poniedziałek, 12 marca 2012

pasiasta babka z myślą o Wielkanocy

Zima wciąż daje o sobie znać, a ja już zaczynam planować wypieki na początek kwietnia. Po zeszłorocznych tradycjach chodzi za mną pewna doza ekstrawagancji. Więcej szczegółów będę zdradzać z czasem, ale dzisiaj mam przedsmak "wariacji na temat". Ciasto, które naprawdę bardzo lubię. I na które mnie skusiła Eluśka swoim wpisem z okazji Dnia Kobiet. Mało skomplikowane, dobrze znane, przyjmujące różne formy i kształty, a że moja forma do baby leżała nieużywana to postanowiłam ją wykorzystać. Po powrocie ze stoku w sobotę skoczyłam do sklepu tylko po kakao i mogłam wieczorem popracować w kuchni.
Babka dla pieszych, czyli zebra.




Składniki:

-5 jajek
-1 - 1.5 szklanki cukru (ja dałam jedną i dla mnie jest idealna, ale lubię mało słodkie)
-2,5 szklanki mąki + 2 łyżki
-3/4 szklanki oleju
-szklanka wody gazowanej
-3 łyżeczki proszku do pieczenia
-2 łyżki kakao




Białka i żółtka rozdzielamy. Ubijamy białka na sztywną pianę, pod koniec dosypujemy cukier, a następnie dodajemy żółtka. Delikatnie mieszając dodajemy na zmianę mąkę z proszkiem do pieczenia, olej i wodę. Ciasto dzielimy na dwie części, do jednej dodajemy 2 łyżki mąki, do drugiej 2 łyżki kakao. Mieszamy na gładkie masy. 



Formę smarujemy masłem i wysypujemy bułką tartą. Na środek tortownicy, w jedno miejsce w formie do baby, bądź wzdłuż środka formy prostokątnej wylewamy na zmianę trochę białego i brązowego ciasta. Ja zrobiłam 4 warstwy białego i 3 brązowego, bo się trochę zagapiłam, ale im więcej, tym efekt będzie ciekawszy. 
Pieczemy ok 55 minut w 180 stopniach. 






***
Wspaniały weekend dobiegł końca. W sobotę po wczesnej pobudce wyruszyliśmy na stok, na snowboard. L. bardzo się podobało i muszę przyznać, że jak na pierwszy raz z deską przy nogach poradził sobie naprawdę dobrze :) Już planujemy wykorzystać pod koniec marca wolny czwartek i wybrać się jeszcze raz. O ile wiosna nam nie zabierze śniegu ze stoków. 
W niedzielę mogłam się wyspać, a po rodzinnym obiedzie pojechaliśmy na kolejny zumbowy pokaz. Było naprawdę super, był nawet bis :D Energia zumby porywa ludzi. Nasz pokaz składał się z dwóch kawałków  w naszej aranżacji tanecznej - Rabiosa oraz Jiggle it. A do tego "Nossa nossa" jako animacja tzn. najpierw nauka kroków dla publiki i tańczyliśmy wszyscy razem. I rozbawili nas panowie ochroniarze robiący nam zdjęcia, chociaż byli inni "oficjalni" fotografowie. Dodam, że cieszyłyśmy się największą uwagą widowni ;)
Pokaz był w centrum handlowym to postanowiłam odwiedzić mój ulubiony sklep i wyszłam z nowymi spodniami (nie ma to jak zakupy z mamą) :) Rurki w kolorze lila, bardzo wiosenne. Mam w planach jeszcze kilka wydatków, ale muszę je rozłożyć w czasie. 

Po powrocie wybraliśmy się na spacer z L. do parku niedaleko naszego mieszkania, już nie mogę się doczekać przyrody budzącej się do życia. Wieczór z książką i nową ramówką TVN. 
Nadchodzący tydzień zapowiada się dość męcząco i czasochłonnie. Jednak na dobry początek tygodnia wybieram się dzisiaj na 10.00 (pewnie Was tym zaskoczę :pp) na zumbę, a następnie zdobywać obecność na wykładach, gdzie będę uczyć się na jutrzejsze laborki i przemyśleć mój projekt z programowania. 

29 komentarzy:

  1. Ja też uczyłam się jeździć na snowboardzie. I poszlo mi całkiem nieźle. Jazda i podnoszenie się rewelacja... Gorzej z wjazdem orczykiem na stok :/ tego opanować już nie mogłam. Chyba mam za słabe nogi. Tak mówił moj czeski instruktor ;P Także przez kilka dni snowboard na plecy i popierniczalam pod gorkę ;P skolei znajomi, którzy chcieli sprawdzić swoich sił na snowboardzie najpierw poszli na orczyk, wjechali bez problemca, ale podnieść się i zjechac już nie mogli się nauczyć. W każdym razie snowboard zastapiłam nartami, ale jeździłam bez kijków.

    Ja dzisiaj skolei ok 10.00 wychodze na siłownie do Pure. Sama. I się przez to stresuję :P

    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeżdżę od 3-4 lat, i tylko na krzesłach ;) Robią się coraz bardziej popularne, więc nie ma problemu, żeby znaleźć sobie fajny stok i się zwyczajnie nie męczyć. Próbowałam się nauczyć wjeżdżać na orczyku, ale to strata czasu dla mnie i dla wielu moich znajomych snowboardzistów, bo więcej się człowiek namęczy wjeżdżając niż sobie pojeździ. A że ja na desce jestem raz czy dwa w sezonie to wybieram stok z krzesłami ;)

      Usuń
  2. Babki pozazdrościłam i muszę zrobić choćby nie wiem co. I zrobię hehe Póki jeszcze mogę ja potem zjeść :D a Toja Babka i wszytskie potrawy tak zachecajaco wygląda, że normalnie żałuje, że mieszkasz tak daleko bo miałabyś chyba mnie na stałe przyrośniętą do stołu hehe

    I kurcze ja Wam tej Zumby zazdroszczę. Nie no jak zaszłam w ciąże to się takich fajnych rzeczy dowiaduje i odkrywam, a tu zabronione hehe No niech tylko Bąbelek podrośnie, a mamusia będzie śmigała na Zumbę. Nie daruje. To rodzaj aktywności fizycznej dla mnie jak znalazł.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nie jesteś jedyna, którą miałabym w swojej kuchni ciągle. Jeszcze kilka chętnych ;)

      No to mam nadzieję, że mały pozwoli Ci się rozerwać na tych zajęciach :) U nas teraz wprowadzają zumbę light, dla nieco starszych osób albo z kontuzjami. Myślę, że dla wielu kobiet w ciąży (które wcześniej były aktywne) też się może nadać :D

      Usuń
  3. wow ;-) wygląda rewelacyjnie!
    Kochana na pewno sobie taką zrobię na Wielkanoc ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Jest to zawsze odmiana od tradycyjnej drożdżowej.

      Usuń
  4. moja forma na babę również stoi pogrążona w marazmie w kuchennym kącie;)jednak takie,prawdziwe wypieki,jak je nazywam;)zostawiam sobie własnie na okres świąteczny,teraz panuje wielka czystość..powiedzmy;)
    babki takowej chyba nigdy nie piekłam na Wielkanoc,a przecież łatwiutka i jaka elegancka;)
    PS w tym roku planuję mojego pierwszego mazurka;) i może paschę.
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często ubolewam nad tym, że tak rzadko sięgam po bardziej tradycyjne przepisy i forma do baby stoi i odpoczywa, ale czasem zdarza się jej "wielki powrót".
      Na Wielkanoc będzie na pewno coś drożdżowego. I mazurki obowiązkowo :) Niestety, muszę się przyzwyczaić, że nie będzie już babcinego orzechowego...

      Usuń
  5. Baba jest cudna :), jak fajnie Ci wyrosła.
    Gratuluję udanych występów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Mnie zawsze w tym przepisie "zachwyca" użycie wody gazowanej w tym przepisie.

      Usuń
  6. Och zumba Cię porwala na całego :D kurczę, muszę też się dać uwieść! Babka już mnie uwiodła! Ależ piękne te pasy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porwała, oj tak :D No to musisz się kiedyś ze mną wybrać! Albo od razu przyjechać na maraton, bo nasze instruktorki organizują - 15 kwietnia.

      Usuń
  7. mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm tylko tyle z jezorem na brodzie moge napisac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Ciekawe co Ty dzisiaj smacznego wymyślisz ;)

      Usuń
  8. O! Klasyczna babka biało-kakaowa to typowe szybkie ciasto :) I smak dzieciństwa, bo moja babcia nadzwyczaj często ją robiła :) Do tego kakao i mmmmmmmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo szklanka mleka ;) Najlepsze połączenie.

      Usuń
  9. Rok temu w Wielkanoc pozwoliłam sobie na odrobinę ekstrawagancji i... Goście nie spróbowali nawet,bo jak to? Ogórek, truskawki i jeszcze szpinak do tego? Ohyda! Przez moment było mi przykro, a potem stwierdziłam, że to nawet dobrze, że im się nie podoba, bo dla mnie więcej będzie i zjadłam ze smakiem.

    A w tym roku tradycyjnie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszalałaś ;) Aż tak to nie chcę odbiegać od tradycji.

      Usuń
  10. Ja zebrę robię często ALE nigdy mi nie wyszły takie ładne pasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Tak mi się ładnie rozlało.

      Usuń
  11. Nie ma to jak dobrze zacząć poniedziałek, to reszta jakoś poleci... ;)
    Ta babeczka jest prześliczna i na pewno świetnie smakuje ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim poranku już nie mówię "Jak ja nie lubię poniedziałków" ;)
      Smakowała, bo już cała zniknęła!

      Usuń
  12. Pyszne rozpoczęcie tygodnia:)
    Wczoraj mówiłam do męża, że zjadłabym takie ciasto "zeberkę", a dziś wchodzę do Ciebie i jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie po raz pierwszy tak trafiłam w Twój gust ;)

      Usuń
  13. Cieszę się, że Zumba się udała!
    Świetnie, że L sobie radzi.. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też się bardzo cieszymy :) To świetna sprawa (zarówno zumba jak i deska).

      Usuń
  14. Super ! Dobrze jest mieć jakąś pasję. Ja należę do chóru i strasznie jest mi żal, że będę musiała go w tym roku opuścić. Zdobywamy wiele sukcesów, jeździmy na konkursy, fajna sprawa. Będę musiała zaopatrzyć się w masę chusteczek na zakończenie roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może chór akademicki? Zdarzają się takie ;)
      Pożegnanie w klasie maturalnej bywa bardzo rozczulające. Jednak znajomości z tej szkoły mają szansę na przetrwanie!

      Usuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)