piątek, 3 lutego 2012

jak z chrustu zbudować górę

Śnieg był, ale się roztopił. Jak się roztopił to przyszedł mróz i przyciągnął ze sobą słońce. A jak rano wstaję i widzę promienie przebijające się przez moje rolety i rozchodzące się po kuchni od razu się uśmiecham. W poniedziałek nie mogłam usiedzieć w domu, więc postanowiłam się przejść. Już dawno nie byłam na samotnym spacerze, takim bez celu, dla samego spaceru, dla wdychania mroźnego powietrza i cieszenia się promieniami słońca. Ze słuchawkami na uszach i chłonięciem świata dookoła. Nawet nie zauważyłam jak doszłam pod moje przedszkole, obok którego znajduje się piekarnia z pysznymi pączkami. Znalazły się dwa w papierowej torbie, zbiegając po schodach wpadłam na kolegę z grupy i wróciłam do domu. W domu, kiedy już opanowałam marmoladę, postanowiłam sprawdzić kiedy w tym roku wypada tłusty czwartek (jedno z moich ulubionych świąt). Ku mojemu "przerażeniu" okazało się, że w czasie uczelnianych ferii, więc zamiast zajadać się pączkami, będziemy szusować na nartach. Zaraz potem jednak dotarła do mnie inna sprawa...to kiedy w takim razie ja upiekę tonę faworków i domowych pączków? Wygląda na to, że w najbliższym czasie czeka Was przedsmak Tłustego czwartku. Dzisiejsza odsłona to tłusty piątek, i góra faworków. 




Przepis tradycyjny, przywołujący mnóstwo wspomnień z dzieciństwa. Co roku z Rodzicielką i Młodą wykrawałyśmy i smażyłyśmy. Teraz, w swojej kuchni, mogę narobić takie ilości, jakie tylko chcę. Bo zawsze było mi ich za mało ;) Moim zdaniem sekret faworków to minimum składników.


Składniki na duży talerz:
-szklanka mąki
-3 żółtka
-1.5 łyżki gęstej śmietany
-niepełna łyżka octu
-szczypta soli
-smalec/planta do smażenia
-cukier puder do posypania




Zagniatamy wszystkie składniki na gładką masę. Następnie uderzamy kilka minut w ciasto wałkiem, składając je przy tym na pół, aż zaczną się tworzyć pęcherze powietrza. Odstawiamy do lodówki na godzinę. Następnie rozwałkowujemy bardzo cienko, tniemy na paski o szerokości 3-4 cm, a następnie dzielimy na części o długości 10-13cm. Na środku robimy nacięcia, przez które przeciągamy/wywijamy jeden z końców. Smażymy z obu stron na dobrze rozgrzanym tłuszczu (tzn. skwierczy i dość szybko nadaje ładny, złocisty kolor). Ja zazwyczaj wrzucam kawałek ciasta, żeby sprawdzić i odpowiednio zwiększam albo zmniejsza ogień. Odsączamy na papierze śniadaniowym i oprószamy cukrem pudrem. 




***

Załatwiłam kartę z ubezpieczeniem Euro26 Sport, bo od września nie mam ubezpieczenia od wypadków, a że zbliżają się ferie to trzeba się było ubezpieczyć od ewentualnych przygód na nartach :) Wracając do domu musiałam zaopatrzyć się w pocztówki i znalazłam świetne kartki z obrazami Gliwic z początku XX wieku. 
Ostatnie moje kartki postcrossingowe poleciały do Niemiec, Holandii i Chin. A ja na swoim koncie mam już 11 otrzymanych - 2 z Białorusi, 1 z Ukrainy, 2 z Australii, 1 z Chin, 1 z Niemiec, 1 z Rosji i 3 z Holandii :)


Na 14.00 idę pisać część zadaniową z elektroniki. Ta sesja staje się coraz bardziej upierdliwa, a nasi prowadzący jeszcze bardziej chcą wszystkich uwalić...To pewnie moja kara za to, że poprzednią zamknęłam w ciągu 3 dni...
Z tego wszystkiego nasza choinka wciąż stoi ładnie ubrana, bo nie mamy głowy, żeby ją rozebrać i zaczęła puszczać nowe, zielone gałązki! Więc postoi sobie do wiosny, a potem zawieziemy ją do dziadków do ogrodu :)
A jutro rano zumba! Nawet nie wiecie jakie to jest uzależniające ;)

29 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie wiem, kiedy jest tłusty czwartek, zwykle orientuję się po wzmożonej obecności pączków w sklepach.
    Moja mama i babcia dodają wódki zamiast octu ;).
    A ja - rzecz jasna - zgłodniałam.
    Życzę szybkiego i pełnego sukcesów końca sesji oraz świetnego wyjazdu (bez wypadków)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś tak nachodzi na początku lutego, żeby sprawdzić. Gdybym się sugerowała pączkami, to w tym roku na pewno przegapiłabym ten dzień :pp A tak mogę świętować wcześniej.
      O wódce też słyszałam, ale efekt jest taki sam - ciasto wchłania mniej tłuszczu przy smażeniu.
      Nie-dziękuję ;)

      Usuń
  2. To kiedy ten Tłusty Czwartek? To zdecydowanie jeden z najważniejszych dni w roku :D
    Ja przymierzam się do pąków wg receptury mojej kochanej Babci :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 lutego :) Taki zestaw - Walentynki + Tłusty Czwartek w ciągu trzech dni.
      Pochwal się nimi ;> U mnie niestety nikt pączków nigdy nie piekł (chyba), więc poszukuję najlepszego przepisu w internecie i milionie gazet :)

      Usuń
  3. uwielbiam chrusty, a moja babcia dodaje do nich spirytus zamiast octu. Sa pysze i leciutkie jak piorko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego tak je lubię :) Gorzej, że nie czuje się kalorii, które człowiek zjada :pp

      Usuń
  4. O tak, to zdecydowanie smak dzieciństwa! Uwielbiam je :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłusty czwartek to okazja pełna wspomnień, bo można sobie pofolgować i cieszyć się jak dzieci :)

      Usuń
  5. Oj dawno nie smażyłam faworków :-) Jak mi grafik przypasuje to może na Tłusty Czwartek zrobię :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz zrobić przed albo po ;) Takie weekendowe.

      Usuń
  6. Uwielbiam i chruściki i pączki:) Zwłaszcza te domowej roboty robione przez moją chrzestną :) Jestem wtedy w stanie zjeść ich naprawdę dużo!!!
    A sesja naprawdę Ci się przedłuża.. Ja już prawie 2 tygodnie się lenię :P oby ta czerwcowa była równie krótka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo domowe najlepsze :)
      W czerwcu załatwiłam wszystko w ciągu trzech dni. A teraz bardzo niefortunnie w czasie się rozłożyło wszystko, do tego dwa kolokwia zamiast w semestrze były w sesji, a że część wykładowców bierze sobie teraz urlopy to są odległe terminy między...terminami. U nas są przedmioty, które ciężko zdać "na raz", jak np. musisz umieć całą teorię z dwóch semestrów i do tego jeszcze kilka typów zadań, to lepiej rozłożyć sobie to na dwa podejścia.
      Ale w końcu po to są te trzy tygodnie i kilka możliwych terminów, żeby studenci nie musieli się "zarzynać."

      Usuń
  7. Strasznie lubię pączki i chrusty. Pamiętam, że jak byłam mała to zachodziłam do babci i u niej często czy była okazja czy nie to leżały faworki teraz to tylko mogę wracać do wspomnień z tamtych lat.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w przypadku tłustego czwartku to nie mam wspomnień z babciami, a z moim domem.
      Ech, niestety, z czasem pozostają nam tylko wspomnienia. Coś o tym wiem :(

      Usuń
  8. Faworki u-wiel-biam :-)

    I nad morze zima zawitała mrozem i słońcem - taką lubię. Odrobina śniegu też się znalazła - tak w sam raz.

    Każda aktywność fizyczna uzależnia. Nawet nie wiesz, jak trudno było mi zrezygnować z aerobiku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest zdecydowanie za mało śniegu ;) Ale mróz też lubię, szczególnie w towarzystwie słońca.

      Jednak jest wiele osób, które stronią od sportu i dla nich to najgorsza kara. Ciekawe...

      Usuń
    2. Przyznam Ci się, że w podstawówce i liceum lekcji WF-u szczerze nienawidziłam i unikałam ich, jak tylko się dało, a w pierwszych latach sportowej (!) podstawówki w dniu WF-u potrafiłam dostać nawet czterdziestostopniowej gorączki i do szkoły wtedy nie szłam. Co ciekawe, ta niechęć nie przeszkadzała mi w chodzeniu na siłownię w trzeciej i czwartej klasie liceum, a i teraz chętnie bym sobie poćwiczyła.

      Usuń
    3. Sama mam wiele do zarzucenia lekcjom w-f w szkole i w-fistom, bo nie zawsze były to fajne zajęcia. Myślę, że gdyby ktoś prowadził je w inny sposób i np. była taka zumba albo aerobic dla dziewczyn to o wiele więcej by ćwiczyło niż przy graniu w siatkówkę czy zaliczaniu lekkoatletyki (bo kto chce mieć trzy za skok w dal?). Ja nigdy nie stroniłam od tych zajęć, chociaż mogłabym, bo i tak miałam częściowe zwolnienie z powodu serca, ale zdecydowanie bardziej podoba mi się judo na studiach niż seria bezsensownych zaliczeń w szkole.

      Usuń
  9. U mnie dziś było -32 o 4.00 rano! Gdy jechałam na uczelnię koło 8.00, było równo -20. Zima:)
    Chruścik wygląda wspaniale:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio coś na termometr nie patrzę :pp jakoś się oduczyłam. Ubieram się cieplutko i jest dobrze :)

      Usuń
  10. Ojej !! Uwielbiam, uwielbiam chruściki <33

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdyby jeszcze nie miały tyle kalorii...
    ale w tłusty czwartek sobie nie odmawiam. Czasem można troszkę zgrzeszyć :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko z umiarem i będzie dobrze ;)

      Usuń
  12. Kurcze, może się sama skuszę na tę zumbę, skoro tak chwalisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować i przynajmniej zobaczyć :) Mi się bardzo podoba ;)

      Usuń
  13. My też nie tańczymy klasycznego poloneza z Pana Tadeusza, tańczymy do ,, poloneza w starym zamku" . ;)
    Mam nadzieję, że będzie dobrze, żadna choroba nie może popsuc mi jutrzejszego dnia !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)