środa, 28 marca 2012

japonia na lunch, czyli onigiri z tuńczykiem

Pamiętam, że było to moje marzenie. Pójść i spróbować. Zostałam zaproszona i przy śmiechu, opowieściach i historiach zakochałam się. W tym smaku. Potem było jeszcze kilka wyjść. Każde mocno wyczekiwane, na szczególne okazje. Aż w końcu postanowiłam sama spróbować i przyrządzić w domu. We wrześniu, z okazji urodzin. Rezultatami oczywiście się Wam chwaliłam. Od tego czasu przygotowywałam je kilkakrotnie. Ostatnim razem w sobotę. Tak, mowa o moim ukochanym sushi ;) We wrześniu przedstawiłam Wam sposoby na przygotowanie trzech rodzajów - maki, uramaki oraz nigiri. Przy ostatnich przygotowaniach zostawiłam sobie trochę ryżu, żeby móc się rozkoszować tym smakiem kilka dni później. Jednak postanowiłam spróbować wykonać nowy rodzaj. Odstawić łososia, ogórki, paluszki krabowe i awokado. W lodówce pałętała się puszka z tuńczykiem (wiem, wiem, sushi z rybą z puszki to prawie profanacja). Powstały, ryżowe kuleczki z tuńczykowym środkiem. Onigiri, bo tak się nazywają takie kulki, tekka, nie wiem na ile poprawnie, ale taka nazwa funkcjonuje w menu przy tuńczykowych wersjach.


Składniki dla jednej osoby:
-100g ryżu do sushi
-2 łyżki sosu do ryżu
-tuńczyk 
-wasabi
-majonez
-kawałki nori
-sos sojowy




Instrukcję jak przygotować ryż podawałam w poprzednim wpisie o sushi. Pamiętajcie, żeby go dobrze wypłukać w zimnej wodzie, nie gotować w pośpiechu i pozwolić mu swobodnie stygnąć (czyli odpowiednio wcześniej go ugotować).


Dalej już idzie prosto. Tuńczyka (najlepiej w wodzie lub sosie własnym) łączymy z odrobiną wasabi i majonezu, mieszamy. Pewnie jest jakiś magiczny sposób formowania tych kulek, ale ja nabierałam ryż, rozpłaszczałam go na dłoni, nakładałam na środek rybę i starałam się zakleić ryżem dookoła. Na koniec możecie "przewiązać" paskiem nori. Podajemy z sosem sojowym, imbirem marynowanym i wasabi.



***
Uwielbiam zaczynać nowy tydzień od zumby :D Daje mi to niesamowicie wiele energii i poprawia humor. Z radością odkryłam, że mam jedno wejście więcej na karnecie niż myślałam, więc wybiorę się jeszcze jutro wieczorem. 
Jeszcze tydzień na uczelni i wolne :) Ale w tym czasie czeka mnie kolokwium i trzy "kartkówki". Jakoś trzeba dać radę, dzisiaj spędzę dzień ucząc się na dwie wejściówki, a wieczorem come back tańców (czy też raczej naszej obecności na nich, w czasie ostatnich przygotowywałam tort). 
I właśnie w tej chwili sobie uświadomiłam, że nie mam jeszcze wybranych przepisów na Wielkanoc. Upsss, trzeba się zastanowić nad tym...
Dostałam też ostatnio bardzo fajnego smsa od babci, którego efektem było sponsorowanie mojego wczorajszego zakupu - porządnej, teflonowej tortownicy rozmiar 30cm :D I co by tu upiec, żeby wypróbować? 


41 komentarzy:

  1. Nie jestem fanką sushi. Robiłam je kilka lat temu i zadziwiło mnie jakie to łatwe i jak od razu ładnie wychodzi ;). Ich wygląd przemawia do mnie bardzo, ale smak niestety mniej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jest proste, też się zdziwiłam :) A ja uwielbiam ten smak.

      Usuń
  2. Jeszcze nigdy nie jadłam sushi, ale za kilka dni będe mogla spróbować :D Moja siostra zakochala sie w sushi i zaprosiła mnie na degustację. Także zobaczymy czy i mi przypadnie do gustu.

    Ja chętnie bym poszła na silownię, bo lubię i nie przeszkadza mi chodzenie samej... Wczoraj sobie pozwoliłam zjeść za dużo, więc dzisiaj wskazane sie ruszyc, najtrudniej się zebrać... ale jak jest się chorym? Nie wiem czy znajde w sobie taką siłę, żeby zebrac się i wyjść na siłownię.... Może jakby ktos mnie ubrał i zawiózł, a później przywiózł do domu, to jeszcze.... ale tak, to nie wiem :/

    Mnie w tym roku omija wysyłanie kartek, ustrajanie mieszkania, świateczne sprzątanie i świąteczne gotowanie- jade na gotowe. Mam taka nadzieje ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na wrażenia :D U nas to ja robię sushi. Raz szwagier L. postanowił się nieco poduczyć ;)

      Już Ci pisałam, wykuruj się i odpocznij ;) Ćwiczenia przy chorobie mogą naprawdę pogorszyć sytuację.

      Ja się jakoś nie bawię w szczególny wystrój i kartki, ale świąteczne wypieki to moja ulubiona część.

      Usuń
    2. Hehe jakoś mnie nie zaskoczyłaś mówiąc, że świąteczne wypieki to Twoja ulubiona część ;P

      Usuń
  3. Sushi <3 Z tuńczykiem jadłam nie raz, ale tylko maki. W tej wersji nigdy nie próbowałam, więc przy najbliższej okazji na pewno spróbuję zrobić takie Onigiri :)
    Powodzenia na sprawdzianach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba też lubić smak tuńczyka z puszki ;) Bo świeży smakuje zupełnie inaczej.
      Nie dziekuję :)

      Usuń
    2. Tak, tak, miałam na myśli tuńczyka z puszki :) Surowej ryby nigdy nie jadłam.

      Usuń
  4. Sushi nie jadłam jeszcze nigdy, ale nie wiem czy by mi smakowały. Czasem tak ma że jak na coś popatrzę, to wiem, że mi nie podejdzie;) Powodzenia za uczelni!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś innego ;) Nie dziękuję!

      Usuń
  5. Ha! A u mnie też dziś o sushi, jednak ja nie robię ich nigdy sama, bo w Berlinie barów sushi jak mrówków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas są dwa albo trzy miejsca, gdzie można zjeść, ale cóż, w barze jest to kosztowna sprawa. W domu wychodzi taniej ;)

      Usuń
    2. A gdzie w Polsce można dostać glony?

      Usuń
    3. W każdym większym markecie. Jest dział z kuchnią orientalną i tam jest wszystko. Są nawet "zestawy" do sushi tzn. komplet potrzebnych składników łącznie z matą i pałeczkami.

      Usuń
  6. Zumba stała się w ostatnim czasie bardzo popularna w moim otoczeniu.
    Ile tego wolnego będzie (?) Trzymam kciuki.
    A co do pomysłów na Świąteczne potrawy to nie mam wątpliwości, że będzie to coś smacznego i oryginalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zumba jest świetna :D Ja chodzę blisko dwa lata.
      Wolnego będę mieć 1.5 tygodnia, odpocznę sobie.
      Na pewno się pochwalę ;)

      Usuń
  7. Nie jadłam onigiri, ale one mnie akurat niespecjalnie też interesują.
    Sama sushi nie robię, odkąd pewnego pięknego dnia uznałam, że nie potrafię i przysięgłam, że już więcej nie zrobię. Minęło ponad półtorej roku od tego postanowienia. Czasem tęsknię, ale z drugiej strony mogę się wybrać na fachowe sushi :).

    Powodzenia na kolokwiach i kartkówkach. A tortownicy może użyjesz do red velvet? :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nigdy nie mówię nigdy ;) I jak coś mi nie wychodzi to robię jeszcze raz, aż wyjdzie.

      Nie dziękuję. Muszę kiedyś upiec to ciacho, dzięki za propozycję :)

      Usuń
    2. Och, ale ono mi wyszło, tylko ja uznałam, że nie potrafię. Nie było moim ideałem. I taki efekt :D.

      Ja właśnie też kiedyś muszę :D.

      Usuń
  8. Kiedyś w stolycy wyciągnęłam na sushi dwie koleżanki. Ponieważ dla nas wszystkich był to pierwszy raz, to złożyłyśmy się na porcję na wynos, żeby sobie obciachu przy ludziach nie narobić, jeśli nam nie zasmakuje. A potem żałowałam, że kasę straciłyśmy, bo maki były tak mikroskopijne (na łyżeczce do herbaty mieściły się dwie), że nawet ich smaku nie poczułyśmy, bo wypadło po 1 i 1/4 sztuki na osobę.

    Może się kiedyś skuszę, żeby zrobić w domu, w wielkości odpowiadającej moim oczekiwaniom. Może na Wielkanoc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się naciąć kupując w barach albo np. gotowe porcje w sklepach. My się w domu zawsze porządnie najadamy :)
      Jest to jakiś pomysł :)

      Usuń
  9. Wszyscy mówią,że sushi bardzo łatwo się przyrządza, więc może w końcu spróbuję sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam kuchnię japońską <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz sushi niewiele więcej kosztowałam, więc nie wiem jak reszta, ale podejrzewam, że posmakowałoby mi ;)

      Usuń
  11. ja też nie miałam jeszcze czasu usiąść i wymyślić co tym roku na wielkanoc... ten czas leci jak szalony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Twój dzisiejszy wpis mnie zachwycił ;)

      Usuń
  12. Onigiri to nie rodzaj sushi. Do jego przygotowania używamy zwykłego ryżu, bez dodatków, podczas gdy do ryżu, z którego będzie przygotowane sushi dodaje się zaprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wyprowadzenie z błędu. Poczytałam, i naprawdę łatwo się pomylić, tak jak mi się to zdarzyło, bo tylko na angielskiej wikipedii o tym piszą, a większość stron podaje informacje o "onigiri sushi".

      Usuń
  13. Jeszcze tego nie próbowałem ale chyba czas nadszedł. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam próbować nowe rzeczy :)

      Usuń
  14. Przepadam za sushi, więc i onigiri zapewne będzie mi smakować:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, przydałoby mi się tej energii zumbowej! Ale z dobrego jedzonka też się bierze pozytywna moc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile nie zje się za dużo, bo się potem nie można ruszyć :D

      Usuń
  16. Japonskie kocham jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. sushi to nie dla mnie. Nie mogę się przekonać do surowego mięsa. Jakiegokolwiek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatara bym nie tknęła, ale z rybą nie mam takiego problemu ;)

      Usuń
  18. PO -DZI- WIAM :) Ja sushi jadam tylko w dobrej restauracji, sama bym tego nigdy nie skonstruowała :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak już wykombinujesz menu na Wielkanoc, to mam nadzieję, że się podzielisz z nami ; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzięki za udział w akcji :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)