środa, 18 stycznia 2012

chaczapuri adżarskie i adżapsandali, czyli kuchnia gruzińska

Pomimo tego, że w liceum byłam w klasie mat-inf-fiz to moją ulubioną nauczycielką była polonistka, z którą lekcje miałam od gimnazjum. Niesamowita osoba, pełna pasji i pomysłów, myślę, że miała spory wpływ na to, jaką osobą jestem teraz. Pamiętam, że całe gimnazjum z ekscytacją czekaliśmy, żeby znaleźć się w liceum i móc jeździć na sobotnie wyjazdy do Krakowa i Teatru Starego. W liceum zaliczyłam ich sporą ilość, byłam na wielu świetnych przedstawieniach, ale tak też zaczęłam poznawać Kraków. Jedną z pierwszych restauracji, którą miałam okazję odwiedzić było Chaczapuri, gdzie podaje się "gruzińskie" jedzenie. Z czasem zaczęłam czytać o kuchni gruzińskiej i mogę stwierdzić, że ta restauracja co najwyżej mogła się wzorować na Gruzji. Jednak naszedł mnie pomysł, żeby spróbować sięgnąć do tej kuchni, a ktoś przy okazji jednego z wpisów podsunął mi tę samą myśl. I dzisiaj prezentuję chaczapuri adżarskie z adżapsandali, też nie jest do końca takie jak powinno być oryginalne, ale bardzo smaczne ;)

Chaczapuri to zapiekany placek z serem. Występuje w kilku różniących się od siebie wariantach, m.in.
chaczapuri adżaruli - chaczapuri adżarskie, z serem i jajkiem, chaczapuri imeruli - chaczapuri imeretyńskie, w formie okrągłego placka z zapieczonym w cieście nadzieniem serowym lub z pastą z czerwonej fasoli. 

Adżapsandali to potrawka z warzyw - bakłażanów, papryk i pomidorów przede wszystkim. 

Niestety, jestem z siebie bardzo dumna, bo udało mi się skasować moje zdjęcia z aparatu przed zgraniem ich na komputer, więc musicie mi uwierzyć na słowo, że moje chaczapuri wyglądało tak, jak to na zdjęciu z internetu:



Składniki na 2-3 porcje:
-szklanka kefiru/maślanki
-2 szklanki mąki 
-1-2 dag drożdży świeżych
-trochę oleju i soli
-2-3 jajka
-100g fety
-200g mozzarelli 
-2-3 łyżki masła
-bakłażan
-dwie papryki czerwone
-2 pomidory
-mała cebula
-sól, pieprz, przyprawy (czosnek, bazylia, estragon, papryka słodka)


Bakłażana kroimy w kostkę i wrzucamy do garnka, dolewamy pół szklanki wody i dusimy. Następnie kroimy paprykę i cebulę, dorzucamy do garnka. Dusimy ok. 30 minut, następnie dodajemy pokrojone pomidory i dusimy kolejne 10 minut. Na koniec przyprawiamy do smaku.

Mąkę mieszamy z drożdżami i solą, dolewamy kefir, zagniatamy i ewentualnie korygujemy ilość mąki/kefiru, żeby ciasto było dość elastyczne, ale odchodziło od naszych rąk. Dolewamy trochę oleju i zagniatamy. Odstawiamy na pół godziny. W tym czasie robimy mieszankę serową - oryginalnie używany jest gruziński ser, ale nie wiem czy można go dostać gdzieś w Polsce, więc wymieszałam ser sałatkowy typu feta (może być też bałkański z Lidla) z mozzarellą albo może być ser typu bundz.
Ciasto dzielimy na trzy części, z każdej formujemy najpierw płaski placuszek, a następnie "łódeczkę", na dno nakładamy mieszankę serów i pieczemy 15 minut w piekarniku rozgrzanym do ok. 230 stopni. Tuż pod koniec pieczenia rozbijamy jajko i wylewamy je na ser i pieczemy jeszcze 2-3 minutki (białko powinno się w większości ściąć, ale żółtko ma pozostać płynne). Wyciągamy, na jajko kładziemy łyżkę masła i podajemy razem z duszonymi warzywami. Jemy odrywając kawałki pieczywa i maczając w jajku.

***
Jestem ciemna, na razie prawie czarna :) Byłam u fryzjera, i nawet przez chwilę zaświtało mi - a może znów rudy? Ale jednak na razie jest ciemny (bardzo ciemny) blond.
Zakończyłam też 3 semestry w-f na uczelni, czyli 3 semestru judo. Będzie mi się tęsknić na tarzaniem po materacach, ale za to mogę teraz próbować coś innego. Może w końcu capoeira?
Na uczelni na razie wszystko idzie "na plus" - zaliczyłam kolokwium ze statystyki i mam zwolnienie z matematyki dyskretnej z piąteczką :) Przyszły tydzień będzie dość ciężki, bo są dwa egzaminy i dwa kolokwia (z czego kolokwia są gorsze od egzaminów :pp), więc trzymajcie kciuki i nie martwcie się, gdybym się długo nie odzywała.

Ostatnio było o książce, więc dzisiaj o filmie. Miałam okazję (nagłą i niespodziewaną) wybrać się do kina na Sherlocka Holmsa  i film bardzo mi się spodobał. Reżyserował go, podobnie jak I część, Guy Ritchie, jeden z moich ulubionych reżyserów. Do tego Robert Downey Jr. w roli głównej, grający nieco nieprzytomnego i zaniedbanego detektywa i Jude Law w roli jego towarzysza, Watsona.


Wydaje mi się, że ta część była lepsza niż pierwsza. Pół filmu się śmialiśmy - dialogi, sytuacje, postacie, były naprawdę rozbrajające. A drugie pół siedziałam w napięciu i zastanawiałam się kto wygra - Sherlock czy może genialny matematyk? Do tego świetnie dobrana muzyka, bardzo ciekawie przeprowadzone sceny walki i niesamowite zakończenie, którego chyba nikt się nie spodziewał. Polecam :)

jedna z lepszych scen w filmie ;)

55 komentarzy:

  1. nie znam w ogóle kuchni Gruzińskiej, ale może warto spróbować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam, że warto :) Mi smakuje.

      Usuń
    2. chaczapuri adzarskie w oryginale podaje sie bez białka (widziałam jak robią to w restauracji w Tbilisi), a żołtko wbija sie tuż po upieczeniu. Ser jest tak gorący , że żółtko samo sie zetnie no i na to łyżka masła :) smacznego

      Usuń
    3. Teraz już wiem, jakiś czas temu oglądałam Pascala i była wersja z samym żółtkiem ;) Jak napisałam - na temat chaczapuri tylko czytałam i gdzieś wyczytałam o jajku w całości, dodatkowe pieczenie wynikało właśnie z tego, że białko powinno się ściąć. Teraz robię już wersję tylko z żółtkiem ;) A łyżkę masła dawałam zawsze :)
      Gdybym tylko jeszcze miała odpowiedni ser to byłoby bosko!

      Usuń
  2. Z chęcią bym spróbowała. Lubię nowości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba zrobić :) Ja również lubię nowości, ostatni stwierdziłam, że większość obiadów, które robię to coś nowego :)

      Usuń
  3. Coś nie widać tego zdjęcia - chyba przez dzisiejsze zawieszenie Wiki. Ale już sobie wygooglowałam i przepis brzmi świetnie - bardzo trafia w moje smaki :)

    Na pierwszym Sherlocku byłam, ale jakoś nie zachwycił mnie bardzo.
    Dużo fajnych filmów teraz w kinach... Nie wiem, które wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie widać, i durszlak też je widzi...Ale faktycznie, jest z wiki, więc to pewnie przez protest ;)
      Jest naprawdę pycha, L. był zachwycony.

      Żałuję strasznie, że tyle filmów teraz weszło, a ja nie mam pieniędzy, żeby na nie się wybrać. A do tego wszystkiego Orange zmieniło umowy i teraz Środy z Orange są w Multikinie, a nie w Cinema-city :/

      Usuń
    2. No właśnie :/, u mnie tylko Cinema i od nowego roku dupa. 2 dychy n za bilet to sporo jak się chce iść na kilka w krótkim czasie.

      Usuń
    3. Ja miałam okazję załapać się na jeden wolny bilet, stawiany przez zapraszającego :) Ale mimo wszystko szkoda mi tych dwóch dych.

      Usuń
  4. mmm, pyszotka !! Ja Ci wierzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie :) Taka trochę inna forma na pizzę.

      Usuń
  5. Hmm... ciekawie wygląda i brzmi smakowicie. Jak się zbiorę to muszę zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę dobre :) Widzę, że lista rośnie - ciasto francuskie, teraz chaczapuri :) Pochwal się jak wyszło!

      Usuń
  6. Rzadko jestem w Krakowie, ale jak już tam jestem idę właśnie tam ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z czasem zaczęłam chodzić na zapiekanki na Kazimierzu :)
      Przy następnym spotkaniu musimy to zrobić, to będziesz miała okazję porównać.

      Usuń
  7. Ja nie przypominam sobie, żebym miała jakiegoś nauczyciela, który mógł wpłynąć na to kim jestem teraz... Do każdego nauczyciela miałam jakieś "ale".
    Ogladalam ten film i mi również sie bardzo spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do większości również miałam "ale", jednak ta nauczycielka była (jest) wyjątkowa :) Dalej czasem z nią rozmawiam przy okazji składania życzeń mailowych.

      Usuń
  8. I tak codziennie ambitnie gotujesz? Ja lubię, ale w większości czasu idę na łatwiznę czyli jakieś szybkie, wypróbowane potrawy, zupy, a nawet gotowe słoikowe. Po pracy bywam zbyt głodna na eksperymenty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wcale nie jest aż tak ambitnie ;) Staram się robić 3 nowości obiadowe w tygodniu, jakiś mam od mamy, jeden robię zwykły albo coś kupujemy, w weekendy to często u moich rodziców jemy. Mam naprawdę sporo wolnego czasu, bo uczelnia nie zabiera mi go dużo, więc mogę się tak bawić.

      Usuń
  9. Byłam w Gruzji przez dwa miesiące i udało mi się zgromadzić kilka przepisów od poznanych tam Gruzinek, między innymi tez na idealne chaczapuri :) Uwielbiam kuchnię gruzińską, która nie dość, że jest wspaniale pomiędzy kuchnią Azji, Bałkanów i Europy to jeszcze jest wegetariańskim rajem - pełno jest pieczonych warzyw, fasol, pierogow, warzywnych gulaszy i przeróżnych placków podobnych do chaczapuri... Ach, aż się rozmarzyłam więc skończę i czekam na kolejne przepisy kuchni gruzińskiej, może zmotywuję się i odgrzebię też swoje? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę takiej podróży! Ja miałam okazje być w wielu rejonach Europy, jednak były to podróże 2 tygodniowe i nie miałam aż tylu szans na posmakowanie miejscowej kuchni :) Najwięcej kosztowałam kuchni bałkańskiej, a gruzińska jest trochę do niej podobna, i bardzo smaczna :)
      Chętnie skorzystałabym z oryginalnych przepisów, bo w internecie wiele z nich to "pseudo oryginalne", chociaż wiadomo - trzeba pojechać i na miejscu skosztować tradycyjnych potraw, żeby poznać ich smak.

      Usuń
  10. Hmmm :)) Jesteś pierwszą osobą, która uważa że 2 cześć Sherlocka była lepsza :P
    Ja jednak nadal uważam, że pierwsza była lepsza :P pewnie dlatego, że widziałem ją kilka razy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I część widziałam dość dawno, może dlatego 2 zrobiła na mnie lepsze wrażenie ;)

      Usuń
  11. Powiem Ci, że chciałabym mieć taką samą motywację do gotowania jak Ty. Ja chyba bardziej wolę piec niż gotować.
    Dodaję do linków.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim mam czas. Pewnie gdybym pracowała albo miała więcej zajęć, męża, dzieci, dom do ogarnięcia codziennie to nie chciałoby mi się cudować, i "fajne" gotowanie zostawiałabym na weekendy. Na szczęście, mogę jeszcze się bez problemów realizować w kuchni :)
      Piec także uwielbiam, jednak obiad je się codziennie, a ciastka niekoniecznie.

      Usuń
  12. Kocham takie treściwe dania, przypomina mi to trochę burek chorwacki, który tam jada się z ajvarem :-) Pychota! Muszę się zainteresować bardziej kuchnią z tego regionu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się szczerze, że kompletnie nie posmakowałam kuchni chorwackiej (oprócz ich pizzy i okropnego pieczywa) podczas wielu wakacyjnych tygodni. Nie wiem jak się ma do albańskiej i macedońskiej.
      Mi bardzo smakuje - ser, warzywa, dobre pieczywo :)

      Usuń
    2. Szkoda, że się nie skusiłaś! Chociaż muszę powiedzieć, że Chorwaci nie chwalą się swoją kuchnią. Podają głównie pizzę i ryby, podczas gdy moim zdaniem są mistrzami w przyrządzaniu baraniny i wieprzowiny. Ich sposób przyprawiania szaszłyków... genialny! Lubię ich gęste warzywne sosy podobne do leczo lub ajvara podawane z ryżem. Mniam! Akurat niedaleko mojego mieszkania w Berlinie mamy chorwacką restaurację, więc korzystam z jej uroków :-)

      Usuń
    3. Z restauracji kojarzę przede wszystkim pizze, makarony, ryby i owoce morza. A do tego piwo z różnych stron Europy. Ale pamiętam też kilka przydrożnych knajp, gdzie piekli prosiaka, ale moi rodzice nigdy się tam nie zatrzymali.
      Mmmm, te warzywne sosy muszą być przepyszne :) Kurcze, następnym razem będąc w Chorwacji postaram się skosztować miejscowej kuchni ;)

      Usuń
  13. Zarówno kuchnia, jak i kultura gruzińska są mi bardzo bliskie, więc tym bardziej cieszy mnie Twój dzisiejszy post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiedziałam :) Masz korzenie gruzińskie czy takie zainteresowania podróżnicze?
      I jak, moja kuchnia jest w miarę zbliżona do oryginalnej?

      Usuń
  14. O matkooooo, cóż za apetyczna potrawa =)

    Powodzenia na uczelni.

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka smaczna :)
      Nie-dziękuję ;)

      Usuń
  15. Po pierwsze gdzie Ty masz kochana głowę, że zdjęcia skasowałaś? :) A po drugie pokaż nam siebie w nowym kolorze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiam - jakim cudem skasowałam te zdjęcia?
      Ojej, jak będę mieć zdjęcie to pokażę ;) Może wygrzebię z poprzedniej odsłony tego koloru?

      Usuń
    2. Czasem różne rzeczy się zdarzają. Chwila nieuwagi i masz Ci los! Jeśli chodzi o zdjęcia ze względu na moje zamiłowanie nimi, staram się uważać. Zawsze jak zgrywam na komputer zostawiam je też na aparacie albo na pendrive. (tu mi chodzi o zdjęcia sesyjne, bo jednak lipa by była, gdyby modelka ich później nie dostała :P)
      Ja poproszę aktualne zdjęcie! - ponoć ciągle w moim przypadku działają :)

      Usuń
    3. (oczy kota ze Shreka|) to one mają działać! :D

      Usuń
    4. Gdybym robiła takie zdjęcia jak Ty to naprawdę byłoby mi szkoda je stracić.
      Wiadomo, wolę zamieszczać swoje zdjęcia, ale że są całkiem zwykłe to nie boli mnie aż tak, jak się kilka straci ;)

      Kurcze, to muszę jakoś te zdjęcie wykombinować ;)

      Usuń
    5. Dlatego bycie ostrożnym pod tą kwestią jest już moim nawykiem. Tak samo jak sprawdzanie czy mam telefony w torebce ;)
      No rozumiem. Nie po to robisz zdjęcia uwieczniające przygotowania dania by potem wszystko poszło się je*ać. Zawsze szkoda.

      Oooo jak miło. :)
      Mnie korci rudy. Żeby zaszaleć i z blondynki stać się jak to mówi mój D. rudą wiewiórą ;)

      Usuń
    6. Rudy jest fajny :) Przez dość długi czas byłam marchewkowo-ruda, ale rude farby niestety bardzo włosy niszczą.

      Usuń
    7. Powiem Ci, że jasne blondy bardziej niszczą niż rudy. Miałam jakieś 1.5 roku temu rudy i czułam się w nim dobrze. Poza tym pasował do zielonych oczu. Ogólnie jestem blondynką, ale farbuję się na jaśniejszy blond który niemiłosiernie wysusza włosy.
      Ps. Upiekłam niedawno karpatkę :) Przepis wzięłam z tej strony co mi ją podałaś :) Zaraz ostygnie to zrobię zdjęcie i skosztuję :)

      Usuń
    8. Zaczęłam brać teraz jakieś tabletki z wiesołka i cynk i piję herbatki pokrzywowe, bo to podobno poprawia kondycję włosów :pp

      Czekam na opinię :) U pracy w L. zniknęła w mgnieniu oka.

      Usuń
    9. Moja babcia myła włosy w szamponie ze skrzypu. Chwaliła go sobie. Bo włosy przestały jej wychodzić.
      I stały się zdrowsze. Ja tam nie mam takiego problemu :)
      Tylko zaraz po farbowaniu są trochę wysuszone. Ale ogólnie mam zdrowe i mocne włosy.

      U mnie brat już 3 kawałki wsunął :)

      Usuń
  16. mmm... wyglada bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest bardzo smaczne :) Co prawda ja jadłam bez jajka, bo nie lubię jajka na miękko czy sadzonego, ale L. jadł aż mu się uszy trzęsły!

      Usuń
  17. Nazwa genialna...język idzie sobie zaplątać ;P
    Smakowicie wygląda i takie na pewno jest... tylko ja bym musiała usunąć z przepisu bakłażan,bo nie lubię tego wynalazku ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak po raz pierwszy powiedziałam L. jak to się nazywa to zrobił wielkie oczy i stwierdził "Ok, mam nadzieję, że będzie smaczne".
    Bakłażana uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. No ja też mam egzaminy z głowy :)
    No to musi być pycha i wierzę na słowo, że tak to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zostały jeszcze 4 rzeczy do zdania i sesja z głowy :)

      Usuń
  20. Gdyby nie to jajko rzadkie... Wiem, wiem - można pominąć.

    Miałam na gruzińskie jedzenie wybrać się kiedyś w stolicy, ale czasu brakło.

    OdpowiedzUsuń
  21. To możesz sama w domu zrobić :)
    Jajko w mojej porcji pominęłam, bo nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe danie. Zresztą u Ciebie zawsze są ciekawe dania :)

    Film z chęcią bym obejrzała, bo widziałam I część i mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest dość nietypowe :)

      Nawet jak się nie widziało I części to warto obejrzeć drugą.

      Usuń
  23. Jestem wkoncu i nadrabiam zmienilam przegladarke i wsio wrocilo do normy :* buzka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)