photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą truskawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą truskawki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

piknikowy kompot rabarbarowo-truskawkowy

Za oknem piękna pogoda, która kusi na dwór. Długie spacery, wypady nad wodę, a może piknik na trawie? Wszystko to dobre opcje na spędzenie weekendu w gronie rodziny lub znajomych. Pewnie każdy z nas planuje proste, ale pyszne menu, by jeszcze przyjemniej spędzić taki dzień. A co warto zabrać ze sobą do picia? Oprócz standardowych wyborów prosto ze sklepu można przygotować domową lemoniadę lub kompot. Lekko czerwony, pachnący rabarbarem i truskawkami, a smakujący latem. W zakorkowanej, szklanej butelce może spowodować lawinę wspomnień z dzieciństwa.




niedziela, 25 maja 2014

majowy smak - biszkoptowe ciasto z truskawkami


Maj to jeden z najprzyjemniejszych miesięcy w roku. Pogoda idealna na grillowanie, a na targach zaczynają królować moje ulubione warzywa i owoce, na czele z truskawkami. Prawie codziennie wydłużam trasę powrotną do domu, by odwiedzić nasz gliwicki targ i kupić świeżą porcję witamin. Wracając z pełną torbą wstępuję także do kwiaciarni po goździki, gerbery albo eustomę. A wieczorami piekę i gotuję, wykorzystując pachnące zakupy. Jednym z moich podstawowych wypieków o tej porze roku jest lekkie ciasto biszkoptowe z truskawkami. Wciąż szukam przepisu idealnego, ale ostatnio byłam już całkiem blisko miękkości ciasta, którą chciałabym otrzymać. 



poniedziałek, 24 czerwca 2013

śniadaniowe love - 9 -

Truskawki, truskawki wszędzie! Tak mogłabym opisać moją kuchnię w ostatnim czasie. Czekam cały rok, żeby nacieszyć się przez miesiąc czy dwa jednymi z ulubionych owoców. Nic dziwnego, że dorzucam je gdzieś cały czas albo po prostu zajadam ze smakiem same w ramach deseru.
Tym razem postanowiłam zrobić naleśniki z truskawkami, ale żeby nie było nudno naleśniki są kakaowe, a w środku jest jogurt grecki wymieszany z cukrem waniliowym.


Na 3-5 sztuk potrzebujemy:
-szklankę mleka
-szklankę mąki
-jajko
-2 czubate łyżki kakao
-odrobinę cukru wanilinowego

Nadzienie:
-jogurt grecki
-truskawki

Dla tych, którzy lubią się rozpieszczać polecam dodać gałkę lodów lub bitą śmietanę :)

***
Weekend minął bardzo szybko, ale dość dobrze. W sobotę z samego rana byliśmy umówieni z moimi rodzicami na rowerowy wypad nad wodę. Co prawda niebo było przesłonięte chmurami, ale stwierdziliśmy, że jedziemy, najwyżej szybciej wrócimy ;) Dzięki chmurom i nieco niższej temperaturze bardzo przyjemnie się jechało, a po wyjechaniu z lasu, tuż przy jeziorze okazało się, że słońce wyszło i zrobiło się ciepło. Idealnie do kąpieli :) Po krótkim wylegiwaniu się na plaży wróciliśmy do domu. W sumie przejechaliśmy niecałe 55km, ale że droga powrotna była momentami w pełnym słońcu to po powrocie prawie padliśmy z L.
Niedziela głównie spędzona w notatkach. Ach ta sesja...



Wyjątkowo w tym roku nie mogę się doczekać wakacyjnych wyjazdów. Doskonale wiem czym jest to spowodowane - zamianą jednego słowa, bo w tym roku nie wakacje, a urlop. Do tej pory co roku miałam (przynajmniej) 2 miesiące wolnego. Nie zawsze wykorzystywałam je w pełni, czasem miesiąc czy więcej spędzałam w domu, ale wciąż mogłam odpoczywać i nic nie robić. 
W tym roku plan jest taki, że przez lipiec pracujemy z L. w pełnym wymiarze godzin, w sierpniu dwa tygodnie wolnego, a od września znów na 1/2 etatu, dzięki czemu może uda się jeszcze wyskoczyć w góry przed rozpoczęciem roku akademickiego.  
Dodatkowo odwiedzimy miejsca, za którymi zdążyłam się stęsknić. Część biletów już kupiona, dzisiaj kupujemy drugą część i pozostaje cierpliwie czekać. Niecałe 7 tygodni :) 
A na razie czekam na mniejsze przyjemności, jak sushi na lunch czy wyjście do kina. 
Udanego tygodnia!

piątek, 21 czerwca 2013

lody truskawkowe bez maszyny

Lodowy sezon czas zacząć! W zeszłym roku odkryłam, że to naprawdę prosta sprawa i wystarczy posiadać mikser do zrobienia pudełka domowych lodów. W tym roku na pierwszy ogień poszły truskawkowe, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego ;) Klasycznie na śmietance i żółtkach, z pół kilo czerwonych owoców. Nie są bardzo intensywne truskawkowe, ale przypominają mi nieco pewną lodziarnię z dzieciństwa, gdzie jedna gałka kosztowała 80 groszy (przy obecnej średniej 2,50 robi różnicę!). 


Na ok 1 litr lodów potrzebujemy:
- szklankę mleka
- szklankę śmietanki 30 lub 36%
- 5 żółtek
-1/2 - 2/3 szklanki cukru
- pół kg truskawek

Truskawki miksujemy do rozdrobnienia i utworzenia papki. Mleko zagotowujemy razem ze śmietanką, odstawiamy z ognia. Żółtka ucieramy z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodajemy je do mleka i stale mieszając delikatnie podgrzewamy do delikatnego zgęstnienia. Masa nie może się zagotować, bo się zważy! Zajmuje to ok 10 minut, ale cierpliwość popłaca ;)
Następnie dodajemy zmiksowane truskawki, mieszamy i studzimy. Następnie przelewamy do pudełka i mrozimy, miksując co 30-40 minut przez pierwsze 4 godziny.

Co do ilości cukru to oczywiście wszystko zależy od Waszego smaku. Pamiętajcie jednak, że zmrożone lody są mniej słodkie niż ciepła masa, więc dobrze, jeśli ciepła masa jest za słodka ;)




***
Za ciepło. Zdecydowanie za ciepło. A kiedy można korzystać ze słońca i chłodzić się w jeziorze, to nagle chmury postanawiają zepsuć wszystkie plany ;) Ja naprawdę nie lubię lata. 
Jeszcze tylko tydzień i przynajmniej dwa miesiące przerwy od uczelni. A potem to już byle do sierpnia!

wtorek, 4 czerwca 2013

ombre rose cake

Jeżeli ktoś wpada czasem na Sugarcraft world to już wie co takiego (i w jaki sposób) przygotowałam dla mojej mamy na 26 maja. Było to małe wyzwanie, ale ja przecież je bardzo lubię ;)
Tort w różach powstał, bo bukiet róż jest za zwykły. Do tego w ten wypiek włożyłam mnóstwo serca, więc nie mógł się nie udać. Co prawda miał kilka niedoskonałości, ale i tak robi wrażenie.
Sam tort jest dość zwykły - jasny biszkopt, odrobina lemon curd oraz bita śmietana z truskawkami. Wychodzę z założenia, że co za dużo to niezdrowo i nie chciałam przeładować tego wypieku smakami.

Nie chcę się powtarzać, więc poniżej podam potrzebne składniki i  przepis na tort, a jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami dekoracji to zapraszam tutaj.



Składniki na formę 16cm: 
- 4 jajka
- 2/3 szklanki cukru
- 2/3 szklanki mąki pszennej
- łyżka mąki ziemniaczanej
-lemon curd do posmarowania biszkoptów (ale można pominąć)
-20-30 dag truskawek
- 350 - 400 ml kremówki (+usztywniacz)

Krem na róże:
- opakowanie mascarpone (250g)
- opakowanie serka sernikowego bądź typu "Bieluch" (250g)
- 400 ml kremówki (+usztywniacz)
- cukier puder do smaku

Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Jajka rozdzielamy na białka i żółtka. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie dodajemy powoli cukier, stale mieszając. Po uzyskaniu lśniącej piany dodajemy żółtka i ubijamy. Na koniec delikatnie dodajemy przesiane mąki. Masę przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok 35-40 minut. Po upieczeniu wyciągamy ciasto i opuszczamy na koc na podłogę z wysokości ok 50 cm. Wstawiamy do uchylonego piekarnika do ostygnięcia.

Biszkopt przekrawamy na trzy części. Spód smarujemy lemon curdem, na to nakładamy ubitą na sztywno śmietanę z truskawkami. Biszkopt na górę i postępujemy tak jak wcześniej. Jeżeli zostało Wam nieco śmietany możecie nią posmarować tort z wierzchu czy z boków. Nie jest to jednak konieczne, bo od smarowania kremem zaczyna się dekoracja ;)

Krem do udekorowania tworzymy bardzo prosto - wystarczy zmiksować mascarpone z serkiem, ubitą śmietaną oraz cukrem pudrem.
Tak jak napisałam przy opisie dekorowania - możecie także użyć tradycyjnego kremu maślanego albo wersji na bazie bezy szwajcarskiej, ja jednak wybrałam bezpieczny i sprawdzony krem (wiedziałam, że się uda i nie spłynie).





niedziela, 26 maja 2013

Dzień Matki i truskawkowe rose cupcakes

Mama, mamusia, jedna z najważniejszych osób w naszym życiu. Wychowuje, opiekuje i stale się troszczy. Nic dziwnego, że do jej święta wiele osób przygotowuje się wcześniej - wymyślając prezenty i sposoby, żeby umilić jej ten dzień. Jako dziecko pamiętam mini akademie z okazji Dnia Matki. Pamiętam też korale z makaronu, laurki, malunki i pełno innych twórczych dzieł, które co roku były bardziej skomplikowane i wymyślne. Od pewnego czasu moje prezenty mają nieco inny charakter, a co roku staram się, żeby było trochę inaczej. Tegorocznym pomysłem jeszcze się nie pochwalę, ale zdradzę Wam co wyszło z moich wczorajszych prób i zabaw tylką 1M :)


Składniki na ok 10-12 babeczek:
- czubata szklanka mąki
- 1/2 - 2/3 szklanki cukru
- 2 jajka
- pół szklanki mleka
- 100ml oleju
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

- 10-12 średnich truskawek

Krem:
- pół opakowania mascarpone (czyli 125g)
- podobna ilość serka typu "Mój ulubiony"
- 100ml kremówki
- cukier puder do smaku
- opcjonalnie różowy barwnik 

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Mleko mieszamy z olejem i jajkami. W misce mieszamy mąkę z cukrem i proszkiem do pieczenia, a następnie dolewamy mokre składniki i wszystko razem łączymy do otrzymania gładkiej masy. Nakładamy do papilotek (2/3 wysokości), a następnie w środek wciskamy delikatnie truskawkę. Pieczemy ok 20 minut.

Mascarpone ucieramy z serkiem oraz cukrem pudrem. Kremówkę ubijamy na sztywno i łączymy z masą serową. 
Przekładamy do rękawa cukierniczego, a następnie trzymamy tylkę prostopadle do ciastka, zaczynamy od środka i tworzymy spiralkę na zewnątrz.


***
Ufff, dziś w końcu trochę odpocznę. Cały czwartek na uczelni, w piątek praca, przygotowanie sushi na obiad, a potem start weekendowego pieczenia. W sobotę po stosunkowo wczesnej pobudce skoczyłam na ryneczek po świeże truskawki. Lubię takie poranne, świeże spacery. Potem dalsza część pieczenia, a  w ramach obiadu grill na działce u dziadka (pomimo niepogody i przelotnych burz). I po powrocie dalej do kuchni ;)

poniedziałek, 20 maja 2013

chwila zapomnienia

Lubię takie momenty w ciągu dnia, kiedy mogę na chwilę usiąść w spokoju i głęboko odetchnąć. Kwadrans, w czasie którego nie muszę myśleć, nic robić i z nikim rozmawiać. Czasem jest to popołudniowa chwila z kawą, a czasem wyskakuję z pracy na kilka minut, bo po drugiej stronie ulicy znalazłam bardzo przyjemną ławkę. Zostawiam za sobą zadania i ogólny szum. Patrzę na fontannę, zieleń i radośnie biegające dzieciaki. Czasem udaje mi się złapać kilka promieni słońca, a czasem jest to także chwila na szybką przekąskę. Co powiecie na kokosową chwilę zapomnienia?


Składniki na ok 12 sztuk:
-kostka masła
-ok 400g mąki
-4 łyżki cukru pudru
-2 łyżki śmietany

-500ml kremówki
-100g serka naturalnego
-tabliczka białej czekolady
-kilka łyżek wiórków kokosowych
-cukier waniliowy
-2 śmietan-fixy
-truskawki

Zimne masło siekamy z mąką i cukrem pudrem. Dodajemy śmietanę i zagniatamy na gładkie ciasto. Chłodzimy przez pół godziny. Następnie wykładamy foremki i pieczemy na złoto, przez ok 15 minut w 200 stopniach.

100ml kremówki podgrzewamy razem z czekoladą aż do uzyskania gładkiej masy, którą odstawiamy następnie do ostudzenia. Resztę śmietany ubijamy z cukrem waniliowym oraz śmietan-fixami na sztywno. Dodajemy serek naturalny, wystudzoną masę czekoladową oraz wiórki kokosowe według uznania, a wszystko razem mieszamy (można mikserem na niskich obrotach). Nakładamy na ciasto i dekorujemy truskawkami. 


***
Widok z mojej ławki:





niedziela, 5 maja 2013

tort truskawkowy na czekoladowym biszkopcie

Przygotowałam podobny tort już w zeszłym roku na urodziny Młodej, jednak nie doczekał się wpisu. Tym razem w nieco innej formie został przygotowany na niedzielny obiad u rodziny L. Truskawki jeszcze przedsezonowe, ale dzięki temu bardzo ładnie się prezentują. Nie jest słodki, stosunkowo lekki i truskawkowy (to chyba najlepsze). Musicie mi wybaczyć brak zdjęcia przekroju, ale nie było jak go sfotografować.


Składniki na formę 16cm:
-4 małe jajka (bądź 3 duże)
-pół szklanki drobnego cukru
-niecałe pół szklanki mąki pszennej
-czubata łyżka kakao
-czubata łyżka maki ziemniaczanej
-30g startej, gorzkiej czekolady
-250g mascarpone
-150g ricotty
-300ml kremówki
-śmietanfix
-cukier puder do smaku
-słoik konfitury truskawkowej
-truskawki (ok 0,5 kg)
-2 łyżki soku z cytryny
-3 łyżki białego wina

Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Jajka dzielimy na białka i żółtka. Białka ubijamy ze szczyptą soli na puszystą pianę. Stale ubijając dodajemy cukier, a kiedy piana stanie się błyszcząca dodajemy żółtka i chwilę jeszcze ubijamy. Przesianą mąkę wsypujemy razem z kakao i czekoladą, a całą masę delikatnie mieszamy do połączenia składników. Przelewamy do foremki. Pieczemy przez 30-35 minut, a po wyjęciu upuszczamy na koc z wysokości pół metra. Studzimy, po wystudzeniu wyciągamy z formy i przekrawamy na trzy części.

Ricottę ucieramy z dwiema łyżkami cukru pudru, dodajemy stopniowo mascarpone. Kremówkę ubitą ze śmietanfixem dodajemy do mascarpone i mieszamy. Odkładamy ok 1/3 masy. Do pozostałej części dodajemy 1/3-1/2 słoiczka konfitury oraz trochę pokrojonych truskawek. Wszystko mieszamy i próbujemy, jeśli jest za mało słodkie można dosypać jeszcze cukru. 

Pozostałą konfiturę przekładamy do garnuszka, dodajemy wina oraz soku z cytryny, podgrzewamy i mieszamy aż do uzyskania w miarę jednolitej masy. 

Biszkopt smarujemy konfiturą, nakładamy masę i wygładzamy. Kładziemy kolejny biszkopt i powtarzamy. Cały tort smarujemy odłożoną 1/3 masy i dekorujemy truskawkami. 



***
Wróciliśmy :) Wypad był bardzo udany, pomimo braku pogody. Spacery po górach były krótkie, ale my i tak się nie nudziliśmy. Było ognisko, był grill, karty, przeróżne zabawy, mnóstwo śmiechu i relaksu. Jedyne czego żałuję, to faktu, że tak szybko nam minęło! Ledwo co przyjechaliśmy, a już trzeba się było pakować z powrotem.
W końcu udało nam się także zrealizować pewien pomysł, który miałam w głowie od dzieciństwa - hamak. Nigdy nikomu nie było po drodze się za to zabrać, ale L. przed wyjazdem stwierdził, że trzeba spróbować :)
A teraz powrót do codzienności...







kieliszki na jajka mogą być też do wódki ;)


niedziela, 21 kwietnia 2013

słoneczne śniadaniowe love

Mniej więcej rok temu postanowiłam założyć mojego śniadaniowca. Nie wytrwałam długo, bo około pół roku, ale moja rezygnacja wiązała się z wieloma różnymi czynnikami. Dzięki temu doświadczeniu poznałam kilka świetnych osób, a przede wszystkim zmieniłam mój stosunek do śniadań. Na co dzień wciąż brakuje czasu na coś wymyślnego (wolę pospać 20 minut dłużej), więc zazwyczaj sięgam po jajka, wędzone ryby, domową wędlinę i warzywa. W weekendy staramy się z L. poświęcić dłuższą chwilę na nasze śniadania. Nawet jeśli znów jest to jajecznica oraz kanapka z sałatą, pomidorem i indykiem to przygotowujemy je wspólnie, na spokojnie, śmiejąc się i rozmawiając. Siadamy razem przy herbacie i pałaszujemy, chwaląc wzajemnie części, które każde z nas przygotowało. 
W zeszły weekend, ciesząc się słońcem, zaproponowałam słoneczne placki śniadaniowe. Dzień wcześniej podczas zakupów skusiłam się na wczesne truskawki, które stały się idealnym dodatkiem do tego wiosennego śniadania. 
Placuszki są na twarogu sernikowym, dzięki temu są lekkie, miękkie i wilgotne. A sos pomarańczowy to nic innego, jak sos od Crepes Suzette.



Składniki na 2 porcje: 
-ok 200g twarogu sernikowego
-2 jajka
-ok 1,5 szklanki mąki
-szklanka mleka 
-łyżeczka proszku do pieczenia
-pół opakowania cukru waniliowego

-sok i skórka z jednej dużej pomarańczy
-4-5 łyżek cukru
-3dag masła

Zaczynamy od sosu - sok, skórkę, cukier i masło umieszczamy w rondelku i gotujemy przez ok 15 minut aż sos zgęstnieje. Staramy się jak najczęściej mieszać.
Z pierwszej części składników przygotowujemy ciasto na placuszki. Najpierw wsypałam całą szklankę mąki, a następnie dosypywałam jeszcze trochę do uzyskania odpowiedniej konsystencji - ciasto powinno być jak gęsta śmietana, żeby na patelni się nie rozpływało, ale dawało rozprowadzać łyżką.
Rozgrzewamy patelnię teflonową i na niedużym ogniu smażymy placuszki. Odwracamy je, kiedy brzegi będą ścięte, a większość bąbelków na powierzchni popęka.
Ja nakładałam 2 pełne łyżki ciasta jako jeden placek.
Placki układamy na talerzu, dodajemy truskawki i polewamy dość obficie sosem pomarańczowym.



***
Ostatnio nawet nie czuję jak szybko mija czas. Pstryk i znowu weekend. W tygodniu uczelnia, praca, treningi i tak cały czas ;) Piątkowe popołudnie i wieczór miałam tylko dla siebie, bo L. pojechał na konferencję do Krakowa. W sobotę rano zakupy z mamą i dzień na odpoczynek. Dzisiaj kościół, rodzinny obiad i może rower, jeśli dopisze pogoda?

piątek, 8 marca 2013

przywołanie wiosny

Tak, nawet ja, wielbicielka zimy, zaczynam tęsknić za słońcem i lepszą pogodą. Wszystko przez szarzyznę za oknem, której wprost nie znoszę. W ostatni weekend, świętując zaległe urodziny Taty oraz dbając o Młodą przygotowałam lekki, wiosenny torcik. Jest banalnie prosty i myślę, że wiele z Was jadło go nieraz. Biszkopt z bitą śmietaną i galaretką z truskawkami. Roboczo został nazwany truskawkową falą, z racji wylania galaretki z truskawkami na niestężałą śmietanę ;)



Składniki na blachę 22cm:
-3 jajka
-pół szklanki mąki (80% pszennej + 20% ziemniaczanej)
-niecałe pół szklanki cukru
-250ml kremówki
-łyżeczka żelatyny
-dwa opakowania galaretki 
-opakowanie mrożonych truskawek
-konfitura truskawkowa

Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Jajka rozdzielamy na białka i żółtka. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę, pod koniec dosypujemy cukru, a następnie dodajemy żółtka. Na koniec dosypujemy mąkę i delikatnie mieszamy. Wylewamy masę do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok 25 minut. Wyjmujemy gorący biszkopt i upuszczamy na podłogę z wysokości 50-60cm. Wstawiamy do piekarnika, zostawiamy uchylone drzwi i pozwalamy ostygnąć.
Galaretki rozpuszczamy w ok 700ml gorącej wody i zostawiamy do ostygnięcia.
Biszkopt nasączamy herbatą i smarujemy konfiturą truskawkową.
Żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i zostawiamy do ostygnięcia. W tym czasie ubijamy kremówkę, pod koniec dolewamy żelatynę i przekładamy na ostudzony biszkopt. Wstawiamy do lodówki do stężenia (lub niepełnego ;)).
Do ostudzonej i lekko stężałej galaretki wrzucamy truskawki, ich temperatura spowoduje szybkie tężenie, więc po kilku minutach możemy wylać galaretkę na ciasto. Możemy też najpierw poukładać truskawki, a potem je zalać galaretką. Trzeba jednak pamiętać, że musi być ona nieco stężała, bo inaczej może przesączyć się przez ciasto i blachę!
Chłodzimy i przechowujemy w lodówce.


***
Dopadło mnie przeziębienie. Nie wiem czy z powodu pogody czy może z przewiania przez klimatyzację w trakcie niespodziewanej wycieczki do serwerowni w trakcie poniedziałkowej laborki, ale efekt jest taki, że w gardle drapie, nos zatkany, oczy mi się kleją ze zmęczenia całymi dniami. 
W ostatnim czasie byliśmy także w kinie na "Pamiętniku pozytywnego myślenia" - film fajny, ale bez szaleństw ;) Tak naprawdę najlepsze momenty zostały ujęte w zwiastunach. 

wtorek, 17 lipca 2012

z miłości do

Z miłości do słodkości. Z miłości do czekolady. Z miłości do truskawek. Z miłości do chwil spędzanych z L.

Niestety, wieczory nie sprzyjają zdjęciom. Trochę poszło po jakości...







***
Wakacjujemy się intensywnie, weekend minął na jeżdżeniu i oglądaniu - Lucerna oraz serownia :) A dzisiaj kierunek: Włochy!

Arrivederci!

piątek, 13 lipca 2012

do widzenia truskawki?

To już chyba ostatni przepis na użycie truskawek w tym sezonie. Bardzo proste i smaczne ciasto. Nie miałam pomysłu co zrobić z maślanką, która stała w lodówce. Wystarczyło pójść do sklepu po truskawki :)



Składniki na blachę z "kominem" 26cm:
-4 szklanki mąki
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-łyżeczka sody
-2 szklanki maślanki
-1/2 szklanki oleju
-4 jajka
-szklanka cukru
-pół kilo truskawek


Mieszamy jajka z cukrem, maślanką i olejem. Dodajemy mąkę z proszkiem i sodą. Mieszamy razem, przelewamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą, na górę wysypujemy pokrojone truskawki. Pieczemy nieco ponad godzinę (70min) w 180 stopniach.



***
U nas dobrze :) Odpoczywamy, ale momentami dość intensywnie. Środa spędzona w Horgen, wybraliśmy się na dość długi spacer. Wczoraj za to pojechaliśmy o rejonu Zug i zaliczyliśmy wycieczkę rowerową - 40km. Dzisiaj odpoczywamy i liczymy na fajną pogodę na weekend ;)

sobota, 23 czerwca 2012

kakaowe babeczki z czerwonym środkiem

Z okazji lata i z okazji Dnia Ojca.
Małe, kakaowe, nie za słodkie,
z truskawkami w środku.
Na kilka kęsów do szklanki zimnego mleka lub koktajlu.



Składniki na kilkanaście babeczek:
-2 szklanki mąki + 3 łyżki kakao
-1/3 szklanki cukru (lub 1/2, jeśli chcecie słodsze)
-1 łyżeczka proszku
-1/2 łyżeczki sody
-szklanka mleka
-1/3 szklanki oleju
-2 jajka
-szczypta soli
-truskawki :)

Jak to przy babeczkach bywa - wszystko razem mieszamy. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni i pieczemy ok 20 minut.



***
Ulga i odpoczynek od upałów. Niestety, nie lubię lata (o ile nie jestem nad morzem i nie spędzam godzin w zimnej wodzie) i marzę tylko o burzach czy chłodniejszych dniach. 
W czwartek miała się odbyć zumba w parku, jednak została odwołana ze względu na prognozy pogody, a my udałyśmy się na zimne piwo w zamian, bo prognozy się nie sprawdziły i był upał ;) W piątek wieczorem już normalne zajęcia, dało się oddychać.

niedziela, 17 czerwca 2012

leniwe knedle z truskawkami

Słodki obiad to chyba ulubiona możliwość większości dzieciaków. Wiele się od nich nie różniłam ;) Naleśniki, racuchy, pierogi leniwe, makaron z białym serem czy knedle zawsze był oczekiwane i zjadane z zachwytem.
Moim jedynym problemem stawały się niewielkie grudki z niedociśniętych ziemniaków w cieście na knedle, dlatego też ze słodkich dań były one najmniej ulubione. Ja już tak mam, że problemem są kawałki owoców w jogurcie czy grudka w budyniu. Także stwierdziłam, że pewnie nigdy nie sięgnę po przepis na knedle, bo nie chcę walczyć z ziemniakami. Jednak jak się okazało - nigdy nie należy mówić nigdy. Na jednym ze śniadaniowców wpadłam na "serowe knedle z truskawkami". I wtedy mnie olśniło. Genialne rozwiązanie! Ciasto na twarogu, takie jak do pierogów leniwych, tylko z zamkniętą w środku truskawką. I tym o to sposobem serowe knedle uplasowały się się na drugim miejscu moich słodkich obiadów, zaraz po pierogach z jagodami ;)


Składniki na 35 knedeli (czyli 4-5 porcji):
-750g twarogu
-12dag masła
-2 szklanki mąki
-łyżka cukru
-łyżeczka soli
-2 jajka
-35 truskawek (ja kupiłam pół kilo i akurat starczyło)
-śmietana i cukier do podania


Twaróg przeciskamy przez praskę albo kruszymy dokładnie do sporej miski. Wbijamy jajka, dosypujemy mąkę, cukier oraz sól. Masło podtapiamy w garnuszku. Zaczynamy wyrabiać masę, na koniec dodajemy masło i wyrabiamy dalej. Następnie wyjmujemy na stół oprószony mąką i chwilę ugniatamy. 

Truskawki myjemy, odszypułkowujemy (ależ ciężkie słowo :p) i formujemy knedle, czyli odrywamy niewielki kawałek ciasta, rozpłaszczamy go i nakładamy do środka truskawkę i zawijamy. 
Zagotowujemy wodę, dodajemy odrobinę masła, wrzucamy knedle i od momentu wypłynięcia zmniejszamy ogień i gotujemy je jeszcze 5-8 minut. Podajemy od razu ze śmietaną i cukrem.






***
Poniedziałkowa zerówka zdana na 4.5, angielski również kończę z takim wynikiem. Jak na razie jestem zadowolona :) Jutro, wtorek i czwartek - dwa egzaminy i kolokwium. 
W ramach wczorajszej nauki zrobiliśmy sobie z L. wycieczkę rowerową, bo taka piękna pogoda była, że żal marnować czas w domu. Po południu skoczyliśmy kupić prezent dla babci - kurtka softshell. Dziadek już swoją dostał. A ja znalazłam nowy kostium kąpielowy i nie kosztował majątku. 
Przez to, że mam teraz prawie nieograniczony dostęp do książek to siedzę z czytnikiem i ciągle czytam. Kilka książek na raz. I jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji przeczytać w swoim życiu "Mistrza i Małgorzaty" to gorąco zachęcam. Uwielbiam tę książkę, jedna z moich ulubionych. Po raz pierwszy przeczytałam ją na początku gimnazjum, później w liceum i dzięki naszej wspaniałej polonistce była ona także moją lekturą. Teraz też czytam ją z ogromną przyjemnością i zachwytem. 

piątek, 15 czerwca 2012

łosoś + szpinak + truskawki

Obiad (a w zasadzie lunch) musiał być szybki i prosty. Zaraz po egzaminie z angielskiego wbiegłam do domu i zabrałam się do pracy, a czas mnie gonił, bo przecież szykowaliśmy się w drogę do Małej K. :) Miałam w lodówce pół arkusza ciasta francuskiego, kawałek łososia, ser sałatkowy typu feta, truskawki i szpinak w zamrażalniku. W pół godziny zrobił się jeden z najlepszych obiadów na świecie. Szkoda, że nie mieliśmy dużo czasu, żeby go smakować.



Składniki na 2 porcje:
-2 kawałki łososia
-opakowanie szpinaku
-pół opakowania sera typu feta
-arkusz ciasta francuskiego
-cytryna
-truskawki


Szpinak rozmrażamy (bądź dusimy, jeśli macie świeży). Ciasto francuskie kroimy na 8 równych części. Na każdej kładziemy kawałek sera od szpinak. Zlepiamy tworząc takie "paczuszki".

Łososia nacieramy solą, dodajemy trochę masła, plasterek cytryny na górę, zawijamy w folię aluminiową. Zarówno ciasto francuskie, jak i łososia pieczemy ok 20-25 minut w 200 stopniach. Do tego kilka truskawek i otrzymujemy naprawdę niesamowite połączenie smaków.







***
Wczoraj dzień odpoczywania, kolokwium przeniesione na kiedyś w sesji. A wieczorem zumbowy pokaz w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Co prawda nie tańczyłyśmy na dużej scenie, ale trochę po niej poskakałyśmy. Obudziła się we mnie fascynacja małej dziewczynki teatrem ;)

z lewej strony to ja :)

Dzisiaj czeka mnie egzamin ustny z angielskiego. Moim tematem będzie drukarka 3D, mam nadzieję, że nie pozapominam nowego słownictwa, które wyciągnęłam z anglojęzycznych artykułów. A w poniedziałek pierwszy sesyjny egzamin...



czwartek, 7 czerwca 2012

tarta fit (czyli fantastyczna i truskawkowa)

Z racji tego, że jestem zła i niedobra, czyli wrzucam tutaj różne słodkości i rujnuję przy tym niejedną dietę postanowiłam się poprawić i zaproponować wszystkim tartę truskawkową w wersji bardziej dietetycznej. Obniżamy zawartość masła w cieście (zastępując je dodatkiem mleka, śmietanki czy wody), wyrzucamy cukier i w jego miejsce dodajemy miód (wiem, kaloryczny, ale fruktozy w domu nie mam, a słodzików nie uznaję), a zamiast zwykłej mąki używamy pełnoziarnistych.


Składniki (na formę 22cm i trzy małe foremki):
-1,5 szklanki mąki (u mnie orkiszowa, pszenna i trochę otrębów)
-5 dag masła
-jajko
-łyżka miodu
-nieco wody/mleka (nie wiem ile dokładnie, wyjdzie w czasie ugniatania)


Mąki siekamy z masłem, dodajemy jajko oraz miód i nieco wody. W zależności od potrzeby dodajemy jeszcze trochę wody bądź mąki.Ciasto powinno być dość twarde, jednak elastyczne i dobrze się zagniatające. Takie jak tradycyjne kruche. Wstawiamy do lodówki na pół godziny, rozkładamy na blasze, nakłuwamy w kilku miejscach widelcem, a następnie pieczemy w 180 minut ok 25 minut.



Składniki na masę:
-300g truskawek
-opakowanie galaretki truskawkowej
-łyżeczka żelatyny
-250ml wody
-250g jogurtu/twarogu sernikowego/serków homogenizowanych (co wolicie i co używacie)


Truskawki blendujemy i mieszamy z serem/jogurtem. Galaretkę i łyżeczkę żelatyny rozpuszczamy w zagotowanej wodzie, a kiedy ostygnie łączymy z masą truskawkową. Kiedy zacznie tężeć przelewamy na ciasto i wstawiamy do lodówki.





***
"Królewna Śnieżka i Łowca" bardzo nam się podobał :) Na pewno nie jest to film dla dzieci. Królowa jest bardzo mroczna, krasnoludki piją, przeklinają i rabują, Śnieżka nie jest bezradną dziewczynką, a ukochany książę...no cóż, niekoniecznie ma status księcia ;) 
Najlepszą rolę ma Charlize Theron, grająca złą królową. Jej postać napędza całą historię i jest postacią tragiczną. W rolę Śnieżki wcieliła się Kirsten Stewart, znana przede wszystkim z roli "zmierzchowej" Belli (szczerze uważam, że zarówno jej, jak i Patisonowi te role przyniosły sporo szkody) i daje radę :) Tytułowym Łowcą jest Chris Hemsworth (znany bardziej jako filmowy Thor) i nie wiedzieć czemu przypomina mi nieco Brada Pitta.
Film warto zobaczyć, nie jest to tradycyjna bajka, a fantasy. Co prawda L. stwierdził, że drażniło go wiele podjętych motywów, które nie były wprowadzone, a trzeba się było domyślić z symboliki. Ja uważam, że takie jest fantasty - bardzo bogate, bardzo różnorodne, podejmujące wiele wątków kulturowych oraz symboli. 

Dzisiaj wolny dzień, jednak jutro szykuje mi się egzamin z angielskiego, także odrobina stresu jest mimo wszystko ;) Rodzice i Młoda pojechali w góry, zahaczają po drodze o Ustroń i będą się orientować czy możemy im się tam zwalić z L. na piątek i sobotę, czy jednak Mały jest za mały i lepiej tylko przyjechać w sobotę. 
A moje szaleństwo zakupowe z okazji Dnia Dziecka trwa dalej, dzisiaj przyszła do mnie zumbowa koszulka :)