czwartek, 12 kwietnia 2012

risotto z jajem + dopisek z zaproszeniem

Nie jestem wielką fanką jajek, chociaż wiem, że powinno się je jeść. Najwięcej zjadam na Wielkanoc, bo akurat jajka faszerowane uwielbiam :) I w tym klimacie poświątecznym będzie dzisiejszy przepis. Prosty, lekki, smaczny. Czekający blisko 3 tygodnie na publikację, bo zawsze było coś ważniejszego. Risotto z jajkiem sadzonym.

Składniki na 2 porcje:
-ryż, mniej więcej 1,5 saszetki
-pół litra bulionu

-1/4 szklanki białego wina
-cebulka dymka
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa
-2 jajka
-łyżka masła



Masło rozpuścić na patelni, podsmażyć posiekaną dymkę, wrzucić ryż i dolać wino. Cały czas mieszać i podgrzewać. Kiedy wino odparuje zalewamy ryż bulionem. Podgrzewamy na małym ogniu 15-20 minut. Na koniec doprawić przyprawami. Zrobić jajka sadzone i podawać.


***
Z moich wtorkowych zakupów prawie nic nie wyszło. Nic w tych sklepach nie ma albo mi brakuje cierpliwości do łażenia i szukania (niestety, nie sprawia mi to przyjemności, raczej to przykry obowiązek). W ramach "pocieszenia" kupiłam nowe talerze - dwa zestawy, czyli duży talerz + mały + miska. Ale mam na razie szlaban na kupowanie talerzy...
Spotkanie klasowe bardzo udane, chociaż pojawiła się nasza stała ekipa (czyli znajomi już od gimnazjum) + kilka osób z klasy i spoza niej. Wybraliśmy się do Warki, miejsca, które odwiedzamy od lat. I chociaż podają rozwodnione piwo na metry to strasznie lubię klimat tego miejsca. I naszym odkryciem zostało kamikadze ogórkowe. Do tego sprawdzaliśmy jak bardzo ładowne jest Clio kolegi. Weszliśmy w siódemkę (dwie osoby w bagażniku).


Wczoraj odsypiałam oraz nadrabiałam seriale. Do tego cały dzień z L. :)  Dzisiaj tylko jedne zajęcia, na 11.30 i o 13.00 kończę. Jutro angielski.
A w niedzielę maraton zumby :D

Dopisane, g.21.07
Kochani!


Zdecydowałam się w końcu utworzyć nowy blog, tym razem o śniadaniach :) Zapraszam wszystkich na Śniadaniowe love!

33 komentarze:

  1. Pytanie kulinarne:
    Czy do risotto musi być specjalny ryż, czy wystarczy taki zwykły?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest odpowiedni gatunek, ale ja robię ze zwykłego ;)

      Usuń
  2. A ja jestem fanką jajek i zachwyciłam się od rana jakie piękne Ci sadzone wyszło :D.

    Wczoraj byłam w galerii - wyszłam zła, nic mi się nie podobało mimo ogromu ciuchów wszędzie. Pocieszyłam się portfelem :).
    A Twym kuchennym zakupom absolutnie się nie dziwię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)

      No to nie tylko ja mam taki problem z tymi ciuchami ;)
      Dobry i portfel.

      Usuń
  3. Ja lubie jajka, szczególnie jejcznicę Cmoczka, która nauczyłam sie robić (: ale jajka sadzone? Zdecydowanie NIE! Jak byłam mała miałam nieprzyjemne skutki uboczne po zjedzeniu sadzonego i od tego czasu go nie tykam i sam zapach mnie odrzuca :/

    Na naszych spotkaniach klasowych tez zazwyczaj jest stała ekipa. Kurcze trzeba by było zrobic spotkanie klasowe, bo już 2 lata się nie widzieliśmy :/

    Zainteresowało mnie Kamikadze ogórkowe... trzeba bedzie znaleźć na necie jak je przygotować i wypróbować ;]

    U nas znajomi tez często w bagaznikach jadą.... często nawet jak jedziemy ok 2 km nad jezioro... dopiero później zdajemy sobie sprawę z tego jakie to niebezpieczne. A czy nas to czegoś uczy? Eeeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam mialo byc 20 km nad jezioro, a nie 2 km (:

      Usuń
    2. Domyślam się, ja muszę mieć mocno ściętą jajecznicę, a sadzone i na miękko mnie odrzucają z racji swojej konsystencji.

      Jeszcze nie szukałam, ale pewnie gdzieś przepis jest :)

      No właśnie ;)

      Usuń
  4. A wiesz, że i ja za kupowaniem ciuchów nie przepadam? Od czasu do czasu przebiegnę się po sklepach, dla ogólnej orintacji, ale na zakupy idę dopiero wtedy, gdy zaczyna mi czegoś brakować, czyli teraz - po bluzki na teraz, bo na zimę mam, na lato też, a na teraz "aż" trzy, a to jednak trochę za mało, nawet przy tak skromnej garderobie jak moja.

    PS. Długi weekend kwietniowo-majowy zaczynam od wizyty w Zabrzu i Rudzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem sama, to dobrze ;) Najgorzej jak wiem czego chcę, tylko nigdzie tego nie ma.
      My na długi weekend (tydzień) mamy gości. I liczę, że będzie ładna pogoda.

      Usuń
    2. Ano nie jesteś. Chodzić za ubraniami nie lubię, bo niedość, żem drobna, to jeszcze wąskobiodra i małobiuściata ze słabo zaznaczną talią, a większość ciuchów, przynajmniej tych, które mi się podobają, jednak na typowe sylwetki kobiece szyta.

      Jak długo na Śląsku zabawię to nie wiem - może znowu wpadnę na chwilę, załatwię co trzebai w drogę? Tym bardziej, że spotkam się tam z mamą, a ona będzie ciągnęła mnie do siebie, a ja chcę ją jeszcze na dwa dni w dawno niewidzianym Wrocławiu namówić, bo to nam po drodze.

      Usuń
  5. Kiedyś uwielbiałam chodzić po sklepach i robiłam to kilka razy w miesiącu. Teraz jak chciałam kupić sobie coś na Święta to wspominam ten zakupowy szał traumatycznie.
    Kopara mi opadła jak przeczytałam o tych siedmiu osobach w bagażniku, chyba nie mam tak dużej wyobraźni jak mi się wydawało =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nigdy to nie cieszyło, ale czasem trzeba ;)
      W bagażniku tylko dwie, w sumie siedem. Było wesoło.

      Usuń
  6. Ja nie znoszę chodzić po sklepach... masakra. W zeszłym tygodniu miałam... maraton - szukałam sukienki na urodziny chrzestnej K. Nie chciałam zbyt oficjalnej, ale też nie jakieś zwiewnej-kwetnej... no cóż. Wybredna jestem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też szukam fajnej sukienki, takiej wiosenno-letniej. Z jednej strony nie chcę eleganckiej, sztywnej itd., ale nie chcę też taniej szmatki. I nic nie ma. Ze spódniczkami to samo.

      Usuń
  7. Jajek też nie jem zbyt dużo, choć pasują mi na twardo i na miękko, oraz faszerowane właśnie ze szczypiorkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej zjadam jajecznicę, potem na twardo :)

      Usuń
  8. a ja ogólnie lubię jajka, ale sadzonego nie zjem za nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam z tym spory problem, ale ostatnio mi się udało ;)

      Usuń
  9. Wspaniale słyszeć, że ktoś od pary nowych butów, woli kupować nowe talerze :D

    Wszystkiego czekoladowego w Dniu Czekolady :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już mam ;) Ale one są takie śliczne! Nie mogłam się oprzeć.

      Dziękuję i wzajemnie ;*

      Usuń
  10. Osz kurczę, odkryłam dzięki Tobie blogi śniadaniowe i jestem zachwycona! Twoje nowe dziecko na pewno będę śledzić, zagrzebałam się też w archiwach polecanych śniadaniówek. Cudne zdjęcia i naprawdę inspirujące! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo :) Też zaczęłam je ostatnio śledzić i stwierdziłam, że warto spróbować. Coś smacznego może z tego wyjść!

      Usuń
  11. uwielbiam risotto.. ze wszystkim... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie wiem czy ze wszystkim, ale bardzo lubię.

      Usuń
  12. Lubię jajka sadzone, choć jakoś rzadko je jem ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie mam pomysłu na obiad dla L. to często coś z nimi kombinuję ;)

      Usuń
  13. Jak ja Ci zazdroszczę tych zdolności kulinarnych ;) ja generalnie nie mam czasu na eksperymenty, bardzo sporadycznie działam w kuchni, chociaż baardzo mi się to podoba. Pewnie kiedyś będę miała większe pole do popisu :D Dziękuję za odwiedziny i oczywiście umieszczam Cię w linkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zdolności. Dobre chęci i pomysły :) Trzeba próbować i akurat okaże się, że wychodzi. A do tego to świetna zabawa :D
      Dzięki!

      Usuń
  14. Ale to jajo pięknie wygląda! Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie również osobiście męczą zakupy.
    My też robimy różne numery z autami!
    Cieszę się, że spotkanie się udało. ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja kiedyś zakupy uwielbiałam,a teraz to mi się nawet nie chcę chodzić i szukać. :)
    Moim głównym pożywieniem obiadowym staje się ryż itp., bo na ziemniaki niestety nie mogę nawet patrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ;) Ja mam w planie zakupy w przyszłym tygodniu... i też najczęściej mam, że wtedy nic nie kupuję... mam nadzieje, że tym razem będzie inaczej :) W glamour jest karta rabatowa :) może to mi pomoże przy decyzjach ;p


    P.S. Można się wybrać :) ale żeby w deszczu...? Choć ja pewnie na jogę też szłabym w każdej pogodzie :)

    Mam nadzieję, że maraton był udany :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)