wtorek, 17 stycznia 2012

Akcja "owocowe ciasta zimowe" oraz ciacho czeko z bananami

Od pewnego czasu istnieję na portalu kulinarnym - durszlak.pl. Pełnym inspiracji, pomysłów, nowych wpisów kulinarnych, czyli nie muszę biegać i szukać po internecie pomysłów, jeśli mi ich brakuje, bo same się znajdą. Odbywają się też akcje polegające na gotowaniu/pieczeniu na dany temat. Dzisiaj rozpoczyna się pierwsza mojego "autorstwa" - owocowe ciasta zimowe! 

Za oknem szaro, mało słońca, do tego pogoda nieprzewidywalna. Wszystkim brakuje energii i uśmiechu, w kuchni także.
Dlatego w tej akcji postarajmy się wrzucić trochę lata i ciepła do naszej zimowej kuchni - ciasta z owocami w zimie? Tak, ze świeżymi bądź tymi z puszki. Sernik, ciasto czekoladowe, a może ciasteczka z ciasta francuskiego?
Co tylko podpowie Wam wyobraźnia i smak :)


Akcja trwa od 17 stycznia aż do wiosny, czyli 21 marca.


Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.
Owocowe ciasta zimowe


Z tej okazji jest i przepis - ciasto czekoladowe z bananami.

Chyba wszyscy kojarzymy Nigellę Lawson - wyrocznię w wielu kwestiach kulinarnych. Jednym z najbardziej popularnych przepisów jej autorstwa są babeczki czekoladowo-bananowe. Ja jednak postanowiłam trochę zmienić koncepcję i zrobić ciasto-keks czekoladowy z bananami z przepisu White Plate. Wilgotne, czekoladowe z drobnymi kawałkami owoców, to tu, to tam.



Składniki na keksówkę 26cm:
-100g gorzkiej czekolady
-150g miękkiego masła
-130g cukru
-3 jajka
-175g mąki pszennej
-1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-3 łyżki kakao
-2 duże banany



Czekoladę roztapiamy, masło ucieramy z cukrem na gładką masę. Dodajemy po jednym jajku stale ubijając. Przesiewamy mąkę, kakao i proszek do pieczenia do masy i mieszamy delikatnie. Na koniec dodać czekoladę oraz rozgniecione banany i wymieszać dokładnie.

Pieczemy przez ok 50 minut w 180 stopniach.



Udanego pieczenia!

***

I kilka słów o "Grze o tron".


W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie.
Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam...
Tron objął Robert - najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron.

Wznowienie. George R.R Martin jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy fantastyki. Pisze wolno i raczej niewiele, aczkolwiek każda jego książka spotyka się z entuzjastycznym przyjęciem czytelników i krytyki.






Pierwsza część cyklu "Pieśń lodu i ognia", obecnie cykl liczy 6 książek. Moje wydanie ma, uwaga, prawie 840 stron. Jednak ta liczba nie powinna nikogo zniechęcać, szczególnie jeśli jest się fanem fantastyki. 

Świat przedstawiony w książce można porównać do średniowiecza - dwór królewski, rycerze, turnieje, uczty i chęć władzy. Zaczynamy czytać i znajdujemy się w Siedmiu Królestwach, krainie, która była rządzona przez ród Smoków, jednak król został obalony, potomkowie zabici lub wygnani, a na tronie zasiadł jeden z ważniejszych buntowników, nazywany też Uzurpatorem. Szczerze mówiąc, to ciężko określić kto tak naprawdę jest głównym bohaterem tej książki, bo tych postaci jest kilka - większość rodziny Starków, czyli rodzina Namiestnika i przyjaciela króla z Północy, królowa i jej bracia, a może wygnania Smocza księżniczka? Jedno jest pewne, od samego początku do pewnych bohaterów czujemy sympatię, a do innych nie. Giną dwie ważne postacie, jedna z głównego planu, druga bardziej poboczna, jest to dość drastyczne i odważne rozwiązanie, jednak bieg wydarzeń pozwala nam nie odczuwać tej straty aż tak bardzo.
Autor zastosował bardzo ciekawy zabieg, dzieląc książkę na małe rozdziały i opisując całą historię z perspektywy różnych bohaterów. Dzięki temu możemy zobaczyć pełny obraz, bo niektóre wydarzenia nie są tylko czarne albo tylko białe. Bo w świecie pełnym zdrad, spisków, a także miłości zdolnej do wszystkiego nie można nikomu ufać i często pozory mogą być mylące.
Do tego bogactwo szczegółów, poczynając od bohaterów, ich rodów i koligacji, przez historie, które ich dotyczyły i dotyczą do opisów uczt czy zbroi rycerzy. Jednak wszystkie te szczegóły wydają się być pasjonujące i świetnie pasują do całości książki, nie przeszkadzając w budowaniu napięcia.


Historia zaczyna się w momencie, kiedy króluje Robert - Uzurpator, umiera poprzedni Namiestnik, a król postanawia pojechać na północ kraju do swojego przyjaciela Eddarda Starka i jego mianować nowym Namiestnikiem. Co nie do końca odpowiada Nedowi i jego rodzinie. Już w trakcie pobytu króla i dworu w Winterfell, posiadłości Starków, odkrywane są pierwsze, mroczne tajemnice. Jedna z nich jest okupiona upadkiem 8-letniego syna Neda z wysokiej wieży i zapadnięciem w śpiączkę. Ned jedzie ze swoimi córkami na dwór, w posiadłości zostaje jego żona z trzema synami, a bękart, o którego historii niewiele wiadomo i Ned nie chce opowiadać postanawia wstąpić do Nocnej Straży, stowarzyszenia broniącego Muru otaczającego północne tereny Siedmiu Królestw. 
Dobra wiadomość dla nie-fanów fantastyki - jest jej stosunkowo niewiele. Owszem, jest kilka wątków o dzikich i nieznanych bestiach, które miały wyginąć tysiące lat temu, ale nagle pojawiają się przy Murze. Są także wilkory - stworzenia większe od wilków, widniejące w herbie Starków, które na początku książki zostają znalezione przez Neda i jego synów - jest ich akurat pięć szaro-czarnych dla prawowitych Starków i jeden albinos dla Jona, bękarta. Pojawiają się też wątki ze smokami, jednak głównie widzimy rys historyczny, "czujemy" średniowiecze.


Książkę czyta się z zapartym tchem, nerwowo oczekując co dalej. Skończyłam I tom, i teraz muszę uzbierać pieniądze na kolejne. 


A tym, którzy na lekturę nie mają czasu albo ochoty mogę polecić serial - I sezon jest na podstawie "Gry o tron", II będzie na podstawie kolejnego tomu. Jednak zaznaczam, moim zdaniem książka jest lepsza. 

29 komentarzy:

  1. Durszlak jest świetny! Nawet nie trzeba się zastanawiać co by tu... - wystarczy wejść tam i popatrzeć :).
    Fajnie, że Twoja akcja ma długi czas - może uda mi się do niej dołączyć.
    Świetne ciacho - mniam :))

    Fanką fantastyki nie jestem, ale też niespecjalnie sięgam po takie dzieła - może to i błąd. A ilość stron tylko mnie zachęciła - lubię taki tomiszcza :)

    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codziennie jest nowa dawka inspiracji i pomysłów :)
      Nie lubię akcji trwających tydzień, bo zazwyczaj nie umiem się w tym terminie zmieścić, więc stwierdziłam, że do końca zimy będzie dobrze.

      Ja również uwielbiam grube książki - więcej czytania.

      Usuń
    2. No właśnie - też takich nie lubię.

      Swego czasu czytałam Pottera i ogromnie się cieszyłam, że co tom to grubszy :). I jak się kończył to smutno było.

      Usuń
    3. Zawsze zdążę się do bohaterów przyzwyczaić i szkoda, że się książka kończy.

      Usuń
  2. Dobry pomysl z ta akcja :)) Akurat ciasto czeko z banankami nalezy do moich ulubiencow :D
    Kasiu czy Ty obecnie masz sesje na studiach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście wolę samo czekoladowe, ale innym bardzo smakowało :)
      Sesję zaczynam od przyszłego tygodnia, i w przyszłym tygodniu będę prosiła o usprawiedliwienie, jeśli rzadziej będę pisać.

      Usuń
  3. A po co na pieniądze czekać, skoro tom 2 dostępny jest w bibliotece na Czwartaków? W Gliwicach, oczywiście :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uprzedziłaś mnie, bo miałam właśnie sprawdzać dostępność w naszych bibliotekach :) Co do kupowania, to ja po prostu lubię mieć książki na własność - jest to zupełnie bez sensu podejście, bo zazwyczaj czytam je raz, może dwa i potem stoją, ewentualnie pożyczam znajomym. Ale już tak mam, i przy najbliższej okazji muszę kupić nową półkę w IKEI.

      Usuń
    2. To takie małe zboczenie, nie tylko zawodowe, z tym sprawdzaniem książek. A co do ich kupowania, to jednak wolę wypożyczać, bo takie wypożyczone o wiele mniej miejsca zajmują.

      Usuń
    3. Też mnie martwi to zajmowanie miejsca, w przyszłości będę musiała mieć chyba bibliotekę w domu :pp

      Usuń
  4. To ciasto przypomniało mi piernik z porzeczkami który uwielbiam robić i jeść. Porzeczek nie ma, ale równie dobrze można wykorzystać dżem porzeczkowy. I pojawi się wtedy letni akcent.

    Bardzo ciekawie zareklamowałaś książkę. Nie lubię fantastyki ani w filmach ani w książkach. Ale w Grze o tron, jest dużo historii, przygód a to lubię.
    Jak ja żałuję, że nie mam niczego fajnego w domu do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi porzeczki w cieśnie nie podchodzą, ale może dżem porzeczkowy już posmakuje :)

      Bo fantastyka to bardzo szerokie pojęcie i gdyby z niektórych książek wyciąć niewielki fragment, to by nic takiego "fantastycznego" w nich nie zostało ;) Gra o tron do takich należy, bo świat z książki jest całkiem realny.
      Ja mam jeszcze 1,5 książki + kilka powiązanych z wojskiem od L., ale na razie żadna mnie nie ciągnie (i dobrze, bo sesja idzie).

      Usuń
  5. Bogate w prawdziwe kakao,jak lubię i do tego banany,które na pewno nadają wilgotności;)
    pycha!
    pomysłowa akcja/pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś robiłam ciasta "czekoladowe" na kakao, teraz zawsze dodaję też czekoladę ;) I uwielbiam jak ciasto jest wilgotne, więc banany się sprawdziły.

      Usuń
  6. Również oglądałam program Nigelli i przyznam szczerze, ze zachwycały mnie jej wypieki, ale bądź co bądź to ona czy gotowała czy piekła to bardzo tucząco. Tak po za tym to ciasto trochę podobne jest do murzynka.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, przepisy Nigelli są dość kaloryczne, jedna nikt nie korzysta z nich codziennie - ja głównie wybieram jej ciasta raz na jakiś czas, a obiadowe rzeczy zazwyczaj są inspiracją do łączenia smaków.
      A murzynek to smaczne ciasto :)

      Usuń
  7. Książkę na pewno kupię - jedno z moich postanowień noworocznych to zakup co miesiąc ( co najmniej) jednej książki. Strasznie lubię kupować książki - czytać też oczywiście, ale jak muszę oddać książkę do biblioteki - jakoś ciężko mi się z nią rozstać. Poza tym lubię czasem wracać do danej książki, lub choćby do jej fragmentu - czasem ot tak mi się coś przypomni i muszę to JUŻ, ZARAZ sprawdzić, bo inaczej nie zasnę i będzie mnie męczyć przez 2 tygodnie. Dlatego lubię mieć swój egzemplarz :)
    Ostatnio byłam na "W ciemności" - a ponieważ zawsze najpierw wolę przeczytać książkę, a potem obejrzeć film- a jak się nie uda - to chociaż po obejrzanym filmie- by porównać do ekranizacji - przeczytać na podstawie jakiej książki powstał - zakupiłam sobie " W kanałach Lwowa".

    Na "Grę o Tron" też przyjdzie czas. Co jak co, ale ten typ literatury uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo :) Lubię stawiać nowe książki na półkach, lubię mieć ich mnóstwo. Dlatego myślę, że jak dostanę pieniądze za korepetycje w styczniu to skoczę do księgarni.

      Usuń
    2. Nie przeczytam całego wpisu bo mi tu spojelrujesz książkę, którą chcę przeczytać... a na durszlak zawitam niebawem :)

      Usuń
    3. Oj tam, spojleruję :pp Przeczytaj, bo warto!

      Usuń
  8. Dzieki za stronkę Durszlak :) bardzo przydatna.
    Nie przepadam za fantastyką ani w książkach, ani w filmach... choć czasami przeczytam/oglądne fantastykę i niektóre ksiązki/filmy mi sie podobają :) Jak będę mieć więcej czasu, to na pewno skuszę się na ta ksiązkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona warta uwagi, aż żałuję, że nie wpadłam na nią wcześniej :)
      Spróbuj, może Ci się akurat ta książka spodoba.

      Usuń
  9. Akcja bardzo ciekawa:) Ciasto czekoladowe to jedno z moich ulubionych:) Banany też uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie powinnaś spróbować tego połączenia :)

      Usuń
  10. Nie ma chyba lepszego ciasta niż czekoladowy chlebek bananowy :-) Uwielbiam te połączenie i jestem mu wierna od wielu lat. Mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dopiero niedawno je odkryłam, i jednak wolę samo ciasto czekoladowe ;)

      Usuń
  11. ciasto czekoladowe z bananami mnie bardzo pociąga- mniam :)
    co do gry o tron- mnie nie zachwyciła:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, dla każdego coś innego :) Ja bardzo lubię tego rodzaju książki, a "Gra.." mnie wciągnęła.

      Usuń
  12. Super akcja :) Jak i również ciacho :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)