środa, 30 maja 2012

na wiosenne przyjęcie, czyli tort truskawkowy

Zdeklasował wszystkie inne, jakie do tej pory zrobiłam. Torty bardzo lubię, wiedziałam, że ten będzie dobry, bo truskawkowy, ale nie spodziewałam się, że wyjdzie aż tak smaczny. Do tego prosty w wykonaniu, w smaku dość lekki. Aż żałowałam, że na imprezie zniknął w całości, bo chętnie zjadłabym jeszcze kawałek w domu ;) Niestety nie ma żadnego zdjęcia w przekroju, jednak wyglądał tak samo, jak ten, którym się inspirowałam.



Składniki na blachę 30cm:
-11 jajek
-1,5 szklanki cukru
-1,5 szklanki mąki pszennej
-1/2 szklanki mąki ziemniaczanej


-1kg mascarpone
-350g serka twarogowego
-szklanka cukru pudru
-600ml kremówki
-słoik konfitury truskawkowej
-kilogram truskawek
-małe beziki
-sok z cytryny
-kwiaty do dekoracji




Rozdzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy z szczyptą soli na sztywną pianę, pod koniec dodajemy cukier, stale ubijając dodajemy żółtka. Przesiewamy mąki i delikatnie mieszamy ciasto. Wylewamy na tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia i  pieczemy w 170 stopniach ok 40 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy tort jest upieczony i upuszczamy go z wysokości 60cm na koc.


Twaróg ubijamy z cukrem pudrem, dodajemy po łyżce mascarpone. Następnie dodajemy ubitą kremówkę (350 ml) oraz pół słoika konfitury malinowej i 70dag truskawek.
Biszkopt przekrawamy na 3-4 części. Resztę konfitury podgrzewamy razem z sokiem z cytryny i pół szklanki lekkiej herbaty bądź białego wina. Smarujemy naszą mieszanką blaty biszkoptowe, następnie nakładamy masę.
Dekorujemy resztą ubitej kremówki połączoną z rozkruszonymi bezami i truskawkami. U mnie truskawki wylądowały tylko na górze, a bez starczyło także na poukładanie na wierzchu. Kupiłam także różowe goździki i powbijałam, do zdjęć użyłam tylko części, tuż przed podaniem powbijałam resztę (cała góra tortu była w kwiatach). Goździki są jadalne, jednak moje kupiłam w kwiaciarni i nie wiem czym je pryskali, wiec odradziłam gościom próbowania ;)




***
Odpoczywam ;) W zasadzie kolejny przedmiot zaliczony, dzięki chodzeniu na wykłady. W dniu dzisiejszym tylko jedne zajęcia, kolejne w piątek. Wczoraj wybraliśmy się na rower z L., dzisiaj wybieram się na zumbę. A jutro może w końcu skoczę na rolki? Nie mogę się już doczekać piątkowego popołudnia i przedstawienia :D 

I zachęcam wszystkich do polubienia My sweet life, my tasty world na facebooku ;)

poniedziałek, 28 maja 2012

na wiosenne przyjęcie, czyli słodka przekąska

Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie dość pracowite. Kolokwia, kartkówki, zajęcia na uczelni - na szczęście na razie wszystko zaliczone(i to na min. 4 :D), jeszcze 3 tygodnie i zaczyna się sesja! Oprócz tego w minioną sobotę mój dziadek obchodził 70-te urodziny i postanowił urządzić huczną imprezę, z moją pomocą. Musiałam przygotować kilka "atrakcji" oraz torty (a solenizant zamówił dwa różne smaki tortów dla blisko 30 osób każdy!). Na szczęście urodziny się udały, a torty zebrały liczne pochwały. Przepisy oczywiście wrzucę, ale wszystko w swoim czasie. W piątek wieczorem, jako oderwanie od kuchni, wzięłam udział w pokazie zumby. Było naprawdę świetnie! Imprezę prowadził Norbi, a my miałyśmy najpierw dwa pokazowe kawałki, a potem 4 animacje, w których udział wzięło naprawdę sporo osób :) Do tego tłum z aparatami dookoła.
Narobiłam sobie zaległości u Was tzn. starałam się czytać na bieżąco, ale nie zawsze mogłam skomentować. Teraz zapowiada się dość spokojny tydzień, w zasadzie to dwa najbliższe będą dość spokojne. A potem się zacznie! Na razie jednak myślę o tych przyjemniejszych rzeczach. W piątek jedziemy z okazji Dnia Dziecka na musical "Tarzan" nawiązujący muzycznie do Disneya. Zrobiłam też przegląd mojej szafy i muszę dokupić kilka rzeczy. Czy ktoś mi wyjaśni, jakim cudem w najbliższy piątek zacznie się już czerwiec? Czas mi uciekł ;)

Dzisiejszy "przepis" będzie bardzo krótki, wynika to z tego, że pozostałe leżą nieopracowane wraz z nieobrobionymi zdjęciami, bo nie było czasu.
Myślę, że to przekąska idealna na wiosnę. Ciasto francuskie, nieco bitej śmietany i truskawki na górę.



Zostałam także otagowana przez Madleine w zabawie, która bardzo mi się spodobała, więc postanowiłam wziąć w niej udział :)

Standardowo nominację posyłam dalej w świat Wam wszystkim.


1. Czy uważasz, że odżywiasz się zdrowo?
Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy zdrowe odżywianie. W moim rozumieniu są to regularne posiłki, rozsądny i świadomy wybór składników. Staram się zdrowo odżywiać, jednak nie rezygnuję także z małych, słodkich przyjemności ;)

2. Czy zwracasz uwagę na skład produktów spożywczych? Jeśli tak, to jakich składników unikasz?
Zazwyczaj czytam etykiety, sprawdzam ile jest mięsa w parówkach albo tłuszczu w maśle. Unikam wszelkich dziwnie brzmiących rzeczy - glutaminiany, aspartany, gumy etc.

3. Jesz dużo owoców i warzyw?
Ostatnio znacznie zwiększyłam ich dawkę. Warzyw zawsze jadłam sporo, z owocami było gorzej. Dzięki moim postanowieniom śniadaniowym praktycznie codziennie sięgam po owoc z samego rana. Często jest ich więcej niż jeden. A bardzo często trafiają razem z mlekiem do koktajli.

4. Czy kiedykolwiek się odchudzałaś? Na jakiej diecie? Zamierzasz się odchudzać w przyszłości?
Nigdy się nie odchudzałam, nie potrzebuję. Po pierwsze lubię siebie, po drugie uważam, że rozsądne odżywianie i sport są znacznie lepsze niż nagła zmiana trybu żywienia. Większość diet polega na wykluczaniu pewnych składników, a ja wolę się skupić na dostarczaniu tych odpowiednich :) A najgorsze ze wszystkich są diety z liczeniem kalorii, nie umiałabym się aż tak ograniczać i podporządkować. 

5. Czy czujesz się dobrze w swoim ciele?
Tak, i to bardzo dobrze :)

6. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Tylko jedna? Nie umiem wybrać. Uwielbiam pierogi z jagodami, uwielbiam sushi oraz szpinak. Ale także kluski autorstwa mojego dziadka z tłustym sosem z kurczaka.

7. Czy lubisz gotować?
Bardzo, ale Wy doskonale o tym wiecie :)

8. Co chciałabyś wyeliminować z diety, a co do niej wprowadzić i dlaczego?
I tutaj pojawia się problem, bo jem na tyle różnorodnie, że chyba nie mam czegoś, co chciałabym do swojej diety wprowadzić. Myślę też, że nie ma rzeczy, które chcę wyeliminować. Jak pisałam wyżej, staram się rozsądnie podchodzić do odżywiania, wybierać to, co najlepsze dla mojego organizmu, ale po złe słodycze też czasem sięgam.


9. Czego nie możesz przełknąć, a co mogłabyś jeść cały czas?
Nie znoszę jajka na miękko czy generalnie nieściętego do końca. Nie lubię także brukselki oraz szparagów.

Cały czas mogłabym jeść szpinak, maliny, jagody oraz sushi.

10. Ile posiłków jesz dziennie?
 4-5

11. Wypijasz odpowiednią ilość wody? (min. 8 szklanek dziennie)?
 Samej wody wypijam ok 1,5 litra, czyli 6 szklanek. Ale dochodzą do tego koktajle oraz kawa czy herbata.

sobota, 26 maja 2012

na wiosenne przyjęcie, czyli szpinak podano na pizzy

Jedno z podstawowych dań w czasie imprez. Szybkie, nie trzeba się nim dużo zajmować i każdy znajdzie kompozycję dla siebie. Lubię raz na jakiś czas zjeść pizzę, a jeszcze bardziej lubię ją przygotowywać. Staram się wymyślać nowe połączenia. Ostatnio na targu kupiłam świeży szpinak i stwierdziłam, że chętnie spróbuję połączenia szpinaku z pizzą. Z dodatkiem fety, sosu czosnkowego i kurczaka okazało się być strzałem w dziesiątkę. Rewelacyjnie pachnie, a jeszcze lepiej smakuje. Wszystkim fanom szpinaku polecam spróbować :)


Składniki na 2 pizze, na cienkim cieście o średnicy 26cm:
-2/3 szklanki letniej wody
-2-3dag drożdży świeżych
-łyżka oleju
-szczypta soli
-ok 1,5 szklanki mąki (ale tak naprawdę ile ciasto weźmie)
-30-50g szpinaku
-pojedyncza pierś z kurczaka
-mała puszka kukurydzy
-kilka dużych pieczarek
-mała cebula
-mały jogurt
-2-3 ząbki czosnku
-feta
-ser do posypania na górę, u mnie Gruyere




Drożdże kruszymy do miski, zalewamy ciepłą wodą i mieszamy. Odstawiamy na kilka minut. Dodajemy mąkę, sól i olej. Zagniatamy ciasto i odstawiamy do podwojenia objętości. W tym czasie przygotowujemy resztę składników.

Pieczarki myjemy, kroimy i smażymy z posiekaną cebulką przez kilka minut. Zdejmujemy z patelni i wrzucamy na nią posiekany szpinak z odrobiną wody. Dusimy aż liście zwiędną. Zdejmujemy i wrzucamy na patelnię pokrojone mięso, smażymy kilka minut. Jogurt mieszamy z czosnkiem i przyprawami.
Ciasto dzielimy na dwie części, wyrabiamy jedną i rozkładamy na blaszce. Smarujemy sosem jogurtowym z czosnkiem i nakładamy składniki. Na koniec dorzucamy fetę i obsypujemy serem. Pieczemy ok 20 minut w 220 stopniach.





Zwariowany tydzień, nadrobię po weekendzie wszystko co u mnie słychać ;)
Miłego ;*

czwartek, 24 maja 2012

na wiosenne przyjęcie, czyli pomiędzy deserem a śniadaniem

Cieszę się, że nasz kraj jest bogaty w różnorodne smaki i aromaty. Od połowy maja targi zaczynają się zapełniać kolorami, ceny na tabliczkach spadają, a produkty są już nasze, krajowe, a nie przywiezione z Hiszpanii. Zaczyna się najlepszy czas na urządzanie przyjęć. Postanowiłam zabawić się w mały cykl i w kilku najbliższych wpisach zaproponować dania, które świetnie nadadzą się na majowe przyjęcie.
Zaczynam od propozycji, która u mnie była śniadaniem, jednak dla wielbicieli nada się także na obiad i deser. Tort naleśnikowy obsypany truskawkami.




Składniki:
-naście naleśników (np. z tego przepisu)
-3 opakowania serka homogenizowanego
-truskawki!
-u mnie także nieco konfitury malinowej na dwie warstwy

Naleśniki smażymy i studzimy. Następnie smarujemy serkiem homogenizowany i układamy w stosiku. Dekorujemy truskawkami.




***

Kolokwia dobrze, na razie do przodu. 
Jutro minie rok. "To będzie zły dzień". Wtedy tylko przeczucie, dzisiaj wiem, że tak będzie. 
Wieczorem do Niej jadę. Biała róża i znicz. 

wtorek, 22 maja 2012

najlepiej, czyli serowo-szpinakowo

Tak, staję się nudna ;) Powinnam mieć osobną kategorię dla przepisów ze szpinakiem (zaraz po tych z bakłażanem). Wiem jednak, że sporo Was również lubi te zielone listki, więc bez obaw wrzucam kolejny, niesamowicie prosty szpinakowo-serowy obiad.


Składniki na 2 porcje:
-ulubiony makaron, u nas tym razem tagliatelle
-opakowanie szpinaku w liściach
-pół kostki fety bądź kostka sera Lazur
-2 ząbki czosnku
-nieco pieprzu
-nieco sera Gruyere
-kiełki rzodkiewki

Makaron gotujemy. Szpinak dusimy, gdy już będzie miękki dodajemy ser feta bądź pleśniowy i mieszamy aż do połączenia składników. Doprawiamy czosnkiem i pieprzem. Na talerzu posypujemy serem oraz kiełkami. Smacznego :)




***
Niedziela była bardzo miło spędzonym dniem. Po kościele szybkie zakupy obiadowe oraz przegląd sklepów. Znalazłam cudną sukienkę w Orsayu, stworzona dla mnie, lekka i miękka. Ale ma tak koszmarny kolor...tzn. jest cytrynowa, czyli kompletnie nie współgra z moją jasną karnacją. Czemu nie może być granatowa :(? Oprócz tego znalazłam kilka "niezbędnych" rzeczy, więc z początkiem czerwca wybiorę się z mamą na zakupy ;)
Popołudniu wypad na rower, w końcu wiemy ile ma nasza standardowa trasa - 19,6 km. 
Nowy tydzień rozpoczęty od zumby oraz zakopania się w notatkach. Ech, trzymajcie dzisiaj rano kciuki...
I założenia fanpage'a na fejsbuku, bo przecież algorytmy są takie fascynujące!


niedziela, 20 maja 2012

♥ z okazji blogowych urodzin serduszkowa tarta ♥

Jestem tu już od roku :) I powiem Wam, że niesamowicie szybko mi to minęło. Cieszę się, że postanowiłam się przenieść oraz zacząć inwestować czas w gotowanie i pieczenie. I dziękuję, że Wy jesteście ze mną! Niesamowicie się cieszę z tego, jak rozwinął się mój blog przez ostatni rok oraz z Waszych wielu sympatycznych reakcji. Zdradzę, że zdarza mi się otrzymać e-mail z bardzo miłymi i budującymi słowami :)
Dziękuję i mam nadzieję, że przed nami jeszcze wiele dobrego czasu!

Chciałam zrobić tartę z owocami. Jednak okazało się, że zabrakło mi owoców. Po krótkim namyśle stwierdziłam, że już dawno nie używałam czekolady! Jednak w upalny dzień robienie ciasta czekoladowego to średnio udany pomysł, bo takie ciacha są dość ciężkie. Stanęło na delikatnym musie.
Jeśli jest dobrze schłodzona to idealnie nadaje się na letnie przyjęcie. Kruche ciasto, lekki mus czekoladowy, bita śmietana i truskawki. Jedno z najlepszych połączeń!
Musicie tylko uważać, bo mus zawiera surowe jajka.



Składniki na formę serce (myślę, że także na tortownicę 22cm):
-250g mąki (ok 1,5 szklanki)
-pół kostki masła
-2 jajka
-3 łyżki cukru
-2 łyżki mleka
-2 tabliczki czekolady
-4 jajka
-3 łyżki cukru pudru
-150ml kremówki
-kilka dorodnych truskawek


Mąkę siekamy z masłem, dodajemy cukier, 2 jajka i mleko. Zagniatamy szybko gładkie ciasto, chłodzimy ok pół godziny w lodówce. Formę smarujemy masłem, wysypujemy bułką tartą, wyjmujemy ciasto i wypełniamy nim blaszkę, boki powinny wystawać. Pieczemy w 190 stopniach ok 25 - 30 minut, aż będzie złota. Studzimy

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, studzimy i dodajemy żółtka, miksujemy. Białka ubijamy ze szczyptą soli, na koniec dodajemy cukier puder i chwilę miksujemy. Dodajemy stopniowo pianę do masy czekoladowej i mieszamy. Wylewamy na tartę i chłodzimy. Kiedy mus stężeje ubijamy kremówkę (musi być dobrze schłodzona) i smarujemy ciasto z wierzchu, na górę układamy pokrojone truskawki.



***
Wspaniały piątek w gronie znajomych. Nawet nie zauważyłam jak minęło nam 12 godzin. Do tego pizza oraz napoleonki. A wczoraj odpoczywanie i odpoczywanie :)
Dzisiaj do kościoła, L. jedzie na strzelankę, obiad u moich rodziców. Czyli tradycyjna niedziel. 

piątek, 18 maja 2012

truskawki w pełnym ziarnie

Cóż może być lepszego w ramach nauki niż mieszanie ciasta, krojenie truskawek i wypełnianie foremek? Uspokajająca terapia, poprawia humor i cieszy smakiem. W efekcie powstała góra babeczek. Z mąki pełnoziarnistej z truskawkami. Świetnie smakują o każdej porze dnia i nocy :)



Składniki na ok 18 babeczek:
-2 szklanki mąki (u mnie 1,5 pełnoziarnistej i 0,5 normalnej)
-pół szklanki cukru
-1 łyżeczka proszku
-1/2 łyżeczki sody
-szczypta soli
-2 jajka
-1/3 szklanki oleju
-niecała szklanka mleka
-mnóstwo owoców :)


Suche składniki mieszamy razem, mokre razem. Następnie wszystkie mieszamy ze sobą i nakładamy do papilotek. Pieczemy ok 20 minut w 200 stopniach.





***
Odpoczywam. Środowe popołudnie spędziliśmy z L. w domu, śmiejąc się, rozmawiając i dobrze bawiąc. Czwartek w domu, sprzątanie oraz korki. Wieczorem skoczyliśmy do moich rodziców, a później szybki spacer i pieczenie napoleonek. 
Dzisiaj idziemy do Vela na 12, będą także Z&D i prawdopodobnie jeszcze jeden kolega z dziewczyną, lecimy z Harrym Potterem :D Zostało nam 5 części, zobaczymy czy uda się zobaczyć wszystkie.  
I mam ochotę na grilla :>!

środa, 16 maja 2012

orkisz po francusku

Miękkie, maślane, rozpływające się w ustach. Najlepiej ciepłe, nie potrzeba żadnych dodatków. Rogaliki z drożdżowego ciasta francuskiego, croissanty. Podejście nr 2, tym razem zdecydowanie udane :)
Zobaczyłam je na śniadaniowym blogu, znalazłam przepis, nieco zmieniłam i powstały. Aż ciężko się było od nich oderwać.
w wersji śniadaniowej


Składniki na 14-16 rogalików, bazowałam na tym przepisie:
-400g mąki (u mnie 3/4 orkiszowej pełnoziarnistej i 1/4 pszennej chlebowej)
-szklanka mleka
-1/4 szklanki cukru
-2-3 dag drożdży
-2 łyżeczki soli
-kostka masła
-roztrzepane jajko


Drożdże zalewamy letnim mlekiem, dodajemy cukier, mieszamy i zostawiamy na 10 minut. Dosypujemy mąki oraz sól i wyrabiamy ciasto przez kilka minut w misce. Następnie wyjmujemy i wyrabiamy na blacie, jeśli jest potrzeba to delikatnie podsypujemy mąką. Formujemy kulę, wkładamy do miski wysmarowanej olejem, zawijamy folią spożywczą i odstawiamy na godzinę do ciepłego miejsca do wyrośnięcia, potem na pół godziny do lodówki.
Masło zawijamy w folię spożywczą, rozwałkowujemy, żeby miało mniej więcej grubość 5-7 mm. Następnie rozwałkowujemy ciasto na prostokąt o grubości ok 1,5cm, tak aby jeden bok był 3 razy dłuższy od drugiego. Kładziemy masło na środku, zawijamy jak trzyczęściowy list i znów rozwałkowujemy wzdłuż na grubość ok 1,5cm. Teraz składamy na 3 części i chowamy do lodówki na 15 minut.
Wyciągamy, rozwałkowujemy wzdłuż i znów zawijamy na 3 części. Chowamy do lodówki na 15 minut i znowu to samo. Tym razem zawijamy szczelnie w folię i chowamy do lodówki na 2-3 godziny. Wyjmujemy, rozwałkowujemy na 5 mm, przecinamy ciasto na pół i wycinamy kilkanaście trójkątów. Zwijamy od podstawy do wierzchołka, kładziemy na blasze, smarujemy jajkiem i zostawiamy na 2h do wyrośnięcia. Nagrzewamy piekarnik do 220 stopni, skręcamy do 200 i wkładamy rogale. Pieczemy 15-20 minut. Studzimy na kratce.



***
Oddałabym wiele, żeby móc teraz wyskoczyć nad morze. Niesamowita ochota mnie ostatnio naszła. I chyba będzie musiała poczekać do przyszłych wakacji. 
Natomiast teraz czekają mnie metody numeryczne, dzisiejsze kolokwium. 20 dopracowanych stron, które mniej więcej są już w mojej głowie. Trzymajcie kciuki, trzymajcie!

I piękne gerbery mam na parapecie. Beżowe :)

poniedziałek, 14 maja 2012

alternatywa dla grillowania

Kiełbaski, boczek, karkówka. Cukinia, papryka, cebula. Chleb, ketchup, musztarda. Zapach dymu. Obraz polskich weekendów od maja do września, czyli grillowanie i ogniska. Po majówce sezon został rozpoczęty. Co zrobić, gdy pogoda nie dopisuje albo nie mamy możliwości na grillowanie ze znajomymi? Albo po prostu mamy ochotę na dobry obiad w domu?
Pogrillować sobie w domu! Zrobić szaszłyki z piekarnika. Z racji niekupionych patyczków do szaszłyków, my mieliśmy zawijańce drobiowe z szynką schwarzwaldzką i mozzarellą oraz koreczki z cukinii i papryki. I domowe frytki ziołowe.


Składniki na 2 porcje:
-pojedyncza pierś z kurczaka
-2-3 plasterki szynki szwarzwaldzkiej
-mozzarella
-cukinia
-papryka
-pół cebuli
-kilka dużych ziemniaków
-oregano, bazylia, papryka słodka, chilli, oliwa, czosnek




Ziemniaki obieramy, kroimy na frytki albo cienkie łódeczki i wkładamy do garnka. Obsypujemy ziołami, papryką, chilli oraz dolewamy nieco oliwy, wszystkie mieszamy. Wysypujemy na blachę i pieczemy 30-40 minut w 200 stopniach.
Mięso rozcinamy na pół i rozbijamy na cienkie filety. Nacieramy ziołami i czosnkiem. Kładziemy trochę szynki, na to mozzarellę i zwijamy. Wbijamy wykałaczkę, żeby się nie rozwaliły. 
Cukinię kroimy w talarki, paprykę w dużą kostkę. Nabijamy, pomiędzy wsadzamy nieco cebuli. Mięso i warzywa układamy w naczyniu żaroodpornym posmarowanym tłuszczem. Pieczemy 20 minut w 200 stopniach (górne i dolne grzanie).



***
Weekend w Krakowie był super! Mimo niepogody naprawdę dobrze się bawiliśmy. Dostaliśmy oficjalne zaproszenie na ślub i wesele znajomych L., także 28 lipca będziemy się bawić :)
Koncert Apocalyptici był niesamowity. To jest niewyobrażalne co ci goście potrafią zrobić z tymi instrumentami. Widzieliście kiedyś pogo do koncertu na wiolonczelach? 
Ich muzyka zainteresowała mnie kilka ładnych lat temu, w gimnazjum. Uwielbiam ich album bazujący na utworach Metallici. A kiedy w czasie dyskusji z moim dziadkiem o muzyce metalowej puściłam mu jeden z ich kawałków zmienił zdanie i stwierdził, że faktycznie jest coś ujmującego w tym brzmieniu.


Metody numeryczne. Środa 12.30. Fuj, fuj, fuj...

sobota, 12 maja 2012

szarlotka fit, czyli jak odchudzić niedzielny deser

Pokuszę się o stwierdzenie, że to jedno z ulubionych ciast Polaków. Kruchy bądź półkruchy placek z jabłkami i cynamonem, przykryty kruszonką. Ręka do góry, kto nie lubi szarlotki?
Ciasto, które często kojarzy się z niedzielnym obiadem u babci. Królowa stołu w czasie deseru. Ostatnio postanowiłam ją nieco odchudzić. Niewielka ilość tłuszczu i cały cukier zastąpiony miodem (2 łyżki miodu w całym cieście!). Na pewno jest znacznie zdrowsza niż tradycyjna. I nic nie straciła na smaku.



Składniki na blachę 20-22cm:
-1/2 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
-1/2 szklanki mąki żytniej typ 720
-4 dag masła (rozpuszczonego)
-2 łyżki otrąb owsianych
-łyżka miodu
-2 jajka
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia


-4 jabłka
-cynamon


-szklanka płatków owsianych
-4 dag masła
-łyżka miodu


Pierwszy zestaw składników to spód orkiszowo-żytni. Wszystko mieszamy (będzie dość lepkie ciasto) i równomiernie rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Na górę nakładamy starte jabłka i obsypujemy obficie cynamonem. 

Kruszonka tym razem będzie z płatków owsianych zmieszanych z miodem i masłem, rozrzucamy ją równomiernie na jabłkach. Pieczemy 40-45 minut w 180 stopniach (piekłam 50 i nieco się spód spalił).



***
Nasz plan na weekend - Kraków! Jedziemy rano, spędzimy trochę czasu w mieście, a wieczorem idziemy na koncerty w ramach Juwenaliów. Wybieramy się ze względu na gwiazdę wieczoru, zagra Apocalyptica :D
Udanego weekendu ;*

czwartek, 10 maja 2012

spanakopita, grecka spirala ze szpinakiem

Przyznam się szczerze, że oglądam sporo programów kulinarnych. Do moich ulubionych należą te w wersji podróżniczej (ostatnio jest to Pascal) oraz 'Ugotowani'. Lubię patrzeć na cztery osoby konkurujące ze sobą i dobre jedzenie, które prezentują. Jednym z podstawowych składników w tym programie jest szpinak. Ostatnio cieszy się niesamowitą popularnością, szczególnie w połączeniu z łososiem. Kilka dni temu oglądaliśmy powtórki wspólnie z L. i bardzo spodobał mu się jeden z przepisów. Autorką jest babka, która kilka ostatnich lat spędziła w Grecji i jej wieczór miał mieć taki charakter. Na przystawkę zaserwowała ciasto filo wypełnione szpinakiem z fetą i zawinięte w spiralę, i to właśnie ten przepis spodobał się L., a ja go postanowiłam odtworzyć. Spanakopita, nie wiem na ile tradycyjna, ale bardzo smaczna.



Składniki na 2 porcje:
-1,5 szklanki mąki
-2 łyżki oleju
-pół szklanki wody
-łyżeczka octu
-szczypta soli
-opakowanie szpinaku
-kostka sera feta
-jajko
-ząbek czosnku, sól, pieprz




Mąkę przesiewamy na stolnicę, dolewamy wodę, oliwę, ocet i dodajemy sól. Zagniatamy ciasto, powinno być jak na pierogi. Odstawiamy na pół godziny w ciepłe miejsce. Rozwałkowujemy je bardzo cienko, jak na strudel. Powinno być tak cienkie, że prawie przezroczyste. Jeśli będzie za grube to stanie się twarde. Ciasto kroimy na dwa prostokąty (dobrze, jeśli będzie min. 2 razy dłuższe od drugiego boku).
Przygotowujemy szpinakowy farsz - dusimy szpinak z serem, doprawiamy i na koniec mieszamy z jajkiem.  Nakładamy nadzienie wzdłuż dłuższej krawędzi i zawijamy "roladę". Następnie zwijamy spiralę. Pieczemy w 200 stopniach przez ok 50 minut.





***

Zostałam otagowana przez Shyfull i postanowiłam tym razem wziąć udział w zabawie :)



Zasady:
-Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu
-Następnie wybierasz 11 nowych osób do tagu i połącz je w swoim poście
-Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisz je w swoim TAGowym poście
-Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś
-Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.

Ulubiona piosenka?
Co pewien czas mi się zmienia. Obecnie jest to "Sweet like cola" Lou Begi.

Potrawa bez której nie wyobrażam sobie życia?
Pierogi z jagodami <3

Gdybym był/a zwierzęciem to byłabym/byłbym?
Delifnem

Moje ściany w pokoju mają kolor?
Białej i mlecznej czekolady :)

Gadżet bez którego nie wyobrażam sobie życia to
?
Praska do czosnku.

Gdy wstaję rano....?
Myślę o moim L., a zaraz potem zabieram się za robienie śniadania.

Mój ulubiony jogurt ma smak...?
Ananasa.

Ulubiona potrawa z dzieciństwa?
Potrawka z kurczaka w moim przedszkolu i kluski z mięsem.

Masło orzechowe czy czekoladowe?
Najlepiej ich połączenie (pamiętacie krem 'Snickers' do smarowania?)

Potrawa, którą najczęściej gotuję to..?
Spaghetti z mięsem mielonym, sosem pomidorowym z papryką i pieczarkami.

Słodkie czy słone?
Czekoladowe :)

Ja tak po swojemu, nominuję Was wszystkich. Chciałabym się nieco o Was dowiedzieć, więc jeśli macie ochotę to zapraszam do odpowiadania na następujące pytania w komentarzach bądź na swoim blogu :)

1. Twój ulubiony przedmiot w czasach szkoły?
2. Najsmaczniejsza i najgorsza potrawa jaką jadłaś/eś?
3. Jakie sporty uprawiasz?
4. Ulubiona książka?
5. Co planujesz na wakacje?
6. Gdzie chciałabyś kiedyś pojechać w podróż życia?
7. Twój styl ubierania się?
8. Praca z marzeń?
9. Ulubione ciasto?
10. Ile czasu spędzasz dziennie na pielęgnacji w łazience?
11. Czy lubisz gotować?


***
Wczorajszy dzień był wspaniały! Poranek spędzony z L., pyszne śniadanie, potem on pojechał do pracy, a ja do dziadków i Małej K. Zostałam poczęstowana zupą ze stokrotek, lepiłyśmy figurki z plasteliny, było wdrapywanie się na orzech, oglądanie krzewów owocowych oraz bieganie po ogrodzie z latawcem (ja biegłam, próbując go wzbić do góry, a Mała K. mnie goniła). Było też wspólne czytanie gazet, mnóstwo śmiechu i wyprawa na plac zabaw. Jak zawsze zostałam wzięta za mamusię ;) Niestety po kilku godzinach musiałam się zebrać do domu, żeby przed zumbą zdążyć zrobić obiad (i go zjeść). I nawet okropne metody numeryczne i nauka na dzisiejszą wejściówkę nie zepsuły mi tego dnia :) Mam nadzieję, że dzisiaj też będzie dobrze!





wtorek, 8 maja 2012

orzeźwiająca tarta, limonkowa

Chodził za mną ten smak od pewnego czasu. Najpierw dodałam nieco do lemoniady, potem do śniadaniowych placków. Zwieńczeniem stała się tarta przygotowana na zumbowe ognisko w czasie majówki. Z racji wysokich temperatur postanowiłam, że zamiast kruchego, pieczonego spodu zrobię spód z ciasteczek. Udało mi się dostać ciasteczka digestive w sklepie! Do tego dość lekki krem o intensywnym smaku i gorzka czekolada z wierzchu.
Musicie tego spróbować!


Składniki na blachę 26cm:
-250g ciasteczek digestive bądź herbatników
-7dag masła
-sok z 4-5 limonek
-puszka słodzonego mleka skondensowanego (530g)
-375ml kremówki
-kilka kostek gorzkiej czekolady do starcia i oprószenia wierzchu


Ciastka wrzucamy do malaksera razem z roztopionym masłem i miksujemy na drobno. Możecie też je rozbić w woreczku przy użyciu wałka ;) Wykładamy nimi spód formy, dociskając je. Chowamy do lodówki.

Mleko skondensowane wlewamy do garnka, dolewamy sok z limonek oraz kremówkę i miksujemy chwilę. Wylewamy krem na ciasteczkowy spód, wygładzamy, oprószamy czekoladą oraz skórką z limonki i chłodzimy. Najlepiej zostawić na całą noc w lodówce.



***
Uwielbiam zaczynać poranek od zumby :D I mimo tego, że musiałam wrócić z wydziału do domu, żeby się pouczyć, a potem iść jeszcze raz było dobrze. A na kolokwium sobie nuciłam piosenkę z rozgrzewki, bo tak mi się lepiej myślało. 
Dzisiaj od rana do prawie wieczora na uczelni. Nie lubię kiedy obiad jest jednocześnie kolacją. Ale jutro wolne :D Zumba z samego rana, a potem jadę do dziadków, bo Mała K. znów jest w Gliwicach! I niestety trzeba się uczyć na czwartek...A w weekend znów do Krakowa, tym razem koncertowo będzie :)

sobota, 5 maja 2012

szybki obiad na literę 'C'

Są dni kiedy obiad musi być szybki. Wracamy zmęczeni z zajęć, jest późno i nikomu się nie chce stać w kuchni. Dlatego wystarczy pokroić, opanierować i podsmażyć. W 15 minut zapełnia się talerz, znika o wiele szybciej. Nie jest to nic powalającego, ale połączenie jest naprawdę smaczne. Jak będę mieć więcej czasu albo przy okazji grilla przetestuję wersję grillowaną.


Składniki na 2 porcje:
-jedna cukinia
-2 sery camembert
-jajko
-bułka tarta
-sól, pieprz

Cukinię myjemy i kroimy. Jeśli jest z serii mniejszych nie trzeba jej nawet obierać. Jajko roztrzepujemy z solą i pieprzem, maczamy w nim cukinię. Następnie wrzucamy ją do bułki tartej i smażymy na patelni ok 5-7 minut. Camembert przecinamy na pół, wrzucamy tuż obok cukinii na stronę ze skórką. Przykrywamy pokrywką, wtedy się fajnie roztopi w środku, a nie trzeba będzie go obracać na delikatniejszą stronę.
Do tego sos czosnkowy i można zajadać :)



***
Zumbowe ognisko udało się świetnie :D Mimo różnicy wieku dobrze się bawiłyśmy. Koniecznie trzeba powtórzyć! A ja czekam na poniedziałkowe zajęcia.
Piątek spędziliśmy intensywnie. Poranne zakupy, a na obiad przyjechała siostra L. z mężem i zrobiliśmy sushi. Zebraliśmy się i pojechaliśmy do Krakowa do ich znajomych, gdzie spędziliśmy bardzo fajny wieczór na Kazimierzu. Ach, uwielbiam Kraków! Dzisiaj po dość późnym śniadaniu wróciliśmy do domu i pożegnaliśmy się z gośćmi, bo jutro wracają już do siebie. A my mamy zapas szwajcarskich serów w lodówce :) 
Zaraz zabieram się z upieczenie ciasta z rabarbarem i nadrobienie seriali.