photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśniki i placki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśniki i placki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 maja 2014

placki (pancakes) kukurydziane

Ostatnio mi trochę nie po drodze do kuchni i blogowania. Gotuję i piekę, ale sięgam po sprawdzone i bezpieczne przepisy. Takie, które spokojnie mogę robić "na oko". Wiele jest powodów mojej nieobecności, ale mam nadzieję, że się znów zmobilizuję do większej aktywności na blogu i w kuchni :) 
Tymczasem mam dla Was przepis śniadaniowy na nieco inne placki. Nieco inne, bo zrobione głównie z mąki kukurydzianej. Tak jakoś wyszło, że znalazła się w moim koszyku i trzeba było z niej zrobić dobry użytek.
Placki stworzyłam w formie słodkiej, jak i słonej, chociaż przepis bazowy jest taki sam. To dodatki powodują różnice. W jednej porcji znalazły się borówki amerykańskie, a do drugiej dodałam jajko sadzone smażone na szynce suszonej.



poniedziałek, 24 marca 2014

chałwowe hotcakes

Przepis śniadaniowy, który całkiem przypadkiem wpadł mi do głowy na sobotnich zakupach. Jest bardzo prosty i moim zdaniem świetnie się komponuje z malinami. Jeszcze nie ma na nie sezonu, ale z owoców oferowanych przez hipermarkety i tak maliny wydają się być najsmaczniejsze.
Nie trzymajcie się sztywno przepisu, bo chałwa świetnie sprawdzi się także w innych plackach. Nasze ulubione to te na serze ricotta - mają cudownie lekką konsystencję. Ja fanką samej chałwy nie jestem, ale jej dodatek w wypiekach lub w plackach mnie przekonuje. A więc smacznego!




Składniki na 2-3 porcje:
- opakowanie ricotty (250g)
- szklanka mleka
- szklanka mąki
- 2 jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżka oliwy
- 50g chałwy
- maliny do podania

Do dużej miski dodajemy składniki podstawowe i dodajemy pokruszoną chałwę. Wszystko mieszamy na gładką i gęstą masę (być może trzeba będzie skorygować ilość mąki/mleka, ale to już na oko). Rozgrzewamy patelnię i na średnim ogniu smażymy placki na złoto.


sobota, 22 lutego 2014

Kaiserschmarrn

Lubię z podróży przywozić pomysły i inspiracje do zrealizowania w kuchni. Urlop zimowy był pod tym względem bardzo owocny, bo mogliśmy poznać różne nowe potrawy, w tym austriackie klasyki. Na pewno należy do nich omlet biszkoptowy Kaiserschmarrn, który podawany jest na śniadanie lub deser w prawie każdej wiedeńskiej kawiarni. Do tej pory nie miałam okazji go spróbować, bo w menu zawsze widnieje w towarzystwie duszonych jabłek, rodzynek i powideł śliwkowych, a są to rzeczy, za którymi ani ja, ani L. nie przepadamy. Jednak tym razem nasi gospodarze podali czysty omlet z cukrem pudrem i musem jabłkowym, a taka postać mi odpowiada. 
Przy pierwszej okazji do dłuższego śniadania postanowiłam go przyrządzić. Jest prosty w przygotowaniu, ale wymaga spokoju i opanowania, bo bardzo łatwo można zepsuć białka przy mieszaniu i zamiast puszystego ciasta będzie naleśnik ;) Oprócz tego jest to świetny przepis dla tych, którym omlet zwykle nie wychodzi, bo się cały rwie - ten właśnie taki powinien być, porwany. 




Składniki na 2 porcje (patelnia 30cm):
- 4 jaja
- szklanka mąki
- szklanka mleka
- szczypta soli
- łyżka masła i łyżka oleju do smażenia

Rozdzielamy białka od żółtek. W misce miksujemy mleko, mąkę i żółtka. Rozgrzewamy patelnię oraz masło i olej na niej. Ubijamy białka z szczyptą soli i delikatnie mieszamy z resztą masy. Jeśli chcecie dodać rodzynki to zróbcie to w tej chwili ;) Wlewamy wszystko na patelnię - masa powinna mieć maks. 2 cm grubości, bo inaczej omlet może się przypalić i być surowy w środku. Smażymy kilka minut, aż do ścięcia większości masy. Następnie omlet obracamy - już teraz możecie sobie ułatwić i porwać omlet na kawałki przy pomocy łopatki i smażymy jeszcze chwilę, aż do zezłocenia się spodu i ścięcia środka.
Podajemy z cukrem pudrem i musem jabłkowym albo powidłami.



piątek, 6 grudnia 2013

śniadaniowe love na Mikołajki - czeko Suzetki

Jak każde dziecko próbowałam nie zasnąć, żeby złapać Mikołaja z prezentami. I jak większości z nas - nigdy mi się to nie udało ;) Czasem na biurku, czasem pod poduszką, czasem w bucie. Książki, zabawki czy słodycze. Ten dzień zawsze był wyjątkowy, jeszcze mocniej otwierał sezon przedświąteczny i nieważne, co się działo - był to dobry dzień. W zeszłym roku świętowałam w Opolu, w tym razem z blogosferą śniadaniową jemy wspólne śniadanie. Tematem przewodnim została czekolada :) Co prawda mocno protestowałam przy jego wyborze, bo bardzo rzadko jem słodkie śniadania i nie ciągnie mnie do słodkiego rano, ale w końcu wymyśliłam co mogę przygotować. Czekoladę dodałam do naleśników, które zalałam syropem pomarańczowym, żeby jeszcze bardziej poczuć zapach grudnia :)
Smacznego!




Składniki na naleśniki (8-10 sztuk):
- 1,5 szklanki mąki
- ok 2 szklanki mleka 
- 2 jajka
- pół tabliczki roztopionej czekolady
- 2 łyżki kakao
- cukier waniliowy

Nie wiem ile dokładnie dodałam mleka ;) Najpierw 1,5 szklanki, a potem trochę dolewałam, żeby uzyskać pożądaną konsystencję.

Przepis na sos znajdziecie tutaj :) Jeśli nie będziecie smażyć w nim naleśników to wystarczy połowa porcji.





czwartek, 7 listopada 2013

Quattro di Fromaggi

W pizzy najbardziej lubię to, że naprawdę świetnie się sprawdza jako sobotni obiad, kiedy zupełnie brak pomysłów w głowie i można wrzucić na ciasto co tylko się chce. Tym razem naszła mnie ochota na wersję bardzo serową. Nie jestem znawcą łączenia serów, ale dla mnie musi być zawarty przynajmniej jeden o intensywnym smaku i jeden naprawdę dobrze topliwy (pizza serowa, która się nie ciągnie?). Tym razem padło na proste połączenie, akurat tego co miałam w lodówce (tak, praktycznie zawsze mam tam kawałek Gruyere i słoik passaty, którą uwielbiam jeść z sucharkami). Do tego świeży tymianek i wyszło bardzo smaczne połączenie.




Składniki na jedną pizzę ok 30cm:
- szklanka mąki
- pół szklanki wody
- 1-2dag świeżych drożdży
- trochę soli
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- kilka łyżek pomidorowej passaty
- jeden camembert
- jedna kulka mozzarelli
- 1/3 standardowego opakowania sera typu feta
- starty na tarce Gruyere (na oko, ile lubicie)

Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy sól, drożdże, oliwę i zalewamy ciepłą wodą. Wyrabiamy ciasto - powinno wyjść dość elastyczne, ale nie za lepkie. Odstawiamy do wyrośnięcia na ok pół godziny. Może być też dłużej - im lepiej wyrośnie przed wstawieniem do pieca, tym większe szanse na dość cienkie ciasto.
Sery kroimy na plasterki lub w kostkę.
Piekarnik rozgrzewamy do 250 stopni. Ciasto cienko rozwałkowujemy i układamy na blaszce, pokrywamy passatą, układamy trzy sery, dodajemy sporo świeżego tymianku, a na górę całą masę startego gruyere. Pieczemy ok 20 minut. 
Jeśli chcecie, żeby była bardziej puchata to przed wstawieniem do pieca odstawcie ją na 15-20 minut, ale trzeba wtedy też pamiętać o dłuższym pieczeniu ;)


niedziela, 25 sierpnia 2013

śniadaniowe love na wakacjach

Wyjazdy z moimi rodzicami mają to do siebie, że rzadko kiedy muszę się przejmować posiłkami, a największym problemem jest co zjeść na deser ;) Tak, moja mamusia dba o nas, oczywiście staramy się pomóc, ale jednak to ona przejmuje stery. Dlatego pierwszy tydzień był dla mnie totalnym lenistwem pod tym względem. W drugim tygodniu wakacji, jednak znów "trzeba" było wrócić do kuchni. Na szczęście na spokojnie, razem z L., tak żeby wspólne przygotowywanie posiłków cieszyło równie bardzo, co ich konsumowanie. Śniadania staraliśmy się jeść szybko, żeby nie tracić pogody, więc jajecznica, po kanapce, kawa i w drogę. Dla urozmaicenia jednak postanowiłam przygotować placki, ze świeżymi owocami, jedzone na tarasie w promieniach słońca. Dość grube, puszyste, a swój równy kształt zawdzięczają mikropatelni do jajek sadzonych ;)


Składniki na 2-3 porcje:
-2,5 szklanki mąki
-2 jajka
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-2 łyżki cukru
-60g roztopionego masła
-2 szklanki jogurtu naturalnego
-mleko, do rozrzedzenia ciasta

Wszystkie składniki mieszamy w dużej misce. Mleko dodajemy na końcu, zależnie od potrzeby - ciasto powinno być jak śmietana (12%) lub ciut gęstsze, ale musi się także nieco rozpływać na boki. Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni i podajemy.
U nas z jogurtem, dżemem truskawkowym i owocami. 


A spostrzegawcze osoby szybko wychwycą
 blogowe oszustwo
 pt. "żeby zdjęcia ładnie wyszły" ;)

***
Niestety, nasze 2 tygodnie dobiegają końca. Późnym wieczorem przylecimy do Krakowa, potem jeszcze droga do domu, a rano do pracy i naszej codzienności. A wrzesień, jak co roku, będzie pełen wrażeń :)
Do napisania!

poniedziałek, 24 czerwca 2013

śniadaniowe love - 9 -

Truskawki, truskawki wszędzie! Tak mogłabym opisać moją kuchnię w ostatnim czasie. Czekam cały rok, żeby nacieszyć się przez miesiąc czy dwa jednymi z ulubionych owoców. Nic dziwnego, że dorzucam je gdzieś cały czas albo po prostu zajadam ze smakiem same w ramach deseru.
Tym razem postanowiłam zrobić naleśniki z truskawkami, ale żeby nie było nudno naleśniki są kakaowe, a w środku jest jogurt grecki wymieszany z cukrem waniliowym.


Na 3-5 sztuk potrzebujemy:
-szklankę mleka
-szklankę mąki
-jajko
-2 czubate łyżki kakao
-odrobinę cukru wanilinowego

Nadzienie:
-jogurt grecki
-truskawki

Dla tych, którzy lubią się rozpieszczać polecam dodać gałkę lodów lub bitą śmietanę :)

***
Weekend minął bardzo szybko, ale dość dobrze. W sobotę z samego rana byliśmy umówieni z moimi rodzicami na rowerowy wypad nad wodę. Co prawda niebo było przesłonięte chmurami, ale stwierdziliśmy, że jedziemy, najwyżej szybciej wrócimy ;) Dzięki chmurom i nieco niższej temperaturze bardzo przyjemnie się jechało, a po wyjechaniu z lasu, tuż przy jeziorze okazało się, że słońce wyszło i zrobiło się ciepło. Idealnie do kąpieli :) Po krótkim wylegiwaniu się na plaży wróciliśmy do domu. W sumie przejechaliśmy niecałe 55km, ale że droga powrotna była momentami w pełnym słońcu to po powrocie prawie padliśmy z L.
Niedziela głównie spędzona w notatkach. Ach ta sesja...



Wyjątkowo w tym roku nie mogę się doczekać wakacyjnych wyjazdów. Doskonale wiem czym jest to spowodowane - zamianą jednego słowa, bo w tym roku nie wakacje, a urlop. Do tej pory co roku miałam (przynajmniej) 2 miesiące wolnego. Nie zawsze wykorzystywałam je w pełni, czasem miesiąc czy więcej spędzałam w domu, ale wciąż mogłam odpoczywać i nic nie robić. 
W tym roku plan jest taki, że przez lipiec pracujemy z L. w pełnym wymiarze godzin, w sierpniu dwa tygodnie wolnego, a od września znów na 1/2 etatu, dzięki czemu może uda się jeszcze wyskoczyć w góry przed rozpoczęciem roku akademickiego.  
Dodatkowo odwiedzimy miejsca, za którymi zdążyłam się stęsknić. Część biletów już kupiona, dzisiaj kupujemy drugą część i pozostaje cierpliwie czekać. Niecałe 7 tygodni :) 
A na razie czekam na mniejsze przyjemności, jak sushi na lunch czy wyjście do kina. 
Udanego tygodnia!

sobota, 8 czerwca 2013

ulubiona wytrawna tarta

Moją ulubioną tartę wytrawną zaczęła robić mama. Początkowo sceptycznie do niej podchodziłam, bo zawiera nielubiane pory, ale zakochałam się od pierwszego kęsa. Por po prostu smakuje jak cebula, którą lubię w takiej formie. Do tego armat szynki suszonej, w mojej wersji kurczak curry i jest świetna potrawa na wszelkiego rodzaju imprezy - zarówno formalne, jak i te mniej. Spróbujcie koniecznie!



Składniki na blaszkę 30cm:
- kostka masła
- ok 40 dag mąki
- szczypta soli
- łyżka oliwy
- 2 pory
- czerwona cebula
- kilka plastrów szynki parmeńskiej
- pierś z kurczaka
-curry, só, pieprz, gałka muszkatołowa

Sos:
- 50g masła
- 50g mąki
- 200 ml mleka
- 2 jajka
- 400 ml kremówki

Masło siekamy z mąką, solą i oliwą. Zagniatamy gładkie ciasto i odstawiamy na pół godziny do lodówki. Rozwałkowujemy i wykładamy nią formę. Podpiekamy ok 15 minut w 180 stopniach.
Białą część porów kroimy na cienkie plasterki.Tak samo kroimy cebulę i podsmażamy na patelni. Kurczaka kroimy, doprawiamy curry i obsmażamy. Mięso, pory z cebulą i szynkę nakładamy na podpieczone ciasto.
Masło roztapiamy w garnuszku, dosypujemy mąki i mieszamy. Dolewamy mleka i kremówki, mieszamy przez kilka minut aż otrzymamy gładką, średnio gęstą masę. Chwilę studzimy i mieszamy z jajkami. Zalewamy naszą tartę i pieczemy ok 40-50 minut w 180 stopniach.

***
Jak dobrze, że już weekend. Uczelnia i praca skutecznie zajmują mi większość czasu. Oprócz projektów i sprawozdań, musiałam zapoznać się z kilkuset stronicową dokumentacją do pracy i skupić się na przyszłotygodniowym Expo.
Na szczęście weekend rozpoczęłam spotkaniem z kolegami ze szkoły, z którymi znamy się blisko połowę naszego życia i zawsze dobrze się spotkać w ulubionym pubie ;)
Dzisiaj urodziny dziadka, a jutro trzeba zacząć przygotowania do nadchodzącej wielkimi krokami sesji.
Udanego weekendu!

sobota, 1 czerwca 2013

śniadaniowe love - syrop klonowy

Zawsze go chciałam spróbować. Byłam ciekawa co takiego ma w sobie, że Amerykanie i Kanadyjczycy na każde filmowe śniadanie przygotowują gofry lub placki polane sporą ilością tego sosu. Na ostatnich zakupach L. stwierdził: "O, kupmy." i tym sposobem syrop klonowy znalazł się u nas w domu. Kupiliśmy także nową patelnię do naleśników - ceramiczną. Nie pozostało mi nic innego jak usmażyć górę placków, polać syropem i cieszyć się niedzielnym śniadaniem. A dzisiejsza naleśnikowa akcja śniadaniowych blogerów świetnie się nadaje do przedstawienia Wam tego pomysłu na śniadanie.
Dzisiaj naleśnikujemy wspólnie z:



Składniki na 2 porcje:
- 1,5 szklanki mąki
- duże jajko
- szklanka maślanki
- 50ml oleju
- 1/4 szklanki cukru pudru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli

Wymieszać wszystko do uzyskania konsystencji gęstej śmietany i piec na złoto z obu stron na średnio rozgrzanej patelni ;) 
Podałam z bananami i syropem klonowym. 


***
Długi weekend mija bardzo mile. W czwartek rano ogarnęliśmy mieszkanie, jednocześnie szykując potrawy na spotkanie ze znajomymi z Tychów. Z racji, że dopiero w środę umówiliśmy się konkretnie co i jak, a zaraz po pracy jechaliśmy na zakupy to nie miałam dużo czasu na zaplanowanie menu. Były tarty - z kurczakiem, porami i szynką suszoną oraz ze szpinakiem i fetą, do tego sałatka pełna warzyw, a na deser gruszki w cieście czekoladowym oraz cytrynowa wariacja na temat tiramisu. Spędziliśmy przyjemne popołudnie przy winie, rozmawiając i się śmiejąc. 
Za to piątek był dniem lenia. Wyspaliśmy się, ja głównie czytałam, L. grał, był także spacer z mrożoną kawą na wynos do parku, a wieczorem obejrzeliśmy "Argo". Świetny film, zupełnie się takiego nie spodziewałam i dość mocno trzyma w napięciu. 

PS Wszystkiego dobrego dla dzieci małych i dużych :)

środa, 29 maja 2013

pizza wiosenna

O ile na śniadania i kolacje przygotowuję różne potrawy, tak na obiady mam raczej stały schemat - mięso i warzywa. Oczywiście wybieram różne rodzaje, zmieniam dodatki i kombinuję, żeby nie było nudno. Jednak ostatnio rzadko robię naleśniki czy placki, bo wolę je zrobić na drugie śniadanie niż obiad. Kilka dni temu postanowiłam odejść od mojego schematu i korzystając z tego, że byłam wcześniej w domu przygotować pizzę. W pizzy najważniejsze są dla mnie dodatki, a tym razem postawiłam na świeży smak warzyw (z dodatkiem kurczaka curry).



Składniki na dwie pizze 30cm:
-2 szklanki mąki chlebowej
-niecała szklanka wody
-2-3dag drożdży
-dwie szczypty soli
-2 łyżki oliwy

-pojedyncza pierś z kurczaka
-mały jogurt grecki
-mozzarella
-brokuł
-zielona papryka (i inne kolory, jeśli macie ochotę)
-czerwona cebula
-pomidor
-kukurydza
-feta
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa, curry

Mąkę przesiewamy do miski, dolewamy ciepłą wodę z rozpuszczonymi w niej drożdżami, dodajemy sól i oliwę. Wszystko zagniatamy - ciasto powinno być elastyczne i niezbyt lepkie, więc jeśli się za bardzo lepi do rąk to dosypcie mąki. Odstawiamy do wyrośnięcia. Im bardziej wyrośnie na początku, tym łatwiej będzie osiągnąć cienki spód. 
Kurczaka kroimy na niewielkie kawałki, doprawiamy mocno curry i podsmażamy. Brokuł dzielimy na części i gotujemy 5-10 minut w osolonej wodzie, żeby nieco zmiękły. Warzywa i fetę kroimy. Jogurt doprawiamy mocno solą, pieprzem i gałką - to będzie nasz sos na spód pizzy. 
Piekarnik rozgrzewamy do 250 stopni.
Ciasto dzielimy na dwie części, jedną z nich rozwałkowujemy i układamy na blaszce. Smarujemy sosem, wrzucamy dodatki, na górę ścieramy mozzarellę i pieczemy w 230 stopniach ok 20 minut. 
Jeśli wolicie na grubszym spodzie, to po rozwałkowaniu i ułożeniu na blaszce pozwólcie mu chwilę urosnąć. Trzeba też pamiętać, że wtedy powinno się piec pizzę trochę dłużej. 



*** 
L. w sobotę kupił sobie rolki - po moich namowach i zachętach, że jak lubi na łyżwach to trzeba spróbować i tego. Z racji tego, że w sobotę pogoda była fatalna, a w niedzielny poranek obudziło nas słońce, to łatwo się domyślić, jak wyglądało moje odpoczywanie i leniuchowanie popołudniu ;)


Niestety po niedzieli słońce się skończyło. Zimno, pada i wieje, a ja mogłabym spać i spać. Jeszcze tylko dzisiaj od rana do 18 i 4 dni wolnego. Ufff...


niedziela, 21 kwietnia 2013

słoneczne śniadaniowe love

Mniej więcej rok temu postanowiłam założyć mojego śniadaniowca. Nie wytrwałam długo, bo około pół roku, ale moja rezygnacja wiązała się z wieloma różnymi czynnikami. Dzięki temu doświadczeniu poznałam kilka świetnych osób, a przede wszystkim zmieniłam mój stosunek do śniadań. Na co dzień wciąż brakuje czasu na coś wymyślnego (wolę pospać 20 minut dłużej), więc zazwyczaj sięgam po jajka, wędzone ryby, domową wędlinę i warzywa. W weekendy staramy się z L. poświęcić dłuższą chwilę na nasze śniadania. Nawet jeśli znów jest to jajecznica oraz kanapka z sałatą, pomidorem i indykiem to przygotowujemy je wspólnie, na spokojnie, śmiejąc się i rozmawiając. Siadamy razem przy herbacie i pałaszujemy, chwaląc wzajemnie części, które każde z nas przygotowało. 
W zeszły weekend, ciesząc się słońcem, zaproponowałam słoneczne placki śniadaniowe. Dzień wcześniej podczas zakupów skusiłam się na wczesne truskawki, które stały się idealnym dodatkiem do tego wiosennego śniadania. 
Placuszki są na twarogu sernikowym, dzięki temu są lekkie, miękkie i wilgotne. A sos pomarańczowy to nic innego, jak sos od Crepes Suzette.



Składniki na 2 porcje: 
-ok 200g twarogu sernikowego
-2 jajka
-ok 1,5 szklanki mąki
-szklanka mleka 
-łyżeczka proszku do pieczenia
-pół opakowania cukru waniliowego

-sok i skórka z jednej dużej pomarańczy
-4-5 łyżek cukru
-3dag masła

Zaczynamy od sosu - sok, skórkę, cukier i masło umieszczamy w rondelku i gotujemy przez ok 15 minut aż sos zgęstnieje. Staramy się jak najczęściej mieszać.
Z pierwszej części składników przygotowujemy ciasto na placuszki. Najpierw wsypałam całą szklankę mąki, a następnie dosypywałam jeszcze trochę do uzyskania odpowiedniej konsystencji - ciasto powinno być jak gęsta śmietana, żeby na patelni się nie rozpływało, ale dawało rozprowadzać łyżką.
Rozgrzewamy patelnię teflonową i na niedużym ogniu smażymy placuszki. Odwracamy je, kiedy brzegi będą ścięte, a większość bąbelków na powierzchni popęka.
Ja nakładałam 2 pełne łyżki ciasta jako jeden placek.
Placki układamy na talerzu, dodajemy truskawki i polewamy dość obficie sosem pomarańczowym.



***
Ostatnio nawet nie czuję jak szybko mija czas. Pstryk i znowu weekend. W tygodniu uczelnia, praca, treningi i tak cały czas ;) Piątkowe popołudnie i wieczór miałam tylko dla siebie, bo L. pojechał na konferencję do Krakowa. W sobotę rano zakupy z mamą i dzień na odpoczynek. Dzisiaj kościół, rodzinny obiad i może rower, jeśli dopisze pogoda?

poniedziałek, 25 lutego 2013

Faszerujemy!

Naleśniki na kolację - z serkiem waniliowym, konfiturą morelową. Bo taka akurat mnie naszła ochota. Co jednak zrobić z pozostałymi trzema naleśnikami, których już nie możemy zmieścić? Ja postanowiłam przygotować wytrawne nadzienie i podać je na obiad. Kremowy sos, paprykowy kurczak, świeże pomidory i odrobina mojego ulubionego "śmierdziela" - sera Gruyere. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się aż takiego smacznego rezultatu ;)


Składniki na 2 porcje:
-2-4 naleśniki (szklanka mąki, szklanka mleka/wody, jajko i szczypta soli)
-podwójna pierś z kurczaka
-200ml kremówki
-2-3 świeże pomidory
-mała cebulka
-szczypiorek
-10 dag Gruyere lub innego sera
-sól, pieprz, czerwona papryka

Kurczaka kroimy na kawałki, doprawiamy solą, pieprzem i obficie papryką. Cebulkę siekamy i podsmażamy na patelni, po chwili dorzucamy kurczaka i smażymy. Kiedy kurczak będzie gotowy zalewamy go kremówką i mieszając trzymamy na ogniu aż śmietanka zacznie gęstnieć. Na koniec dodajemy połowę startego sera, mieszamy do rozpuszczenia. Dorzucamy pomidory, mieszamy i możemy podawać.
Na naleśnik nakładamy sosu z kurczakiem i pomidorami, posypujemy serem i szczypiorkiem, zawijamy. Na górę również możecie polać nieco sosu, posypać serem i szczypiorkiem.  




***
Pierwszy tydzień na uczelni za mną. Semestr zapowiada się raczej spokojnie, jeden z przedmiotów brzmi bardzo ciekawie - o biologicznie motywowanej sztucznej inteligencji. Mamy także teraz "odchamiacz" zwany przedmiotem humanistycznym, w naszym przypadku jest to socjologia. Całkiem miła odmiana przyjść na wykład i nie znaleźć się w świecie wzorów, opisów i definicji. Jedyny problem - nie lubię nauk o niczym bądź o rzeczach oczywistych (mam nadzieję, że nikogo nie urażam moją opinią, ale 30h socjologii właśnie do tego sprowadza ), a tym bardziej nie leży mi pisanie kolokwiów z zadaniami otwartymi z takich rzeczy.
Zaczęliśmy z L. oglądać nowy (dla nas nowy ;)) serial - "Fringe". Namówiła nas siostra L. i teraz wieczory spędzamy w świecie Olivii Dunham, agentki FBI, badającej paranormalne zdarzenia. 


PS Przez falę spamu z automatów zablokowałam możliwość komentowania dla anonimowych. Miałam do wyboru to albo weryfikację obrazkową. W związku z tym, że anonimowych czytelników mam niewielu (tj. niewielu się odzywa) wybrałam opcję pierwszą, gdyż sama nie lubię weryfikacji obrazkowej u innych i nie chciałam reszcie osób utrudniać życia.
Mam nadzieję, że wszyscy anonimowi komentujący rozumieją moją decyzję i zapraszam do odzywania się jako zarejestrowani użytkownicy ;)

niedziela, 4 listopada 2012

naleśniki koronkowe i zapowiedź

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam te naleśniki wiedziałam, że kiedyś się znajdą na mojej patelni. Jedyny dodatkowy sprzęt jaki potrzebujemy to rękaw cukierniczy i tylka z niewielką dziurką bądź też tego rodzaju butelka plastikowa. Przygotowujemy ciasto na naleśniki (szklanka mąki, szklanka mleka, jajko, szczypta soli i odrobina cukru waniliowego), rozgrzewamy patelnię, przelewamy ciasto do naszego rękawa czy tuby i robimy wzorki :)
Wiadomo, raczej się tym człowiek nie naje ;) Dlatego ja zrobiłam kilka sztuk, a resztę ciasta usmażyłam już normalnie. 



Zapowiedź serii wpisów, które mam nadzieję część z Was ucieszą, bo wpisów śniadaniowych. Dlaczego? Przez ostatnie pół roku starałam się prowadzić dwa blogi jednocześnie - tego oraz śniadaniowego. Niestety, od pewnego czasu zauważyłam, że codziennie wymyślanie nowych propozycji zaczyna mnie męczyć, a do tego znacznie mniej mam pomysłów na wpisy tutaj (nie mówiąc o sytuacjach, gdy jednego dnia pojawiały się dwa wpisy np. o tym samym cieście w ramach przepisu i śniadania). Śniadaniowca usunęłam, chociaż kliknęłam magiczne 'Eksportuj bloga' i w każdej chwili mogę wrócić. Myślę, że jednak odrębny blog pozostanie wspomnieniem ;)
Zamierzam raz na jakiś czas wrzucić tutaj propozycję śniadania, postaram się, żeby były jak najciekawsze. Drugim elementem wpisu zamierzam uczynić dobre kawy i herbaty (z nastawieniem na te pierwsze - dzięki Revv za pomysł :p). Od czasu wrześniowych warsztatów na temat kawy i dzięki kilku wizytom w Kafo coraz bardziej przekonuję się do picia dobrej kawy. Obecnie czekam na pierwszą przesyłkę z czterema rodzajami - ta część będzie na pewno bardzo subiektywna ;) 
Myślę, że wpisy będą się pojawiać co 2-3 tygodnie, żeby Was nie zamęczyć. 



***
Weekend mija bardzo pozytywnie. Wczoraj z samego rana pojechaliśmy z rodzicami na giełdę sprzętu narciarskiego i wróciłam z nową dechą :D Już się nie mogę sezonu doczekać! Z racji tego, że przede wszystkim jeżdżę na nartach, deska jest drugim sportem, szukałam uniwersalnego sprzętu dla średnio-zaawansowanych i myślę, że zakup się sprawdzi :) Po południu natomiast pojechałam do dziadków, bo Mała K. spędza weekend w Gliwicach i musiałyśmy się przecież zobaczyć i trochę pobawić ;)




poniedziałek, 13 sierpnia 2012

włoska czy amerykańska?

Najsłynniejsze włoskie danie, które podbiło cały świat. Ilu kucharzy tyle wersji, a najlepsze jest to, że na górę można położyć wszystko na co ma się ochotę. A przez wiele lat przeszła wiele metamorfoz. Pizza.

Po zadaniu pytania na profilu fb zliczyłam więcej odpowiedzi "po mojej stronie", czyli za pizzą na cienkim cieście z bogatymi dodatkami. Kilka osób stwierdziło, że każda pizza jest dobra, a jedna osoba nawet podesłała mi link do wersji gigant z boczkiem. W domu mam za to miłośnika wersji zamerykanizowanej, czyli na puszystym cieście i oczywiście z dodatkiem intensywnych sosów.
Dlatego zawsze przygotowuję pizzę w dwóch wersjach ciasta, bo różnica w przygotowaniu jest bardzo prosta. Podobno, im więcej ciasto wyrośnie przed pieczeniem, tym mniej w trakcie i ciasto będzie cieńsze. Ja zawsze rozwałkowuję jak najmocniej i szybko wkładam do mocno rozgrzanego piekarnika (moja wersja), gdyż wystarczy ciasto zostawić na kilka minut albo wstawić do mniej nagrzanego pieca, żeby ciasto nieco podrosło i napuszyło się przed pieczeniem (wersja L.).


Składniki na dwie okrągłe (ok 26cm) pizze:
-300g mąki (jeśli macie włoską typu 00 to korzystajcie, ja wybieram pszenną chlebową bądź szymanowską)
-ok 170ml letniej wody
-2-3 dag drożdży
-szczypta soli
-pomidory w puszce
-trzy kolory papryki
-salami paprykowe
-oliwki
-mozzarella (dwie kulki)
-przyprawy

Przesiewamy mąkę do miski i dodajemy szczyptę soli. Drożdże kruszymy do miseczki i zalewamy 100ml letniej wody, rozpuszczamy i wlewamy do mąki. Zaczynamy wyrabiać ciasto, jeśli potrzeba dolewamy więcej wody. Zagniatamy sprężystą kulę i zostawiamy na ok godzinę do wyrośnięcia. Piekarnik rozgrzewamy do 240 stopni. Pomidory blendujem i doprawiamy. Oliwki kroimy w paski, podobnie robimy z papryką. Ciasto cienko rozwałkowujemy i kładziemy na posmarowanej oliwą blaszce. Smarujemy ciasto sosem pomidorowym, ścieramy mozzarellę i układamy na wierzchu dodatki. Wstawiamy do piekarnika na 10-15 minut. 



piątek, 6 lipca 2012

malinowy obiad u babci

Smak dzieciństwa specjalnie dla mnie nieco zmieniony. Wszyscy zajadali się racuchami z jabłkami, mi one nie smakowały. Moje były z brzoskwiniami albo z jagodami i malinami.
Myślę, że dla wielu osób jest to danie, które kojarzy się w wakacjami czy popołudniem u babci.




Składniki na 8-10 racuchów:
-szklanka mleka
-1,5 łyżki cukru
-5g drożdży
-1 i 1/4 szklanki mąki
-jajko
-szklanka malin
-cukier puder do posypania

Ciepłe mleko łączymy z drożdżami i cukrem, odstawiamy na 15 minut. Następnie dodajemy jajko i mąkę, mieszamy i odstawiamy na ok pół godziny. Wsypujemy maliny, mieszamy i smażymy na odrobinie tłuszczu z obu stron na złoty kolor.



***
Wtorkowy grill baaaardzo udany :) Co prawda okropnie ciepło, ale w dobrym towarzystwie i z zimnym piwem nawet taka pogoda jest znośna. 
Środa spędzona głównie u dziadków i na zbieraniu owoców. Sporą część musiałam zamrozić, bo nie wiem co zrobić z taką ilością. Wieczorem spacer z L. i moja ochota na frytki o 21.30.
Wczoraj większość dnia spędzona leniwie w domu. Z książką, z szybkim obiadem i popołudniem spędzonym na treningu :) Stwierdziłam, że dwie godziny pod rząd to jednak nie najlepsze wyjście, bo pierwsza godzina spędzona na konkretnych ćwiczeniach jest tak męcząca, że potem nie mam już dużej frajdy na zumbie. Dlatego wolę to sobie rozbić - dziś ćwiczenia, a jutro pójdę na zumbę :)
A dzisiaj trzeba się powoli pakować, bo już jutro jedziemy. Kurcze, znowu czuję się zaskoczona, że to już ;) Wieczorem na imprezę ze szkoły tańca, a potem wyspać się, zrobić jagodzianki i w drogę!

PS Nie znaczy to, że milknę ;) Zadbałam wcześniej, żeby wpisy kulinarne się pojawiały. Mam nadzieję, że przy okazji uda mi się dopisać kilka słów jak nam lecą wakacje. Buziaki!
PS2 Zdałam te dwie części z baz danych, które mi zostały na II termin. Także 4 do indeksu leci.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

nietypowe naleśniki

Staram się nieustannie rozwijać moje umiejętności gotowania i pieczenia. Jest tyle dobrych rzeczy, które chcę kiedyś spróbować! Zdarzają się jednak dni kiedy zupełnie nie mam pomysłu na obiad - wtedy najlepiej sprawdza się kotlet z kurczaka z mizerią albo proste spaghetti. Ostatnio jedna stwierdziłam, że nieco zmienię skład obiadu z moją wariacją sosu alla bolognese, który swoją drogą jest jednym z pierwszych przepisów na tym blogu ;) Postanowiłam wyrzucić frazę "spaghetti" i zastąpić ją naleśnikami.



Składniki na 2 porcje:
5-6 naleśników
-szklanka mąki, u mnie pełnoziarnista
-jajko
-szklanka mleka
-ok 1/2 szklanki wody gazowanej
-szczypta soli
-łyżka oleju


sos mięsno-warzywny:
-30dag mięsa mielonego
-kilka dużych pieczarek
-średnia cebula
-mała papryka
-szklanka przecieru pomidorowego
-sól, pieprz, słodka papryka, ulubione zioła, czosnek


Naleśniki smażymy i zaraz po usmażeniu zwijamy w ciasny rulon. Cebulę siekamy i podsmażamy, po chwili dodajemy pieczarki i paprykę. Po kilku minutach wrzucamy mięso i smażymy aż się zetnie. Na koniec dolewamy przecier pomidorowy i doprawiamy. Nakładamy sos na talerz, a naleśniki kroimy na 2-3cm kawałki i układamy na sosie. 




***
Weekend udany :) Sobota spędzona z L. na spacerowaniu i odpoczywaniu. Wieczorem obejrzałam dwa filmy - "The Vow" oraz "Mirror Mirror".
Drugi z nich to historia o Śnieżce, z Julią Roberts i Lily Collins w rolach głównych. Film dość przyjemny, ale przyznam, że spodziewałam się czegoś lepszego.
Natomiast bardzo zaskoczył mnie pierwszy z filmów. Myślałam, że będzie to jakaś komedyjka romantyczna, a film jest bardzo fajną historią o miłości. 
Co byście zrobili, gdybyście pewnego dnia obudzili się w szpitalu i okazałoby się, ze nie pamiętacie ostatnich 5 lat swojego życia, które wtedy diametralnie się zmieniało? Albo co byście zrobili, gdyby spotkało to Waszego ukochanego/ukochaną i on nawet nie wie kim jesteś i co Was łączy?

Wczoraj był chrzciny Małego. W skromnym towarzystwie, pojechaliśmy na obiad do knajpki przy drodze, gdzie podają pyszne pstrągi. Potem deser u wujków. A my z Małą K. tańczyłyśmy i bawiłyśmy się razem :)
Dzisiaj w domu razem z L., zaraz zbieramy się na spacer i zakupy. Miała być wycieczka rowerowa, ale pogoda jest bardzo niepewna. Także popołudniu będzie zumba :)

Smile, nie ogarniam jak się u Ciebie komentuje. Także za wszelkie info dziękuję :)

Propozycja na obiad w konkursie Kuchnia 24/7

poniedziałek, 11 czerwca 2012

najlepsze placuszki na świecie

Lubię robić zakupy w naszym Auchan. Mają spory dział z przeróżnymi serami, większość z nich jest sprowadzana z zagranicy, a ja zawsze zastanawiam się do czego mogłabym je wykorzystać. Ostatnio skusiłam się na ricottę, której jeszcze nigdy wcześniej nie jadłam. Postanowiłam ją wykorzystać do przepisu na śniadanie, czyli placuszków z ricotty. Były to najsmaczniejsze placuszki, jakie w życiu jadłam! Mięciutkie, wilgotne, rozpływające się w ustach. Nie potrzeba do nich żadnych dodatków, jednak z truskawkami było to prawdziwe niebo smakowe :)


Składniki na placki dla 2-3 osób:
-opakowanie ricotty (250g)
-2 jajka
-pół szklanki mąki
-2 łyżki cukru
-pół szklanki mleka
-łyżeczka proszku do pieczenia
-szczypta soli

Jajka rozdzielamy i białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Pozostałe składniki mieszamy, na końcu dodajmy pianę z białek i delikatnie mieszamy. Rozgrzewamy patelnię i smażymy na złocisty kolor z obu stron :)



***
Wycieczka się udała, chociaż część Mała K. spędziła u nas na rękach (a wczoraj poczułam niezłe zakwasy). Potem było jeszcze mnóstwo zabawy i śmiechu. Wróciliśmy bardzo zmęczeni w sobotę wieczorem. Niedziela w domu, z książką, pizzą i notatkami. 
Połknęłam 2/3 książki i tym samym skończyłam trylogię o Lisbeth Salander. Trzecia część zdecydowanie różni się tempem od dwóch poprzednich. Tak naprawdę jest rozwinięciem akcji z drugiego tomu i od początku jest się ciekawym co się stanie dalej. 
Dzisiaj egzamin, termin zerowy, więc podejście mam dość bezstresowe. Bardziej martwi mnie wizja biegania z indeksami po wpisy...

sobota, 26 maja 2012

na wiosenne przyjęcie, czyli szpinak podano na pizzy

Jedno z podstawowych dań w czasie imprez. Szybkie, nie trzeba się nim dużo zajmować i każdy znajdzie kompozycję dla siebie. Lubię raz na jakiś czas zjeść pizzę, a jeszcze bardziej lubię ją przygotowywać. Staram się wymyślać nowe połączenia. Ostatnio na targu kupiłam świeży szpinak i stwierdziłam, że chętnie spróbuję połączenia szpinaku z pizzą. Z dodatkiem fety, sosu czosnkowego i kurczaka okazało się być strzałem w dziesiątkę. Rewelacyjnie pachnie, a jeszcze lepiej smakuje. Wszystkim fanom szpinaku polecam spróbować :)


Składniki na 2 pizze, na cienkim cieście o średnicy 26cm:
-2/3 szklanki letniej wody
-2-3dag drożdży świeżych
-łyżka oleju
-szczypta soli
-ok 1,5 szklanki mąki (ale tak naprawdę ile ciasto weźmie)
-30-50g szpinaku
-pojedyncza pierś z kurczaka
-mała puszka kukurydzy
-kilka dużych pieczarek
-mała cebula
-mały jogurt
-2-3 ząbki czosnku
-feta
-ser do posypania na górę, u mnie Gruyere




Drożdże kruszymy do miski, zalewamy ciepłą wodą i mieszamy. Odstawiamy na kilka minut. Dodajemy mąkę, sól i olej. Zagniatamy ciasto i odstawiamy do podwojenia objętości. W tym czasie przygotowujemy resztę składników.

Pieczarki myjemy, kroimy i smażymy z posiekaną cebulką przez kilka minut. Zdejmujemy z patelni i wrzucamy na nią posiekany szpinak z odrobiną wody. Dusimy aż liście zwiędną. Zdejmujemy i wrzucamy na patelnię pokrojone mięso, smażymy kilka minut. Jogurt mieszamy z czosnkiem i przyprawami.
Ciasto dzielimy na dwie części, wyrabiamy jedną i rozkładamy na blaszce. Smarujemy sosem jogurtowym z czosnkiem i nakładamy składniki. Na koniec dorzucamy fetę i obsypujemy serem. Pieczemy ok 20 minut w 220 stopniach.





Zwariowany tydzień, nadrobię po weekendzie wszystko co u mnie słychać ;)
Miłego ;*

czwartek, 24 maja 2012

na wiosenne przyjęcie, czyli pomiędzy deserem a śniadaniem

Cieszę się, że nasz kraj jest bogaty w różnorodne smaki i aromaty. Od połowy maja targi zaczynają się zapełniać kolorami, ceny na tabliczkach spadają, a produkty są już nasze, krajowe, a nie przywiezione z Hiszpanii. Zaczyna się najlepszy czas na urządzanie przyjęć. Postanowiłam zabawić się w mały cykl i w kilku najbliższych wpisach zaproponować dania, które świetnie nadadzą się na majowe przyjęcie.
Zaczynam od propozycji, która u mnie była śniadaniem, jednak dla wielbicieli nada się także na obiad i deser. Tort naleśnikowy obsypany truskawkami.




Składniki:
-naście naleśników (np. z tego przepisu)
-3 opakowania serka homogenizowanego
-truskawki!
-u mnie także nieco konfitury malinowej na dwie warstwy

Naleśniki smażymy i studzimy. Następnie smarujemy serkiem homogenizowany i układamy w stosiku. Dekorujemy truskawkami.




***

Kolokwia dobrze, na razie do przodu. 
Jutro minie rok. "To będzie zły dzień". Wtedy tylko przeczucie, dzisiaj wiem, że tak będzie. 
Wieczorem do Niej jadę. Biała róża i znicz.