Zamówione babeczki "z jakąś cukrową dekoracją" stały się obiektem moich testów. Testowałam nowe wycinaczki, śnieżynki.
Zrobiłam najzwyklejszy lukier plastyczny z odrobiną barwnika "błękitny diamentowy". Dosypałam do cukru pudru przez co wyszedł bardzo intensywny, w zamiarach miał być delikatnie błękitny. Rozwałkowałam, zostawiłam na chwilę do przeschnięcia, porobiłam śnieżynki i cienkim pędzelkiem naniosłam srebrny barwnik, żeby nieco się błyszczały. Zostawiłam do wyschnięcia na całą noc. Były dość twarde i nie kruszyły się.
Krótkie przesuszenie lukru przed wycinaniem było konieczne, bo pierwsze śnieżynki nie chciały się oderwać od wycinaczek.
Skorzystałam z małej i średniej (2,5 i 4 cm). Testowo zrobiłam też duże i ku mojemu zaskoczeniu najdokładniejszy wzorek otrzymałam z najmniejszej.
Babeczki są cytrynowe z kremem z białej czekolady (pół kostki masła na tabliczkę czekolady, z dodatkiem mascarpone). Krem nakładany szprycą z końcówką dużej gwiazdy.







