photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł na obiad z mięsem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł na obiad z mięsem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

ale to dobre! - wołowina słodko-kwaśna

Przyznaję się do pewnego jedzeniowego grzechu - bardzo lubię sos słodko-kwaśny ze słoiczka. Do tego kurczak, ryż i jestem bardzo zadowolona. Całe szczęście, że nauka gotowania jest taka ciekawa, więc po ulubiony słoik sięgam średnio raz do roku. I nie wiem dlaczego nigdy wcześniej nie udało mi się przygotować potrawy w tym stylu w domu - chyba zawsze wydawało mi się, że to bardzo wiele pracy, że to przecież prawie kuchnia chińska i musi być to czasochłonne i trudne. Jednak kilka dni temu wertując przepisy na nieco bardziej orientalne przepisy stwierdziłam, że one są naprawdę proste i szybkie! Tak jak w przypadku makaronu ryżowego z wołowiną okazało się, że przygotowanie domowego dania w sosie słodko-kwaśnym zajmuje góra 20 minut. Chyba częściej zacznę sięgać po nieco orientalne przepisy.
Inspirowałam się przepisem stąd, jednak jak można zauważyć zmieniłam mięso oraz nieco zwiększyłam proporcje dla 2 osób. Zapomniałam także dodać papryczkę chilli, a sam proszek nie nadał aż tak ostrego smaku, co dla mnie było sporą zaletą, bo mogłam się skupić na słodko-kwaśnych smakach.




Składniki dla 2 osób:
- 250g wołowiny (cena polędwiczek nieco powala, więc zadowalam się ligawą)
- papryka czerwona
- cebula szalotka
- marchewka
- biała część pora (ok 7-8cm)
- 2 ząbki czosnku
- 2 cm imbiru
- łyżka mąki ziemniaczanej
- sok z 1/2 cytryny
- sok z 1/2 lemonki
- 5 łyżek sosu sojowego
- 3 łyżki cukru
- 3 łyżki wody
- posiekany szczypiorek
- ryż (dla nas 3/4 szklanki)
- olej kokosowy

Gotujemy ryż. Przygotowujemy sos, czyli mieszamy sok z cytryny, limonki, sos sojowy wodę i cukier. Mięso kroimy na cienkie plasterki w poprzek włókien (można je nieco zamrozić, żeby było łatwiej, ale wtedy koniecznie trzeba odczekać po pokrojeniu aż osiągnie temp. pokojową).
Cebulkę kroimy na piórka, paprykę w dość dużą kostkę (2x2 cm). Marchewkę i pora kroimy w podłużne, cienkie słupki (marchewkę warto przekroić na pół). Jeśli chcecie ostre to pokrójcie także papryczkę chilli (albo chociaż pół).
Czosnek przeciskamy przez praskę, imbir ścieramy na tarce. Na głębokiej patelni (najlepiej w woku) rozgrzewamy łyżkę oleju kokosowego i smażymy na nim pokrojone warzywa oraz imbir z czosnkiem przez ok 4 minuty. Ściągamy warzywa na talerz i rozgrzewamy drugą łyżkę oleju, na której smażymy mięso przez ok 3 minuty. Następnie dodajemy warzywa, mieszamy wszystko i spokojnie dolewamy sos. Dodajemy łyżkę mąki ziemniaczanej do zagęszczenia (można też obtoczyć w niej mięso), doprawiamy chilli w proszku i gotujemy wszystko jeszcze kilka minut, aż sos w miarę zgęstnieje.
Podajemy z ryżem i obsypujemy szczypiorkiem.



sobota, 19 października 2013

papryki faszerowane

Za co lubię jesień? Za te piękne kolory! Ale nie tylko na drzewach, ale także te na targu, które potem mogą wylądować na talerzu. Łączą się one także z moimi ulubionymi smakami - tym razem w roli głównej są papryki, najlepsze i najtańsze we wrześniu. Zawsze jem wtedy ogromne ilości lecza, a w tym roku zaczęłyśmy z moją mamą także robić paprykę faszerowaną. O wiele prostsza niż gołąbki, a dla mnie osobiście także o wiele smaczniejsza.




Składniki na 2 porcje:
- 4 duże papryki (jeżeli będą w miarę "proste" to łatwiej będzie je ustawić)
- 30dag mielonej wołowiny
- 3/4 szklanki ryżu
- mała cebula
- kilka pieczarek
- sól, pieprz, olej, tymianek
-odrobina przecieru pomidorowego

Cebulę kroimy na drobną kostkę i podsmażamy. Kiedy się zeszkli dodajemy pokrojone pieczarki. Po chwili dorzucamy mięso i dusimy kilka minut. Dodajemy ugotowany ryż, przecier pomidorowy (3 - 4 łyżki) i doprawiamy. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni.
Papryki myjemy, odcinamy górę i wycinamy gniazda nasienne. Nakładamy wymieszany farsz do środka. Przykrywamy górą, ustawiamy w formie i pieczemy ok 40 minut w 180 stopniach, aż papryki zmiękną. 
Możecie kilka minut przed wyjęciem posypać wierzch żółtym serem ;)

wtorek, 10 września 2013

prosto na wakacjach

Tyle się ostatnio dzieje, że nie zdążyłam jeszcze pokazać kolejnego wakacyjnego dania. Mięso z indyka, miękki bakłażan, sos z pomidorów, ser sałatkowy i dwa rodzaje makaronu. Czy może być prościej ;)?
Kolejne danie na liście szybkiego lunchu do pracy bądź deski ratunkowej przed spotkaniem ze znajomymi.


Składniki na 2-3 porcje:
- 30-40 dag mięsa z indyka
- mały bakłażan
- mała puszka pomidorów
- ser sałatkowy
- oliwa, sól, zioła, czosnek

Bakłażana kroimy w kostkę, posypujemy solą i odstawiamy na pół godziny. Następnie myjemy i wrzucamy na rozgrzaną patelnię. Po chwili dodajemy pokrojone w kostkę mięso. Doprawiamy i dusimy 10-20 minut. Miksujemy pomidory, zalewamy mięso. Gotujemy makaron, wrzucamy do sosu i nakładamy. A na górę dodajemy pokrojony ser sałatkowy.




poniedziałek, 1 lipca 2013

stir-fry z wołowiną i makaronem ryżowym

Rzadko kiedy sięgam po inne rodzaje mięsa niż drób. Owszem, czasem mam ochotę na schabowego, ale wołowinę jem tylko w wykonaniu mojej mamy lub dziadka. Szczerze mówiąc nie wiem z czego to wynika, może z przekonania, że wołowina to ciężkie w przygotowaniu mięso?
Postanowiłam zmierzyć się z tym przekonaniem i to w dość nietypowym stylu, bo sięgnęłam do kuchni inspirowanej smakami Azji. Makaron ryżowy, który po raz pierwszy zagościł w naszym jadłospisie, sos sojowy, odrobina limonki, imbir, papryczki chilli...Mieszanka niesamowitych smaków i aromatów połączona w prostym, szybkim, lekkim i smacznym daniu.

Gdybym powiedziała dziadkowi, że udziec wołowy przygotowywałam jakieś 2 minutki i był miękki, soczysty i rozpływający się w ustach to nigdy by mi nie uwierzył. Przecież wołowina musi dusić się długi czas w sosie na wolnym ogniu! Sekret tkwi w tym, żeby 1-2 godziny przed przygotowaniem schować mięso do zamrażalnika. Po wyjęciu bardzo cienko pokroić w poprzek włókien, a po doprowadzeniu do temperatury pokojowej krótko smażyć na mocno rozgrzanej patelni.
Przepis znalazłam na Kwestia Smaku i na pewno będę do niego wracać. Zmieniłam nieco proporcje, bo jesteśmy z L. większymi łakomczuchami niż autorka przewidziała ;)


Składniki na 2 porcje:
- 300g wołowiny (ja wybrałam udziec)
- makaron ryżowy (100g suchych cienkich nitek, ale tutaj nie sugerujcie się moją ilością, bo dużo zalezy od makaronu)
- 2 łyżeczki drobno startego imbiru
- 2 - 3 ząbki czosnku
- 3 cebulki dymki
- czerwona papryka
- opcjonalnie - kawałek papryczki chili (ilość do smaku, im papryczka mniejsza tym ostrzejsza)
- 2 łyżki oleju
- 3 łyżki sosu sojowego
- 1 łyżeczka cukru

- limonka

Najpierw najlepiej przygotować sobie wszystkie składniki. Danie robi się tak szybko, że jeśli będziemy chcieli coś kroić w trakcie to możemy resztę po prostu przypalić ;)
Imbir ścieramy, czosnek przeciskam. Papryki, mięso i dymki kroimy na cienkie paseczki. Sos sojowy mieszamy z cukrem, a makaron ryżowy gotujemy wg opisu na opakowaniu.
W woku mocno rozgrzewamy łyżkę oleju i smażymy imbir razem z przeciśniętym czosnkiem. Po chwili dodajemy drugą łyżkę oleju, wrzucamy słodką paprykę oraz białe części dymki. Smażymy przez ok minutę - dwie. Dodajemy mięso i smażymy krótko, tylko po to, żeby zmieniło kolor na szaro-brązowy. Zmniejszamy ogień, dodajemy chilli, makaron ryżowy i smażymy mieszając przez kolejną minutę, dwie. Wlać sos sojowy, dodać szczypiorek, wymieszać i zestawić z ognia. Na koniec skropić sokiem z 1/4 limonki i podawać.


Dialog przy kasie:
"A co to za korzeń?"
"To imbir."
"A co z tego można dobrego zrobić?"
"Jeśli pan chce, to nawet ciastka."
"A pani co zrobi?"

"Makaron ryżowy z wołowiną i papryką. I mnóstwem przypraw."
"Wow. Niektórym facetom to można pozazdrościć."




***
Przyszedł lipiec, a pogoda zwariowała. W ostatni czerwcowy dzień do kościoła szłam w grubym swetrze i jesiennych butach. Oczywiście z parasolem ;) 
Na szczęście nie cały weekend był taki brzydki. W sobotę udało się wyskoczyć na rolki, a w trakcie spotkania z Alą słoneczko mocno przygrzewało. 
W tym tygodniu u babci będzie Mała K., a ja niestety nie będę mieć dużo czasu na odwiedziny i zabawy. Mam nadzieję, że mimo tego będzie fajnie ;)

piątek, 28 czerwca 2013

szynka suszona, szpinak i feta

Kiedyś już przygotowywałam podobnie danie, które robiłam po ciemku ;) Tym razem jednak po zrobieniu roladek wstawiłam je do piekarnika i mogłam zająć się innymi czynnościami, nie tracąc czasu na stanie przy kuchence i doglądanie. U nas zostało podane w ramach wczesnej kolacji, po męczącym dniu pełnym zajęć. Z szybką sałatką z pomidorów i świeżych ziół oraz bagietką z masłem ziołowym tworzy naprawdę udane połączenie.


Składniki na 4 porcje:
- dwie piersi z kurczaka
- 8 plasterków szynki suszonej
- 4 porcje szpinaku
- nieco fety
- 4 pomidory
- czerwona cebula
- półbagietka
- masło
-zioła świeże i suszon
- czosnek, sól, pieprz

Piersi z kurczaka oczyszczamy, przecinamy i rozbijamy tworząc cztery płaskie kawałki mięsa. Nacieramy solą i pieprzem. Kładziemy na środek szpinak, fetę oraz odrobinę posiekanego czosnku. Zawijamy, a następnie owijamy dwoma plasterkami szynki. Przy użyciu wykałaczek spinamy roladki i układamy w naczyniu żaroodpornym. Pieczemy w 190 stopniach przez ok 30 minut.

Pomidory roimy w kostkę, cebulę drobno siekamy. Siekamy take zioła i sałatę. Doprawiamy solą, pieprzem i oliwą, wszystko mieszamy.

Miękkie masło łączymy z ziołami, czosnkiem, solą i pieprzem. Bagietkę kroimy na 8 kawałków, każdy smarujemy masłem i podpiekamy kilka minut w piekarniku. 

***
Wszystkie zaplanowane rzeczy na razie zdałam :) Przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, a że planowałam dziś podchodzić ponownie do jednego egzaminu, to niespodziewanie zyskałam wolny dzień. Odpoczywam dziś i leniuchuję, bo mam trochę pracy na weekend i najbliższy tydzień, ale i tak mogę się już od kilku dni cieszyć przerwą od uczelni :) Korzystając też z wolnych chwil popołudniami nadrabiamy zaległości filmowe - w tym tygodniu byliśmy na "Człowieku ze stali", bo ostatnio głównie oglądamy filmy z superbohaterami. A wczoraj w domu obejrzeliśmy skandynawską wersję "Dziewczyny z tatuażem".
Muse w głośnikach i siadam do lektury - aktualnie korzystając z dobrodziejstwa czytnika zagłębiami się w "Inferno" Dana Browna :)

sobota, 8 czerwca 2013

ulubiona wytrawna tarta

Moją ulubioną tartę wytrawną zaczęła robić mama. Początkowo sceptycznie do niej podchodziłam, bo zawiera nielubiane pory, ale zakochałam się od pierwszego kęsa. Por po prostu smakuje jak cebula, którą lubię w takiej formie. Do tego armat szynki suszonej, w mojej wersji kurczak curry i jest świetna potrawa na wszelkiego rodzaju imprezy - zarówno formalne, jak i te mniej. Spróbujcie koniecznie!



Składniki na blaszkę 30cm:
- kostka masła
- ok 40 dag mąki
- szczypta soli
- łyżka oliwy
- 2 pory
- czerwona cebula
- kilka plastrów szynki parmeńskiej
- pierś z kurczaka
-curry, só, pieprz, gałka muszkatołowa

Sos:
- 50g masła
- 50g mąki
- 200 ml mleka
- 2 jajka
- 400 ml kremówki

Masło siekamy z mąką, solą i oliwą. Zagniatamy gładkie ciasto i odstawiamy na pół godziny do lodówki. Rozwałkowujemy i wykładamy nią formę. Podpiekamy ok 15 minut w 180 stopniach.
Białą część porów kroimy na cienkie plasterki.Tak samo kroimy cebulę i podsmażamy na patelni. Kurczaka kroimy, doprawiamy curry i obsmażamy. Mięso, pory z cebulą i szynkę nakładamy na podpieczone ciasto.
Masło roztapiamy w garnuszku, dosypujemy mąki i mieszamy. Dolewamy mleka i kremówki, mieszamy przez kilka minut aż otrzymamy gładką, średnio gęstą masę. Chwilę studzimy i mieszamy z jajkami. Zalewamy naszą tartę i pieczemy ok 40-50 minut w 180 stopniach.

***
Jak dobrze, że już weekend. Uczelnia i praca skutecznie zajmują mi większość czasu. Oprócz projektów i sprawozdań, musiałam zapoznać się z kilkuset stronicową dokumentacją do pracy i skupić się na przyszłotygodniowym Expo.
Na szczęście weekend rozpoczęłam spotkaniem z kolegami ze szkoły, z którymi znamy się blisko połowę naszego życia i zawsze dobrze się spotkać w ulubionym pubie ;)
Dzisiaj urodziny dziadka, a jutro trzeba zacząć przygotowania do nadchodzącej wielkimi krokami sesji.
Udanego weekendu!

piątek, 17 maja 2013

rozmarynowe pałki z piwem i musztardą

Jestem wybredna, przyznaję. Przez lata byłam niejadkiem, a moje wybrzydzanie dość mocno wpłynęło na moje smaki. Staram się z tym walczyć, ale wciąż z mięs wybieram te, które mają najmniej tłuszczyku, żyłek i całej reszty, za którą nie przepadam. Dlatego, jeśli chodzi o moje mięsne przepisy, to zazwyczaj sięgam po piersi drobiowe czy świeżo mielony kawałek ładnego mięsa. Ostatnio jednak zapanowała nuda w mojej kuchni, więc dla urozmaicenia kupiłam podudzia z kurczaka. Reszta składników znalazła się sama. Musztarda, niedopite piwo pszeniczne i zamrożony rozmaryn stworzyły ciekawą mieszankę smaków, która zaowocowała smacznym obiadem.


Składniki na 2 porcje:
-4 podudzia z kurczaka
-łyżeczka musztardy dijon
-3 łyżeczki musztardy sarepskiej
-łyżeczka oleju
-1/4 łyżeczki słodkiej papryki
-1/4 łyżeczki papryki chili
-kilka ząbków czosnku
-ok 100ml piwa
-rozmaryn

Pałki myjemy i osuszamy. Możecie także zdjąć skórę, ale ja ją zostawiłam, bo niektórzy są jej fanami. Musztardę mieszamy z olejem, przyprawami, kilkoma przeciśniętymi ząbkami czosnku i ok 50ml piwa. Zalewamy mieszanką mięso i odstawiamy najlepiej na całą noc. Całość przekładamy do naczynia żaroodpornego, pomiędzy pałki wkładamy obrane i lekko rozgniecione ząbki czosnku, na górę kładziemy rozmaryn. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez ok 45 minut, co pewien czas polewając sosem musztardowym bądź pozostałym piwem. 
Podałam z kaszą i marchewką z groszkiem. 



***
Nie wiem czy wiecie, ale większość Politechniki Śląskiej znajduje się w Gliwicach, w mieście, w którym mieszkam od urodzenia. Jak na miasto studenckie przystało, raz do roku, Gliwice zaczynają się bawić. W maju mamy Igry (taka nasza nazwa na Juwenalia). Może wydać się to dziwne, ale jako studentka prawie nie biorę w nich udziału, bo zdążyłam się wyszaleć będąc jeszcze uczennicą bez wykształcenia średniego ;) Wczoraj wracając do domu trafiłam na korowód przebierańców otwierający dwa dni koncertów...


Kilkaset metrów czystej imprezy blokującej połowę miasta, a dla mnie kilka minut uśmiechu, bo akurat trasa biegnie w kierunku naszego mieszkania. 
Dziś jeszcze 5 godzin w pracy i ... udanego weekendu!

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

moje comfort food

Comfort food w najprostszym wyjaśnieniu to jedzenie, które potrafi wprowadzić nas w dobry nastrój i nie jest trudne w przygotowaniu. Czasem może się wiązać z dobrymi wspomnieniami, a dla większości osób są to klasyczne, domowe potrawy. Moje comfort food zazwyczaj są jednogarnkowcami, które same się robią - pyszne, proste i nie muszę się napracować. A każdy, kto spędza cały dzień poza domem lubi zjeść dobry obiad, który sam się zrobi.
Miałam to szczęście, że trafiłam w sklepie na młode ziemniaki, które wystarczy tylko poskrobać lub porządnie wyczyścić i odpada nam obieranie.







Składniki na 2 porcje:
-duża pierś z kurczaka
-ok 70dag ziemniaków
-dwa ogórki zielone (lub jeden duuuuży)
-sól, pieprz, słodka papryka, świeże zioła

Oczyszczone lub obrane ziemniaki kroimy w łódeczki lub dużą kostkę. Mięso kroimy w kostkę podobnych rozmiarów. Wszystko wrzucamy do naczynia żaroodpornego, dolewamy 30-40ml wody, posypujemy przyprawami, przykrywamy folią i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na ok 30 - 40 minut (aż ziemniaki zrobią się miękkie).
Ogórki trzemy na tarce, dodajemy nieco jogurtu i doprawiamy do smaku.

***
Słoneczny weekend za nami, spędzony bardzo spokojnie. L. sporo czasu spędził przygotowując się do konferencji, na którą jedzie w najbliższy weekend i gdzie będzie mówcą. A ja zaczęłam nadrabiać książki, lista "do przeczytania" jest naprawdę długa :) Kilka chwil spędziłam także w kuchni i przyszykowałam dwa nowe przepisy, które pojawią się niebawem. Niestety mój organizm lubi wykręcać mi numery i musieliśmy odłożyć plany rozpoczęcia sezonu rowerowego na później. Nie wiem czy damy radę się wyrwać w tygodniu, bo praktycznie codziennie szykują się powroty do domu po 17, więc chyba trzeba będzie czekać do kolejnego weekendu i powrotu L. - a wcześniej domowe treningi i czwartkowa zumba :)
Udanego tygodnia!

piątek, 29 marca 2013

lunchbox love - curry i cukinia

Są dni kiedy nie mam czasu na nic i kiedy cieszę się, że mam 15 minut na zjedzenie obiadu, a nie nerwowe połykanie kanapki czytając instrukcję laboratoryjną. Wtedy dzień wcześniej przygotowuję dwa obiady, jeden z nich pakuję do lunchboxa i cieszę się następnego dnia, że mogę zjeść coś domowego, dość lekkiego i pożywnego. Tym razem w roli głównej cukinia oraz ryż curry, w towarzystwie kurczaka oraz papryki. 


Składniki na 2 porcje:
-dwie piersi z kurczaka
-cukinia
-1-2 papryki
-torebka ryżu
-curry, sól, pieprz, słodka papryka, ulubione przyprawy

Cukinię kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzaną patelnię, po kilku minutach dodajemy paprykę i smażymy aż cukinia zmięknie. Następnie dodajemy pokrojonego kurczaka obsypane słodką papryką i smażymy aż mięso będzie gotowe. Doprawiamy.
Ryż gotujemy w wodzie z 2-3 łyżkami curry. 

***
Pierwsze dni praktyk za mną, powoli się wszystkiego uczę, żeby potem już móc normalnie pracować nad zadaniami :) Jednak przez to, że ostatnio głównie się nimi zajmuję, dzisiaj mam przyjść także popołudniu to atmosfera świąt uleciała. Na szczęście już jutro będzie wielkie pieczenie!



poniedziałek, 25 lutego 2013

Faszerujemy!

Naleśniki na kolację - z serkiem waniliowym, konfiturą morelową. Bo taka akurat mnie naszła ochota. Co jednak zrobić z pozostałymi trzema naleśnikami, których już nie możemy zmieścić? Ja postanowiłam przygotować wytrawne nadzienie i podać je na obiad. Kremowy sos, paprykowy kurczak, świeże pomidory i odrobina mojego ulubionego "śmierdziela" - sera Gruyere. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się aż takiego smacznego rezultatu ;)


Składniki na 2 porcje:
-2-4 naleśniki (szklanka mąki, szklanka mleka/wody, jajko i szczypta soli)
-podwójna pierś z kurczaka
-200ml kremówki
-2-3 świeże pomidory
-mała cebulka
-szczypiorek
-10 dag Gruyere lub innego sera
-sól, pieprz, czerwona papryka

Kurczaka kroimy na kawałki, doprawiamy solą, pieprzem i obficie papryką. Cebulkę siekamy i podsmażamy na patelni, po chwili dorzucamy kurczaka i smażymy. Kiedy kurczak będzie gotowy zalewamy go kremówką i mieszając trzymamy na ogniu aż śmietanka zacznie gęstnieć. Na koniec dodajemy połowę startego sera, mieszamy do rozpuszczenia. Dorzucamy pomidory, mieszamy i możemy podawać.
Na naleśnik nakładamy sosu z kurczakiem i pomidorami, posypujemy serem i szczypiorkiem, zawijamy. Na górę również możecie polać nieco sosu, posypać serem i szczypiorkiem.  




***
Pierwszy tydzień na uczelni za mną. Semestr zapowiada się raczej spokojnie, jeden z przedmiotów brzmi bardzo ciekawie - o biologicznie motywowanej sztucznej inteligencji. Mamy także teraz "odchamiacz" zwany przedmiotem humanistycznym, w naszym przypadku jest to socjologia. Całkiem miła odmiana przyjść na wykład i nie znaleźć się w świecie wzorów, opisów i definicji. Jedyny problem - nie lubię nauk o niczym bądź o rzeczach oczywistych (mam nadzieję, że nikogo nie urażam moją opinią, ale 30h socjologii właśnie do tego sprowadza ), a tym bardziej nie leży mi pisanie kolokwiów z zadaniami otwartymi z takich rzeczy.
Zaczęliśmy z L. oglądać nowy (dla nas nowy ;)) serial - "Fringe". Namówiła nas siostra L. i teraz wieczory spędzamy w świecie Olivii Dunham, agentki FBI, badającej paranormalne zdarzenia. 


PS Przez falę spamu z automatów zablokowałam możliwość komentowania dla anonimowych. Miałam do wyboru to albo weryfikację obrazkową. W związku z tym, że anonimowych czytelników mam niewielu (tj. niewielu się odzywa) wybrałam opcję pierwszą, gdyż sama nie lubię weryfikacji obrazkowej u innych i nie chciałam reszcie osób utrudniać życia.
Mam nadzieję, że wszyscy anonimowi komentujący rozumieją moją decyzję i zapraszam do odzywania się jako zarejestrowani użytkownicy ;)

poniedziałek, 4 lutego 2013

chili con carne w miseczkach z tortilli

Jeszcze tylko trzy dni! Biorąc pod uwagę, że w czwartek będzie pakowanie to w zasadzie mogę powiedzieć, że jeszcze tylko dwa dni :) I jedziemy na ferie! Wyczekiwane przez cały rok, mam nadzieję, że uda nam się zrealizować wszystkie pomysły i oderwać się od rzeczywistości, tak jak udało się przez kilka godzin w sobotę na stoku. Na odpoczynek nie liczę, bo przecież nie od tego są ferie zimowe.
Tymczasem odkopuję zdjęcia sprzed kilku miesięcy, kiedy L. stwierdził oglądając program kulinarny razem ze mną: "Mam na to ochotę".


Składniki na 3-4 porcje:
-500g mięsa mielonego (najlepiej wołowiny)
-pół puszki fasoli*
-czerwona papryka
-koncentrat pomidorowy puszka pomidorów
-cebula
-czosnek (2 ząbki)
-kumin, słodka papryka, oregano (po łyżeczce)
-papryczka chili 

Cebulę siekamy i podsmażamy na patelni, po chwili dodajemy pokrojoną paprykę, czosnek oraz przyprawy. Kiedy papryka zmięknie dorzucamy mięso i chwilę smażymy. Dodajemy koncentrat lub zmiksowane pomidory, posiekane chili oraz fasolę i dusimy 10-15 minut.
Z chili należy uważać - najlepiej kroić w rękawiczkach, pozbyć się pestek i uważać, żeby miało jak najmniejszy kontakt ze skórą i błonami śluzowymi.

Placki z tortilli lekko zwilżamy, układamy w formie i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika (ok 200 stopni) na kilka minut, żeby przybrały kształt miseczki.

***
Kolejna nominacja do Liebster Blog, dziękuję Arianne_de ;)

1. Płatki owsiane, czy kasza manna? 
    Kasza manna :) z bananem i cornflakesami.
2. Piekące słońce, czy biały śnieg? 
    Śnieg! Dużo białego śniegu.
3. Język angielski, czy esperanto? 
    Angielski.
4. Francuska bagietka, czy arabski placek?
    Arabski placek, bo jeszcze nigdy nie jadłam.
5. Dżem truskawkowy, czy figowy?
    Truskawkowy. Nie znoszę fig.
6. Miód, czy syrop klonowy?
    Miód :)
7. Notatki na papierze, czy elektroniczne?
    Na papierze. W ramach przygotowań do egzaminu przepisuję często opracowania pytań :p
8. Książka, czy film?
    Książka
9. Przystawka, czy deser?
    Przystawka.
10. Jedzenie w domu, czy na mieście?
    W domu.
11. Twój ulubiony cytat: 
   Ostatnio - "Wykształcenie nie piwo, nie musi być pełne"

niedziela, 6 stycznia 2013

paleo love - spaghetti

Pisałam wielokrotnie, że diety nie są dla mnie, gdyż nie lubię ograniczeń i przede wszystkim lubię jeść. Pewien czas temu trafiłam na wzmiankę o diecie paleo czy też diecie jaskiniowców. Zaczęłam czytać i zmieniać swoje myślenie. 
Paleo to sposób na życie, w którym najważniejsza jest jakość jedzenia i nie tyle dbanie/walczenie o szczupłą figurę, co o nasze zdrowie. Odnosi się do sposobu w jaki odżywiali się nasi przodkowie i do którego jesteśmy genetycznie uwarunkowani. Zjadali dużą ilość mięsa, jednak mięso dzikiej zwierzyny było znacznie mniej bogate w tłuszcze nasycone niż współczesnych zwierząt hodowlanych. Węglowodany czerpali z warzyw i owoców, do tego dochodziły tłuszcze z nasion czy ryb. Obecnie podstawą powinno być mięso (w tym także podroby) oraz ryby, należy jeść także dużo warzyw, trochę mniej owoców, jaj oraz zdrowych tłuszczy (oliwa, olej kokosowy, masło, awokado, orzechy). Unikać powinniśmy zbóż, cukrów, roślin strączkowych, skrobi oraz, co wzbudza najwięcej kontrowersji, nabiału. Jednak trzeba pamiętać, że w tym sposobie żywienia nie chodzi o restrykcje i zakazy, a o mądre i odpowiednie wybory - jeżeli nie wyobrażamy sobie odżywiania bez szklanki mleka czy porcji twarogu, nie mamy problemów z tolerancją laktozy to można sięgać po te produkty, ale z zaufanego źródła. 
Można spotkać wiele odmian diety, od diety nisko-węglowodanowej do ketozy, a najlepszym rozwiązaniem jest obserwowanie naszego organizmu. Przez ostatnie 3 miesiące nieco eksperymentowałam i stwierdziłam, że owsianki to jeden z najgorszych wyborów dla mnie, a mogłoby się wydawać, że to takie zdrowe śniadanie. 
Na koniec dodam, że nie jestem paleo ;) Staram się czerpać jak najwięcej z tego sposobu żywienia, ale jednak lubię zjeść na deser ciastko albo kanapkę na śniadanie (uzależnienie od cukrów i węglowodanów). Jednym z ciekawszych dań, które ostatnio odkryłam to sposób na makaron...bez makaronu ;)


Składniki na 2 porcje:
-2 średnie cukinie
-20-30 dag mięsa mielonego (u mnie z indyka)
-papryka
-cebula
-kilka pieczarek
-świeża bazylia, czosnek
-przecier pomidorowy
-tłuszcz do smażenia - najlepiej olej kokosowy lub masło, oliwę powinno się używać na zimno

Cebulę kroimy w piórka i wrzucamy na rozgrzaną patelnię. Po chwili dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę. Kiedy cebula się zeszkli dodajemy pokrojone pieczarki. W tym czasie z cukinii robimy makaron tj. odkrawamy brzegi i kroimy na cienkie paski. Podsmażamy na patelni aż się zrobi miękka. Pod koniec smażenia dodajemy posiekaną świeżą bazylię i dwa wyciśnięte/poszatkowane ząbki czosnku, smażymy jeszcze chwilę. 
Do warzyw dodajemy mięso, a kiedy się usmaży dolewamy przecier pomidorowy. Dodajemy bazylię, sól, pieprz, oregano, czosnek do smaku.


Nowy tort na Sugarcraft world :)

piątek, 4 stycznia 2013

narciarskie jadło - zupa gulaszowa

Każdy, kto uprawia sport wie, jak ważne są odpowiednie posiłki. Szczególnie w przypadku długich wypadów na rower, wycieczek górskich czy całego dnia spędzonego na  stoku. 
Moje wspomnienia związane z wypadami na narty są bogate w tosty, bułki z kotletem, czekoladę i sycące dania jednogarnkowe. Jako dziecko zawsze chciałam frytki w barze przy stoku, bo zamawiane przez rodziców zupy wcale mi się nie podobały. Do flaków, które zamawiała Rodzicielka wciąż nie mogę się przekonać, za to wszelkie gulasze i zupy gulaszowe (wybór Tatusia) uwielbiam. Są proste w przygotowaniu, a ich największą zaletą jest to, że im więcej razy odgrzewane tym lepiej smakują ;) Wystarczy więc zrobić jeden wielki gar zupy gulaszowej i mamy ciepły, sycący obiad na najbliższe 2-3 dni. 
Ostatnio stałam się posiadaczką cudnych misek - zawsze mi się podobały takie z jednym solidnym uchwytem, więc musiałam ugotować dobrą zupę i się pochwalić ;)


Składniki na ok 4 porcje:
-25dag wołowiny
-20dag wieprzowiny
-duża cebula
-duża, czerwona papryka
-duża, żółta papryka (ewentualnie zielona)
-opcjonalnie ziemniak
-1/2 papryczki chili + rękawiczki bądź foliowe woreczki
-przecier pomidorowy lub sok pomidorowy (ok 1,5 szklanki)
-woda lub bulion
-czosnek
-majeranek
-słodka papryka

Mięso kroimy w kostkę, w garnku rozgrzewamy oliwę i wrzucamy mięso. Kroimy cebulę w piórka i po chwili dorzucamy do mięsa, czekamy aż się zeszkli. Zalewamy mięso z cebulą wodą lub bulionem - tyle, by płyn zakrył mięso i gotujemy. Po pół godzinie dorzucamy pokrojone papryki i ziemniaki oraz dolewamy przecier/sok pomidorowy. Kiedy mięso i warzywa staną się miękkie doprawiamy przyprawami, przeciśniętym czosnkiem i papryczką chili pokrojoną w drobne paseczki. Przy krojeniu papryczki warto założyć rękawiczki albo chociaż foliowe woreczki - kapsaicyna zawarta w papryczkach może poparzyć palce. Jeśli jednak kroicie bez rękawiczek to pamiętajcie, żeby nie zbliżać rąk do oczu czy nosa. 




***
Z okazji urodzin L. wybraliśmy się do kina na "Hobbita". Słyszałam wiele opinii przed seansem, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Nie będę się rozpisywać o filmie, bo myślę, że większość z Was fabułę zna :) Nam się film podobał. Nie jest to "Władca Pierścieni", ale ciężko oczekiwać porównywalnie świetnego filmu, skoro książki się różnią. Niektóre dialogi były nieco przydługie, ale mimo to czas w kinie nam się nie dłużył.

środa, 2 stycznia 2013

sylwester i urodzinowy przepis gościnny

Drugi stycznia to kolejny powód do świętowania, bo są to urodziny mojego L. W związku z tym oraz z moją końcoworoczną przerwą od kuchni (tj. brakiem nowości), sięgam po przepis i zdjęcie, które od pewnego czasu leżą i domagają się publikacji. Obiad zrobiony przez L. :)
Przygotował go dla mnie podczas jednego z naszych pierwszych spotkań i bardzo mi posmakował. Obecnie kiedy nie mam czasu albo siły na gotowanie, L. wchodzi do kuchni i przygotowuje schab duszony w potrawce z papryki, cebuli i pieczarek.


Składniki na 2-3 porcje:
-kilka kotletów schabowych (u nas zazwyczaj po 2-3 na głowę)
-średnia cebula
-spora papryka
-kilka(naście) pieczarek
-sól, pieprz, przyprawa do gulaszu, papryka w proszku

Mięso rozbijamy i nacieramy przyprawami. Cebulę i paprykę kroimy drobno i podsmażamy na patelni, po chwili dodajemy pieczarki i jeszcze chwilę grzejemy (aż się cebula zeszkli). Następnie dodajemy mięso, dolewamy 1/4 szklanki wody i dusimy aż mięso będzie dość miękkie. 
Podajemy z kaszą albo z ziemniakami. 

***
Po mojemu. Zamiast szpilek buty narciarskie. Zamiast misternie ułożonej fryzury warkocz. Zamiast szminki zimowy balsam do ust. Spiłowane paznokcie, żeby się nie połamały w rękawiczkach (mój największy zimowy problem). W sumie trzy godziny w drodze, ale my przecież lubimy jeździć razem. Tańce w kolejce do "tłustych bitów", przerwa na kiełbaskę i herbatę. Szampan pity z plastikowego kubeczka na szczycie góry. Noworoczny buziak i zaczynamy ten rok od jazdy w dół. Przede mną biel, w uszach szum i co chwila nowy, kolorowy wybuch. Wiem, że za mną jedzie L., a na dole oboje będziemy uśmiechać się jak wariaci ze szczęścia. Czysta radość, niesamowite wrażenia, które rozgrzewają pomimo niskiej temperatury. Sylwester po naszemu. 

co z tego, że kolejka na 15 minut stania,
będzie fajnie!


z parkingu :)

Zaraz po 'śniadaniu', czyli ok. 14.00 poszliśmy na kawę
żeby trochę rozbić zmęczenie.
Jak widać po twarzach - nie wyszło ;)

poniedziałek, 12 listopada 2012

nadziałam i gotowe, czyli kebab na patyku

Inspiracje płynące z kilku luźnych słów, sposób by standardowe danie w kilku ruchach zmieniło się w coś nowego. Aromatyczne, proste, warto coś czasem urozmaicić.


Składniki na ok 6 sztuk:
-400g mięsa mielonego (najlepiej jagnięcina z wołowiną, 1:2)
-2 ząbki czosnku
-jajko
-2 łyżki bułki tartej
-cebula
-3-4 łyżeczki musztardy
-sól, pieprz
-posiekana mięta i pietruszka

Jak to przy mielonych bywa - wszystko razem mieszamy, formujemy walcowate kotleciki, nadziewamy na patyczki i smażymy. 
Do tego proponuję brokuły oraz sos czosnkowy. 

***
Weekend całkiem udany :) W sobotę poranne zakupy, z których wróciłam ze swetrem oraz czapką - strasznie się cieszę, że otworzyli u nas sklep 4f :) Mam też wybraną kurtkę, ale poczekam na wyprzedaże, bo nie śpieszy mi się z jej kupnem aż tak. Po powrocie przygotowanie sushi, bo siostra L. nas odwiedziła. Spacer do Czekoladziarni, a wieczorem pojechaliśmy z L. do kina na 'Skyfall'. Film nam się podobał, rola Javiera Bardem naprawdę świetna. Co prawda zakończenie mi nie odpowiadało, no ale co poradzę ;)

W temacie sushi to z czystego wygodnictwa rolki robiłam z całego arkusza nori, wygodniej się zwijało i cięłam go na 8 części (powinno się ciąć na 6). Tym razem postanowiłam pociąć nori na pół (czyli tak jak się powinno robić), utrudnia to nieco sprawę, początkowe kawałki mi się potem rozklejały na talerzu, jednak trening czyni mistrza i pod koniec było już ok :) O wiele wygodniej się przygotowuje uramaki z połówki nori, chociaż pod koniec już byłam zmęczona i ostatnie dwie rolki przeznaczone na uramaki zwinęłam w całego arkusza i pokroiłam na 8 ;)
Tym razem wykorzystałam łososia, paluszki surimi, tuńczyka, ogórka, awokado i serek kanapkowy. 



czwartek, 20 września 2012

bez pomysłu na tytuł

Nie będę narzekać na pogodę. Nie tym razem :) Dziś ponarzekam na mój brak inwencji twórczej w wymyślaniu nazw. I na to, że drugie dania bywają tak strasznie niefotogeniczne. I na fakt, że wyczerpałam już moje spore zapasy wpisów i dzisiaj muszę wybrać pomiędzy dwoma pomysłami na obiad (licząc, że sobotnia impreza urodzinowa pozwoli mi zrobić trochę materiału). Nie zaglądam jeszcze do folderu "awaryjne", nie chce się w nim na razie grzebać ;) I chyba trochę przesadzam, bo powinien liczyć się smak, a nie zdjęcia.
Więc niech będzie. Klopsiki z mozzarellą w sosie koperkowym. 


Składniki na 2-3 porcje:
-500g mięsa mielonego
-jajko
-2 łyżki bułki tartej
-mąka do obtoczenia + 2-3 łyżki do sosu
-ok 0,5l bulionu/rosołu
-2 łyżki śmietany
-1/3 szklanki mleka lub wody
-koperek do smaku (2-3 łyżki)
-sól i pieprz
-mozzarella

Mozzarellę kroimy w kostkę. Mięso wkładamy do miski, dodajemy jajko, bułkę tartą oraz przyprawy. Wszystko mieszamy do połączenia. Formujemy placuszki, układamy mozzarellę na środku i formujemy kulki. Obtaczamy w mące i układamy na talerzu. Zagotowujemy rosół/bulion i wkładamy pulpeciki do środka. Gotujemy ok 20 minut. Siekamy koperek i wrzucamy do garnka. W szklance mieszamy mleko/wodę z mąką i śmietaną tak, żeby nie było grudek i dolewamy do sosu. Zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze chwilę. Doprawiamy do smaku i podajemy :) Dobrze smakują z puree ziemniaczanym, u mnie z pomidorem i ogórkami kiszonymi. 

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

messy Meksyk o smaku czekolady

Korzystając z wyprzedaży w h&y kupiłam "szmatkę". Nie jest zwykła, jest większa, porządniejsza i przede wszystkim przyciągnęła mnie swoim przesłaniem. W czasie gotowania czy pieczenia lepiej mi nie wchodzić w drogę, bo wpadam w pewien "trans", a kuchnia nie raz po nim jest w opłakanym stanie ;) Zawsze podziwiam zdjęcia z przygotowywania potrawy, gdzie widać porządek. U mnie jest przysłowiowy Meksyk. Jednak, jak mówi mój zakup "A messy kitchen is a sign of a good meal". Druga, której nie kupiłam, powinna być dla L., bo to on po mnie sprząta - "A clean kitchen is a sign of a wasted life" ;)
A skoro i tak w kuchni robię Meksyk to pora w końcu przygotować potrawę związaną z tamtą kuchnią. Padło na kurczaka, ostrego i w gorzkiej czekoladzie. Niesamowite połączenie smakowe, chociaż ja musiałam go zapijać szklanką mleka, bo ostre niekoniecznie jest moim ulubionym.


Skłdniki na 2-3 porcje, przepis stąd
-podwójna pierś z kurczaka
-2 pomidory
-cebula
-3 ząbki czosnku
-łyżeczka soli
-łyżeczka kuminu
-łyżeczka cynamonu
-2 papryczki chili
-2 łyżeczki pieprzu cayenne
-60g gorzkiej czekolady
-łyżeczka cukru
-szklanka wody
-odrobina oliwy
-sezam


Pomidory parzymy i obieramy ze skórki, kroimy w kostkę i w rzucamy na rozgrzaną patelnię, smażymy aż się będą rozpadać. Następnie dorzucamy posiekaną cebulę wraz z czosnkiem i papryczkami. Doprawiamy wszystkimi przyprawami, dolewamy wodę i dorzucamy czekoladę. Kiedy się rozpuści wrzucamy pokrojonego kurczaka, przykrywamy i dusimy aż kurczak będzie gotowy, a sos gęsty. Podajemy z ryżem i sezamem.


***
Uwielbiam takie weekendy, na spokojnie we dwójkę. W sobotę sprzątnie oraz wyjście na rowery. W niedzielę chcieliśmy jechać na rowerach do Sierakowic na pstrąga, ale rano zaczęło padać, więc wybraliśmy się na obiad w Gliwicach i na przepyszne czekoladowe frappe do Czekoladziarni. Popołudniu jednak pogoda zmieniła zdanie, więc znów wybraliśmy się na rowery, tym razem 25km drogą nieco inną niż zwykle, po okolicznych wsiach. 

środa, 27 czerwca 2012

ze śniadaniowej półki na obiad

Jak odświeżyć tradycyjnego kotleta z kurczaka? Spróbować nowej panierki. A co zrobić z bazylią, która rośnie i rośnie? Ciekawą sałatkę z kaszy, pomidorów i mozzarelli. A jak o kaszy mowa, to najlepiej wybrać tę, która niekoniecznie smakuje na śniadanie.


Składniki na 2 porcje:
-pojedynczy filet z kurczaka
-szklanka maślanki
-płatki owsiane i otręby owsiane
-pół szklanki kaszy jaglanej
-pomidor
-mozzarella
-świeża bazylia

Filet z kurczaka kroimy na dwie części lub więcej. W miseczce mieszamy olej oraz przyprawę do kurczaka i moczymy w tym mięso przez min. pół godziny. Następnie zalewamy kurczaka maślanką i obtaczamy w płatkach i otrębach. Pieczemy przez ok 25 minut w 180 stopniach.
Kaszę jaglaną gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Następnie mieszamy z pokrojonym pomidorem i mozzarellą, dodajemy posiekane liście bazylii i nieco doprawiamy solą i pieprzem. 



***
Zaczytałam się teraz w Harrym Potterze, ale po angielsku. Stwierdziłam, że chcę przeczytać w oryginale. Nie wiem czemu, ale te książki są niesamowite ;)
Dzisiaj kolokwium z systemów mikro, jutro egzamin z programowania. Nie wiem po cholerę przedłużali nam rok akademicki o tydzień, skoro większość zajęć już daaawno się skończyła. Jestem tylko zniecierpliwiona i zmęczona. I znów marudzę :pp 
Myślami jestem już w przyszłym tygodniu, na prawie codziennych treningach, czy to zumby czy innych ćwiczeń. Na piątkowej imprezie i sobotnim wyjeździe na wakacje. Uśmiech! Jeszcze trochę, trzeba wytrzymać ;)


poniedziałek, 25 czerwca 2012

nietypowe naleśniki

Staram się nieustannie rozwijać moje umiejętności gotowania i pieczenia. Jest tyle dobrych rzeczy, które chcę kiedyś spróbować! Zdarzają się jednak dni kiedy zupełnie nie mam pomysłu na obiad - wtedy najlepiej sprawdza się kotlet z kurczaka z mizerią albo proste spaghetti. Ostatnio jedna stwierdziłam, że nieco zmienię skład obiadu z moją wariacją sosu alla bolognese, który swoją drogą jest jednym z pierwszych przepisów na tym blogu ;) Postanowiłam wyrzucić frazę "spaghetti" i zastąpić ją naleśnikami.



Składniki na 2 porcje:
5-6 naleśników
-szklanka mąki, u mnie pełnoziarnista
-jajko
-szklanka mleka
-ok 1/2 szklanki wody gazowanej
-szczypta soli
-łyżka oleju


sos mięsno-warzywny:
-30dag mięsa mielonego
-kilka dużych pieczarek
-średnia cebula
-mała papryka
-szklanka przecieru pomidorowego
-sól, pieprz, słodka papryka, ulubione zioła, czosnek


Naleśniki smażymy i zaraz po usmażeniu zwijamy w ciasny rulon. Cebulę siekamy i podsmażamy, po chwili dodajemy pieczarki i paprykę. Po kilku minutach wrzucamy mięso i smażymy aż się zetnie. Na koniec dolewamy przecier pomidorowy i doprawiamy. Nakładamy sos na talerz, a naleśniki kroimy na 2-3cm kawałki i układamy na sosie. 




***
Weekend udany :) Sobota spędzona z L. na spacerowaniu i odpoczywaniu. Wieczorem obejrzałam dwa filmy - "The Vow" oraz "Mirror Mirror".
Drugi z nich to historia o Śnieżce, z Julią Roberts i Lily Collins w rolach głównych. Film dość przyjemny, ale przyznam, że spodziewałam się czegoś lepszego.
Natomiast bardzo zaskoczył mnie pierwszy z filmów. Myślałam, że będzie to jakaś komedyjka romantyczna, a film jest bardzo fajną historią o miłości. 
Co byście zrobili, gdybyście pewnego dnia obudzili się w szpitalu i okazałoby się, ze nie pamiętacie ostatnich 5 lat swojego życia, które wtedy diametralnie się zmieniało? Albo co byście zrobili, gdyby spotkało to Waszego ukochanego/ukochaną i on nawet nie wie kim jesteś i co Was łączy?

Wczoraj był chrzciny Małego. W skromnym towarzystwie, pojechaliśmy na obiad do knajpki przy drodze, gdzie podają pyszne pstrągi. Potem deser u wujków. A my z Małą K. tańczyłyśmy i bawiłyśmy się razem :)
Dzisiaj w domu razem z L., zaraz zbieramy się na spacer i zakupy. Miała być wycieczka rowerowa, ale pogoda jest bardzo niepewna. Także popołudniu będzie zumba :)

Smile, nie ogarniam jak się u Ciebie komentuje. Także za wszelkie info dziękuję :)

Propozycja na obiad w konkursie Kuchnia 24/7

sobota, 9 czerwca 2012

koko koko obiad spoko

Wyjątkowo aromatyczne danie wywodzące się z kuchni indyjskiej. Ile kucharzy, tyle przepisów. Łączy je jedno - pikantny sos bogaty w mieszankę aromatów i przypraw. Ja postanowiłam zrobić wersję mięsną z kurczaka, a do tego dodać mleko kokosowe, które nadało ciekawy posmak. 
Kokosowe curry z kurczakiem i kukurydzą. 


Składniki na 2 porcje:
-2 torebki ryżu
-duża pierś z kurczaka
-pół puszki mleka kokosowego
-mała puszka kukurydzy
-mała cebulka
-2 ząbki czosnku
-curry, chilli, imbir

Ryż gotujemy z curry. Na patelnię wrzucamy pokrojoną cebulę, podsmażamy chwilę. Następnie wrzucamy pokrojony bądź przeciśnięty czosnek, przyprawy. Po chwili dorzucamy pokrojonego kurczaka i smażymy kilka minut. Następnie zalewamy mlekiem kokosowym, dorzucamy kukurydzę i gotujemy pod przykryciem ok 20 minut. Gotowe.



A tytuł...sami rozumiecie ;)


***
Co do egzaminu to martwię się tylko o słuchankę, czy na pewno dobrze wszystko wysłuchałam i czy dobrze zrozumiałam sens pytania, tak jak większość grupy. A tak to raczej dobrze :)
Szybki powrót do domu, sesja z Jillian, obiad (to jest zadziwiające, że w pół godziny można zrobić tak niesamowicie dobre rzeczy <3) i do Ustronia. Mała K. rozbrykana i roześmiana, zaliczyłyśmy spacer na poziomki, zabawy na jej przydomowym placu zabaw, przytulanie i skakanie na mnie oraz robienie min z L. Do tego wspólne zasypianie, czytanie bajek i jeszcze więcej tulenia.
Mały jest naprawdę mały, nigdy jeszcze nie miałam styczności z miesięcznym dzieckiem. Aż strach dotknąć ;)
Tuż przed wyjazdem w drogę odebraliśmy od kuriera przesyłkę, czytnik e-booków przyszedł :D