czwartek, 22 marca 2012

Nigella i mini baby cytrynowe

Zabrałam aparat Młodej, kupiłam brystol (słuchając mądrej rady Brata). Spędzam teraz trochę czasu po każdej potrawie na układaniu, przekładaniu, krojeniu i cykaniu. L. się ze mnie śmieje, a ja się bawię. I chociaż dalej nie umiem robić zdjęć, lustrzanka w trybie półautomatycznym ustawiona to i tak są zdjęcia, które mi się bardzo podobają. W tygodniu nie mam za bardzo okazji do ustawiania wszystkiego, pośpiech mi nie pomaga. Myślę jednak, że w weekendy będę się dzielnie uczyć :)
Jednak dalej dla mnie najważniejsza jest treść. Tym razem z myślą o lekkiej odmianie na Wielkanoc. Zamiast standardowej baby cytrynowej proponuję dla każdego taką o to babeczkę. Z przepisu Nigelli, (z moja inwencją pokrycia) z bitą śmietaną na górze i owocami. Przetestowałam moją nową formę do muffinek i książkę, która leży od grudnia na półce :)



Składniki na 12 małych babeczek lub 8 większych (jak u mnie):
-6 dag masła
-200 g mąki (1 i 1/5 szklanki)
-150 g cukru (3/4 szklanki)
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1/2 łyżeczki sody
-1/4 łyżeczki soli
-sok z 1 cytryny (ewentualnie skórka starta)
-ok 120 ml mleka
-1 duże jajo (bądź 2 małe)
-oryginalnie jeszcze 150 g malin, ale ja wybrałam kiwi i truskawki do dekoracji
-ok 120ml kremówki



Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Masło roztapiamy w rondelku i odstawiamy do przestudzenia. Do dużej miski wsypujemy mąkę, proszek, sodę, sól i cukier. Sok z cytryny wlewamy do pojemnika z miarką, dopełniamy mlekiem do 200 ml (mleko się może ściąć, ale to nie szkodzi), dodajemy jajka i masło. Miksujemy. Wlewamy do sypkich składników i łączymy. Nakładamy do foremek i pieczemy 25 minut, następnie studzimy. Dekorujemy śmietaną i plasterkami owoców. 



Przepis jest naprawdę pyszny, a moja forma do babeczek świetnie się sprawdziła. Nie wiem jeszcze jak wyjdą, jeśli upiekę je bez papilotek, ale tym razem wyszły ładne, nie rozlały się i były dobrze dopieczone. Więc jeśli wahacie się czy taką blaszkę sobie kupić - polecam!




***
Mój dzień wagarowicza zrobił się sam. Obudziłam się z opuchniętym gardłem i kaszlem. Rutinacea, do tego jakiś magiczny napój przeciwko grypie i wybrałam się na 8.00 na laborki. Z założenia jedne zajęcia trwają 1,5h, my się umówiliśmy z prowadzącym, że robimy 2 tematy w ciągu 2,5h, ale i tak zazwyczaj zajmuje nam to 1,5 godziny. Za dwa tygodnie ostatnie zajęcia. A jak już siedziałam w domu to posprzątałam, teraz naprawdę zostały już tylko okna do umycia :D
Dzisiaj dzień z L., korki po południu i nauka na jutrzejszą wejściówkę...Na szczęście w sobotę narty i urodziny wujka, więc zobaczę się z Małą K. :)
No i niestety, w weekend przesuwamy zegarki - o godzinę do przodu...


41 komentarzy:

  1. A ja lubię te przesuwanie czasu, bo można się dłużej szwendać po mieście. O mojej godzinie pobudki i tak będzie już jasno, za to wieczór zacznie się dopiero po 19. Teraz dzień będzie się rozciągał w ekspresowym tempie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekty zmiany czasu lubię, ale nie lubię zabrania mi godziny ze snu w nocy przesunięcia ;)

      Usuń
    2. No niby tracimy, ale ja zawsze kładę się tego i poprzedniego dnia trochę wcześniej spać. Nie ma tragedii :-)

      Usuń
  2. smakowicie wyglądają te babeczki! i zdjęcia są bardzo zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Babeczki są pycha, nie mogę się doczekać lata, kiedy będę mogła zrobić wersję z malinami.

      Usuń
  3. No to wreszcie nie będę się w niedzielę zrywać skoro świt, bo po ostatnim przestawianiu zegarków co niedziela budzę się po piątej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem będzie koło szóstej, tak? Ja na szczęście śpię trochę dłużej ;)

      Usuń
    2. Chociaż jeden mankament będzie - dziś odkryłam, że chwilę przed 6 jest już na tylo widno, że można makijaż przy oknie robić, a po zmianie czasu, znowu o 6 będzie ciemno przez kilka dni.

      Usuń
    3. Całe szczęście, że ja nie mam takiego problemu ;) Ale to kilka dni tylko, potem znów będzie widno.

      Usuń
  4. Jej jak mi się marzy taki profesjonalny aparat, żeby cykać fotki takie piękne.

    Jeszcze narty? Jaaaa zazdroszczę... mi kolejny rok odpadł. Przez szkołę. Trudno, może na następny rok uda mi się posmigać na stoku.

    Jakos nigdy mi nie przeszkadzało w rozkladzie dnia zmiana czasu... zawsze mam tylko problem rano- czy godzina w telefonie zmieni się sama? Czy godzina w telefonie już jest tą właściwą godziną? I z roku na rok ten sam problem ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o fotografii mało wiem, więc dla mnie to byłoby marnotrawienie pieniędzy, ale że jest aparat (z i tak średnim obiektywem) to staram się czegoś nauczyć :)
      Jeszcze narty, co więcej, zamierzamy sezon zakończyć w poniedziałek Wielkanocny :D wtedy to pewnie getry i polar tylko, ale i tak może być fajnie.

      Też mam ten problem xD

      Usuń
    2. Ja w sumie też mało wiem o fotografii. Jak byłam młodsza, to bardzo sie tym jarałam. Dostalam aparat i cykałam różne fotki, które szczerze zostały docenione przez oglądających... juz w późniejszym okresie ;P Mam wrażliwe oko na piękno i wydaje mi się, ze z profesjonalnym aparatem i moim okiem szybko bym stworzyla cos dobrego ;) ależ jestem skromna ;P

      Poniedziałek Wielkanocny?! Łooo matko, dobra jesteś ;D nie no, super :D

      Usuń
    3. Jak ktoś ma chęci i możliwości to na pewno coś dobrego może stworzyć ;)

      My tak już rodzinnie mamy :D

      Usuń
  5. O raju jakie muffiny !! Dostałam ślinotoku !! :) Zmiana czasu? Zupełnie zapomniałam. A ja akurat mam do pracy w weekend na 6, no nieeee...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;)
      No to pamiętaj, bo jeszcze byś do pracy przyszła godzinę za późno!

      Usuń
  6. Ja tam nigdy nie odczuwam zmiany czasu;) Babeczki pysznie wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Nigellę! :-) Dziś właśnie o niej rozmawialiśmy z K. - mówiłam, że w razie problemów z prezentem dla mnie - każda książka Nigelli będzie strzałem w 10-tkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :) Co prawda wiele przepisów jest dla mnie za ciężkich albo trochę w nich sztuczności, jednak uwielbiam je!

      Usuń
  8. Och, ale przecudowne te babeczki, kiwi, truskawka, wszystkie kolory, intensywnie, och och...

    A mnie moi uczniowie mile zaskoczyli i ... poszli sobie na wagary hehehe wolne miałam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Czyli było tak jak chciałaś :D Widziałam gdzieś obrazek z mailem od nauczyciela do uczniów, że gdyby zamierzali iść na wagary to mają dać znać wcześniej :pp

      Usuń
  9. Babeczki wyglądają przepysznie :) takie wiosenne kolory mają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Takie właśnie miały być! Kiwi i truskawki to bardzo fajne połączenie kulinarne (i smakowo i kolorystycznie).

      Usuń
  10. To tak a propos moich babeczek?;p Kusisz kusisz. Chyba muszę się w końcu za nie zabrać, bo coś czuję, że inaczej mi nie przejdzie.

    Już się lepiej czujesz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, musisz :D

      Dzisiaj już lepiej, ale nie wiem dalej czy będę na siłach na narty jechać.

      Usuń
    2. Trzymam kciuki, żebyś dała radę:)

      Usuń
  11. Ale pyszności! Mniam! A ja taka głodna właśnie wpadłam do domu:) Bardzo to fajna propozycja zamiast tradycyjnej baby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw zjedz, a potem komputer włączaj ;)
      Rozważam właśnie takie małe dla każdego. Ale nie wiem czy jednak nie zrobię tradycyjnych, drożdżowych.

      Usuń
  12. Ale pyszności! Mogłabyś podesłać jedną ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nie wiem w jakim stanie dotarłaby do Warszawy :pp Ale ja już raz dostałam z Opola blok czekoladowy ;)
      Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zrobiła sama.

      Usuń
  13. Na pewno nie tak pięknie, jak na fotkach ;)
    A na przeszkodzie stoi moje lenistwo i brak chęci na "pichcenie". Jeść uwielbiam, ale gotować, czy piec, to już nie bardzo ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie pichcenie to oderwanie się od lenistwa ;)

      Usuń
  14. Ahhh aż mi ślinka leci na te babeczki ; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne te babeczki! I jak ładnie udekorowałaś :). Ja odkąd mam foremki to bardzo często próbuję różnych babeczkowych przepisów :).
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mniam - wyglądają przesmacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne...dziękuję za udział w akcji.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)