photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajmak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajmak. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 maja 2013

3 bit przekładaniec

Ciasto kryjące się pod nazwą "3 bit" należy do tych, które przez długi czas były na mojej liście TODO, jednak wydawało się bardzo pracochłonne, więc czekało cierpliwie na swoją kolej. Ostatnio postanowiłam je przygotować i okazało się być banalnie prostym ciastem, które się samo robi. Herbatniki, kajmak, masa budyniowa i bita śmietana - brzmi całkiem prosto, prawda? A do tego jest pyszne :)



Składniki na ok 15-16 porcji:
-liczba porcji x3 herbatników (45-48)
-puszka mleka skondensowanego słodzonego
-500ml mleka
-120g cukru
-2 żołtka
-2 łyżki mąki pszennej
-3 łyżki ziemniaczanej
-150dag masła
-500ml kremówki
-śmietanfixy lub żelatyna
-czekolada do posypania

Zaczynamy od ugotowania mleka skondensowanego - 2h w gotującej się wodzie, co pewien czas należy puszkę obrócić. Przed otwarciem dobrze wystudzić.
Pierwszą warstwę herbatników układamy na blaszce, smarujemy ją masą kajmakową, a na nią drugą warstwę herbatników.
350ml mleka zagotowujemy razem z cukrem. Pozostałe mleko mieszamy na jednolitą masę z żółtkami i mąkami, przelewamy do gotującego się mleka i mieszamy aż zgęstnieje (u mnie się masa gotowała i nagle mocno zgęstniała w ciągu kilku sekund). Studzimy masę, a następnie miksujemy z utartym masłem. Nakładamy jako drugą warstwę i na górę herbatniki.
Ostatnia warstwa to bita śmietana, która u mnie nie była dobrze usztywniona, bo ostatnio mam problem z dodawaniem żelatyny (co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło), a akurat nie miałam fiksów w domu.
Ciasto warto schłodzić kilka godzin w lodówce, bo herbatniki zrobią się wtedy miękkie.

środa, 7 listopada 2012

najdelikatniejszy sernik kajmakowy

Nie jest wcale taki słodki - myślę, że to najważniejsza rzecz, żeby przekonać opornych i sceptycznych ;) Jest bardzo delikatny, piankowy, z kajmakowym posmakiem. Jest przepyszny, chociaż ja i tak wolę sernik oblany czekoladą. Posiłkowałam się chyba najbardziej znanym przepisem, z White Plate, z nieco zmienionym spodem.


Składniki na tortownicę 22cm:
-120g ciasteczek digestive
-30g masła

-puszka mleka skondensowanego słodzonego lub gotowego kajmaku-50 g masła
-100 g cukru
-cukier waniliowy
-3 jajka
-600 g sera trzykrotnie mielonego
-1 łyżka mąki pszennej


Ciasteczka kruszymy i mieszamy z roztopionym masłem, wykładamy spód tortownicy i podpiekamy w temperaturze 180 stopni ok 10 minut.

Masło utrzeć z cukrem i wanilią, dodać 2/3 kajmaku (resztę wykorzystamy do polewy) i utrzeć na gładką masę, następnie dodawać jajka, po łyżce sera i mąkę. Dobrze zmiksować.
Masę przełożyć na podpieczony spód, wyrównać wierzch i wstawić do piekarnika (180 stopni). Piec 45-50 minut. Po 30 minutach należy sprawdzić stopień upieczenia - gdyby sernik za bardzo się rumienił, trzeba przykryć wierzch folią aluminiową. Wyłączyć piekarnik i ostudzić sernik przy uchylonych drzwiczkach piekarnika. Kiedy zupełnie ostygnie, wyjąć i przygotować polewę.
Resztę masy kajmakowej włożyć do garnuszka, dodać 3 łyżki mleka i gotować na malutkim ogniu, aż masa stanie się bardziej płynna. Jeśli będzie miała grudki, należy ją zmiksować. Zdjąć z ognia, dodać 2 łyżeczki masła i dokładnie wymieszać.
Tak przygotowaną polewą polać wierzch całkowicie ostudzonego sernika. A sernik schłodzić.



wtorek, 23 października 2012

na Halloween: sweets or tricks

Koniec października to dla mnie czas szczególny - Święto Reformacji, nasza rocznica z L., urodziny przyjaciela. W tym roku dojdzie także środowa impreza w gronie osób z zumby, w klimacie Halloween. L. pewnie będzie żołnierzem, a ja na razie waham się między poczochranym, krwawym zombie a panią naukowiec (z wąsami oczywiście). Patrząc na bilety i myśląc o dziecięcych wygłupach "Cukierek albo psikus" postanowiłam wybrać to pierwsze. Cukierek. do realizacji w mojej kuchni. Długo się nie zastanawiając wzięłam puszkę mleka skondensowanego (czasem mi jakieś zalegają, kupione na zapas w czasie zakupów) i po rozpoznaniu tematu przystąpiłam do przygotowania znanych wszystkim krówek-ciągutek czy też mordoklejek. Ale, żeby nie było mi za dobrze - musiał być także psikus. Po pierwsze nie spodziewałam się, że wyjdzie aż tyle cukierków z jednej puszki mleka. Po drugie, że tak się to wszystko będzie lepić. Po trzecie, że najlepiej naczynia po tej robocie myje się wrzątkiem. Po czwarte, naprawdę dobrze zaklejają ;)


Składniki na ok 45 cukierków:
-puszka mleka skondensowanego słodzonego
-szklanka cukru
-pół kostki masła
-4 łyżki miodu

Wszystko wlewamy/wsypujemy do garnka, stawiamy na niewielkim ogniu i gotujemy aż zgęstnieje. Niestety, masa bardzo łatwo się przypala, więc przez cały proces gotowania stoimy i mieszamy drewnianą łyżką - powinno to zająć 20-30 minut. Masa stanie się brązowa, gęsta i lepka. Możecie odstawić garnek z ognia i sprawdzić czy masa już się nadaje - wystarczy rozsmarować nieco masy na talerzyku i zobaczyć jak zastyga - jeśli będą z tym problemy to oznacza, że jeszcze trzeba pogotować.
Następnie wykładamy prostokątną formę papierem do pieczenia i wylewamy masę - moja zajęła jakieś pół blaszki (ok 25x15cm) i zostawiamy do ostygnięcia. Kiedy masa będzie delikatnie ciepła, ale wciąż elastyczna kroimy ją na kawałki i każdy owijamy w papierek (z papieru do pieczenia). 




***
Na dobry początek tygodnia wczorajsze poranne laborki się nie odbyły - niestety, trzeba będzie odrobić. Dzięki temu jednak zyskałam trochę czasu - na rosół, na pranie, na sprzątanie. Dzisiaj wykłady i trzeba przygotować dwie rzeczy do jutra. I miasto zasnute mgłą...

sobota, 14 kwietnia 2012

kajmakowe wspomnienie

Niesamowicie kruche, posmarowane kajmakową masą. Zazwyczaj w kształcie jajek, ale wymyślam też inne. Bawię się dekoracją, co roku musi być inaczej. I uwielbiam ten smak! Wielkanocny mazurek z kajmakiem. Zawsze był robiony u mnie w domu. Przepis pochodzi ze starej, pożółkłej książeczki. I wymaga ugotowania jajek, bo dzięki gotowanemu żółtku nadaje się jeszcze większej kruchości. 



Składniki:
-1 1/2 szklanki mąki
-15 dag masła
-1/4 szklanki cukru pudru
-2 łyżki śmietany
-2 ugotowane żółtka
-jedno surowe



Mąkę siekamy z masłem, dodajemy cukier, śmietanę, surowe żółtko oraz ugotowane, przetarte przez sitko. Szybko zagniatamy i schładzamy przez godzinę. Następny rozwałkowujemy na grubość ok 1 cm, wyłożyć na blachę, nakłuć widelcem i piec w 200 stopniach ok 15-20 minut, aż się zarumieni.
Kajmak możecie kupić gotowy, ale ja zdecydowanie wolę zrobić sama. Kupujemy mleko skondensowane słodzone w puszcze i gotujemy we wrzącej wodzie ok 2 godziny. Pilnujemy, żeby woda cały czas pokrywała puszkę! Ja gotuję na stronie tocznej, dzięki temu obracam ją w czasie gotowania. Przed otwarciem studzimy, bo inaczej będzie sufit do czyszczenia ;) Nakładamy na mazurka i dekorujemy (u mnie skórka pomarańczowa, migdały i wiórki kokosowe oraz czekoladowe serduszka).



***
Aż ciężko uwierzyć, że już weekend. I połowa kwietnia. Chciałabym już stabilizację pogody, bo nie idę na zumbę licząc na popołudniowy rower, a tu zaczyna padać albo wracam zmoknięta z trasy...Grrr...Na szczęście w niedzielę maraton, więc się wyszaleję :D
Mam nadzieję, że na długi tydzień majowy będzie nieco słońca. Przyjeżdża siostra L. z mężem i byłoby miło wyskoczyć gdzieś za miasto.

Zachęcam wszystkich do zaglądania na Śniadaniowe love!

sobota, 7 kwietnia 2012

moje ulubione Wielkanocne połączenie

Kochani!
Życzę Wam wspaniałego czasu z najbliższymi Wam osobami. 
Dużo uśmiechu, sporo radości, słońca w Waszym życiu.
I żebyście pośród wszystkich tradycji
pamiętali o tym, co najważniejsze. O Nim.
Chrystus zmartwychwstał!

Tymczasem ja chciałabym podzielić się z Wami jednym z moich świątecznych wypieków. Babą drożdżową. W zasadzie to dwiema. Jedna jest dla Rodzicielki, pełna bakalii. Druga, większa, dla reszty rodziny, bo my za bakaliami nie przepadamy. Znalazłam jednak świetny dodatek do takiej zwykłej babki - kajmak. Polecam!



Składniki na dużą babę:
-1 3/4 szklanki mąki
-3 dag drożdży
-2 żółtka
-jajko
-1/2 szklanki letniego mleka
-1/2 szklanki cukru
-7 dag masła



Drożdże kruszymy do miseczki, zalewamy letnim mlekiem, dosypujemy łyżeczkę cukru i 3 łyżeczki mąki. Zostawiamy na 10-15 minut. Do dużej miski przesiewamy mąkę, wbijamy jajka, dodajemy cukier, wlewamy zaczyn i powoli wyrabiamy dolewając ostudzone masło. Zostawiamy wyrobione ciasto do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny. Formę smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą, przekładamy ciasto do środka. Zostawiamy na kolejne 1,5 godziny do wyrośnięcia. Pieczemy w 175 stopniach przez pół godziny. 





***
Mój plan pieczenia był pewnie nieco przesunięty wobec Waszych. Z racji tego, że w moim kościele nie ma czegoś takiego jak święcenie pokarmów w sobotę, a najważniejszy jest Wielki Piątek i Niedziela Wielkanocna, dlatego większość mojej pracy w kuchni wykonałam dzisiaj. 
Cztery mazurki, dwie baby, sernik oraz pascha. 
Jutro śniadanie u dziadka, obiad u rodziców, deser u dziadków. Tylko znowu jest mi smutno, że spędzam ten czas bez L. 
Na szczęście w poniedziałek czekają nas 2,5 godziny drogi i dzień na nartach :D
I nadszedł czas na małe blogowe zmiany ;)



sobota, 24 września 2011

Kochaj i ...tańcz? A może gotuj?

Miałam napisać już wczoraj, ale miałam fatalny dzień i głównie go przespałam i przepłakałam. W tle mając masę obowiązków kuchennych na dzisiejszą imprezę, kilka rzeczy wykonał za mnie wczoraj L., a ja dzisiaj walczę z całą resztą. A że pobudka była o 8, to mam nawet czas, żeby się do Was odezwać :)
Wczoraj ruszając palcem i przeszukując mój komputer w celu znalezienia czegoś przyjemnego do oglądania, wpadłam na polską produkcję taneczną - "Kochaj i tańcz". Widziałam już wszystkie najbardziej popularne filmy taneczne, więc stwierdziłam, że co mi szkodzi. I trochę mi zaszkodziło. Część "tańcz" bardzo mi się podobała - wesoła, bardzo "polska" i swojska. Z częścią "kochaj" było już trochę gorzej.

Historia dość prosta - młoda dziennikarka Hania, pedantyczny i komiczny narzeczony (dla mnie naprawdę świetna rola Mecwaldowskiego), młody tancerz z marzeniami o wielkiej karierze. I światowej sławy tancerz,  choreograf, który 24 lata wcześniej wyjechał z Polski, żeby spełniać swoje marzenia, kosztem ukochanej kobiety i nienarodzonej córki. Wszyscy troje (nie liczę narzeczonego zamkniętego w swoim gabinecie stomatologicznym albo kabriolecie) spotykają się na sali treningowej. Ona pisze artykuł o sławie, sława chce przygotować najlepszych polskich tancerzy do światowego turnieju, on chce wygrać ten turniej.

Scenariusz płytki, dobrze znany, typowy. Do tego niesamowicie fatalne dialogi - miałam wrażenie, że poprosili słabego gimnazjalistę o ich napisanie. I po raz kolejny się przekonuję, że młode pokolenie polskich aktorów nie umie grać. Rola Figury czy Herman nie były powalające, ze względu na scenariusz, ale o wiele lepiej się je oglądało niż Izę Miko i "wspaniałego" Damięckiego. Natomiast Jacek Koman i Wojciech Mecwaldowski - aktorskie perełki tego filmu.
Zakończenie przewidywalne od pierwszych minut filmu. Polecam na zły humor albo kiedy nic innego nie macie do roboty ;)

Nie tańczę dużo, przez wiele lat mnie do tego nie ciągnęło, ale ostatnimi czasy potrzebuję wybrać się na zumbę i trochę się pobawić. Moje "kochaj" o wiele łatwiej mogę związać z gotowaniem. Postanowiłam też zrobić jedne z moich ulubionych ciasteczek, które znajdziemy w każdej cukierni i obdarować moją rodzinę odrobiną miłości. Prezentuję: Babeczki z kajmakiem.



Składniki na 30 małych babeczek:
-2 szklanki mąki
-200g masła
-2 żółtka
-2 łyżki śmietany 12%
-1/3 szklanki cukru
-puszka kajmaku albo słodkiego mleka skondensowanego
-orzechy, gorzka czekolada albo konfitury śliwkowe/wiśniowe


Przesiewamy mąkę, dosypujemy cukier, dodajemy śmietanę i żółtka i posiekane, zimne masło. Do połowy ciasta dodałam jeszcze 2 łyżki kakao.Wszystko zagniatamy na jednolitą masę i wkładamy do lodówki na 30-40 minut. Przygotowujemy foremki, smarujemy je masłem (można je roztopić i użyć pędzla, będzie to o wiele prostsze) i wypełniamy cienką warstwą ciasta. Nakłuwamy spód kilkakrotnie widelcem i pieczemy przez 10-15 minut w 200 stopniach. Długość pieczenia zależy od wielkości babeczek. Najlepiej ocenić "na oko" czy są już w miarę złociste.


Główną częścią nadzienia jest kajmak. W różnych stronach świata oznacza inny smakołyk. U nas jest to słodka, krówkowa masa zrobiona ze słodzonego mleka. Możemy ją kupić w puszcze w sklepie, ale ja wolę kupić słodkie mleko skondensowane w puszcze i je ugotować. Powinniśmy je gotować ok. 2 godzin, cała puszka musi być zanurzona w wodzie. A dla bardziej równomiernego efektu, najlepiej ułożyć ją na boku i obracać co kilkanaście minut :) Na Bałkanach i w Turcji przygotowuje się go z mleka bawolego i śmietany kremówki. Jest to coś pomiędzy śmietaną a masłem i jest słone, a najlepiej smakuje z regionalnym pieczywem. Domowy kajmak różni się od tego kupowanego w sklepach, sama miałam okazję sprawdzić - w Serbii kupiliśmy sklepowy, a w Albanii w domowej restauracji dostaliśmy to jako przystawkę, domowy był o wiele lepszy :)
Część babeczek posmarowałam konfiturą śliwkową i na nie nałożyłam kajmak. A reszta to kajmak, posypany orzechami włoskimi i oblany gorzką czekoladą.