piątek, 2 grudnia 2011

wakacyjne naleśniki

Nie lubię pracować w grupie. Nie umiem, nie lubię i nigdy nie lubiłam. Nie lubię powierzać zadań innym, bo prawie zawsze stwierdzam, że zrobiłabym to lepiej. Taka już jestem i pracuję nad tym, ale jak dotąd umiem powierzyć pracę dwóm osobom, bo wiem, że zrobią to dobrze. Dlatego robienie niektórych sprawozdań jest stresujące, bo zazwyczaj biorę na siebie odpowiedzialność za ich poskładanie do kupy. I się zaczyna...Stres, zdenerwowanie i wkurzenie, bo ktoś czegoś nie dorobił, nie dosłał, nie dopisał. Do tego komputer odmawiający współpracy. A potem robię się nieprzyjemna...
Biedny L. doświadczył tego wczoraj, a ja się łudzę, że wcale nie byłam aż taką zołzą.
Z Małą K. się wybawiłyśmy, wujek jednak został i wracają jutro, ale nasze plany co do weekendu w Ustroniu się nie zmieniły. Chociaż dzisiaj było blisko do ich zmiany, bo firmę L. gonią terminy i wszyscy jutro przychodzą do pracy, ale L. udało się dogadać - jutro ma wolne, ale dzisiaj siedzi do oporu tzn. że jak przyjechał koło 8 do pracy, tak wyszedł z niej po 13 godzinach. Mam nadzieję, że ciasto, które się właśnie piecze poprawi mu humor ;)

Wczorajszym poprawiaczem humoru miał być obiad, z którego zrobił się deser, bo wcześniej obiadem nakarmiła nas moja babcia. Zimy na razie nie możemy mieć, więc na rozweselenie tej pogody zrobiłam naleśniki o zabarwieniu egzotycznym.



Składniki:

-szklanka mąki
-jajko
-1,5 - 2 szklanki mleka
-150ml mleka kokosowego
-trochę cukru
-serek waniliowy
-mała śmietanka kremówka
-banany, ananasy, brzoskwinie
-czekolada
-trochę masła
-trochę miodu
-i jeszcze trochę mleka




Przyjmuję zasadę, że na szklankę mąki przypada jajko i 1,5-2 szklanki mleka. Dodałam mleko kokosowe, ale moje było w postaci stężałej, więc zmiksowałam z resztą składników na ciasto. I usmażyłam.

Kremówkę ubiłam i wymieszała z serkiem waniliowym. Owoce pokroił L. ;)
Czekoladę razem z masłem, miodem i mlekiem rozpuszczamy w kąpieli wodnej i otrzymujemy sos czekoladowy!

***
Jutro rano jedziemy, biorę ze sobą trochę rzeczy do zrobienia na przyszły weekend i będę ogarniać w czasie kiedy Mała K. pojedzie na spotkanie z Mikołajem! Od gliwickiego dostanie zestaw 500 naklejek z Kubusiem Puchatkiem i ekipą ze Stumilowego Lasu oraz książkę "Gdzie jest Nemo?".
Przyszły tydzień będzie pod hasłem "korki z matmy", ale dodatkowe pieniądze zawsze się przydadzą, szczególnie w takim wydatkowym miesiącu jak grudzień ;)

Życzę Wam udanego i smacznego weekendu! Odpocznijcie za mnie, bo ja wpadam w rytm "gorącego" miesiąca ;)

23 komentarze:

  1. MMM nalesniczki.. :) ja nie lubie tego stresu z pracy w grupie..

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo kto jak nie Ty sama, we własnym mniemaniu, zrobisz coś najlepiej. Wiem jak to jest. Czasem tak bywa. Lepiej zrobić coś samemu, przynajmniej masz pewność, że wykonasz zadanie. A jeśli nie lub jeśli noga się powinie możesz mieć pretensje tylko do siebie.
    Naleśniki wyglądają smakowicie! Ale zamiast tych owoców, a w szczególności bananów, zostałabym przy samym serku homogenizowanym, ewentualnie dżemie wiśniowym, nutelli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprężynka, tak już za mną chodziły i chodziły ;)

    Crystal, i znów biorę się za składanie sprawozdania, bo nie chcę powierzać tego w ręce kogoś innego, bo ja to zrobię lepiej :pp
    Ja najchętniej wrzuciłabym tam truskawki do środka, ale trzeba się zadowolić tym, co jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju jeju a ja przeczytałam o zabarwieniu erotycznym, no ale głodnemu... No tak - stwierdzam, ze robię się zawsze głodna po odwiedzinach u Ciebie :D

    Na szczęście blogowanie to praca w pojedynkę. A czy to w ogóle jest praca? ;)

    Buziaki i do rychłego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak sie wkurze to tam zaraz pojade do ciebie :P bo mi smaka robisz jak nie wiem co :)

    ja grupie tez sie nie widze zawsz emi sie plata wsio wole sama

    OdpowiedzUsuń
  6. Aurora, zastanawiałam się ile osób tak to przeczyta ;) Już mówiłam, że do mnie to trzeba najedzonym wchodzić, sama się czasem robię głodna jak mi zdjęcie przed nosem przefrunie.
    Blogowanie to bardzo przyjemna praca, tak jak też gotowanie!

    Lesli, zapraszam! Ale myślę, że Tobie te naleśniki wyszłyby jeszcze lepsze, bo masz teraz pod dostatkiem pysznych, letnich owoców :D Np. taki melon sprawdziłby się idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również nie lubię pracować w grupie chociaż wiem, że to bardzo przydatna cecha w życiu zawodowym...

    Deser wygląda PYSZNIE!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I ja nie lubię pracować w grupie. Denerwuje mnie to ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. coffenetka, mam nadzieję, że znajdę taką pracę, gdzie współpraca w grupie będzie ograniczona do minimum ;)

    Optymistyczna, zaczęłam się zastanawiać czy są osoby, które lubią pracować w grupie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój miesiąc również zapowiada się pracowicie, trzeba to przełknąć i nie dać się :)

    a naleśniki poproszę na kolację !

    OdpowiedzUsuń
  11. No argue., będzie dobrze ;) A potem Święta, i mam nadzieję, że śnieżne.

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest dobry pomysł, powinnaś spróbować ! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Naleśniki uwielbiam pod każdą postacią: na słono, na słodko, na ostro i w sosie słodko-kwaśnym:) Rzecz jest więc pewna, że skuszę się i na tę kombinację:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja skolei nie lubie pracować sama. Wolę zdecydowanie pracę w grupie, ale bardziej na stanowisku lidera bądź zastępcy lidera ;) No chyba, że mam kiepski dzień, to wtedy róbcie co chcecie, tylko mnie nie ruszajcie ;)
    Naleśniki o zabarwieniu egzotycznym? To coś zdecydowanie dla mnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocia dama, również bardzo lubię naleśniki ;) I wymyślam różne kombinacje, żeby nie musieć chodzić do naleśnikarni.

    Koliberek, jak już pracuję w grupie to zawsze jestem liderem :pp
    No to smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  16. takich kokosowych naleśników jeszcze nie jadłam;)
    też nie przepadam za grupowym współtworzeniem..powiało egoizmem,ale nic na to nie poradzę.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasem warto dodać coś nowego, może być ciekawy efekt ;)
    Niestety, ale cóż ja poradzę, że tak się łatwiej pracuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. Święta, kupowanie prezentów to coś, co jest najlepsze w grudniu i pomaga zapomnieć o tej szarości, ciemności itd ;P
    Ja też często tak mam, że sama wole coś zrobić, załatwić, bo wiem, że będzie to załatwione tak jak ja to widzę xD

    OdpowiedzUsuń
  19. Naleśniki z czekoladą, a do tego banany! No kochana, full wypas! :D
    Życzę Ci wiele cierpliwości w pracy z grupą ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kej-ti, mnie też to cieszy. Na chwilę można się oderwać od codzienności.
    Dokładnie, będzie po mojemu i to jest najlepsza opcja.

    Alucha, i jaki smaczny! Dziękuję, mam nadzieję, że cierpliwości będzie przybywać.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja lubię pracę w grupie.
    grupa zawsze odwali za mnie robotę :D jestem taki non stres.

    naleśnik wygląda pysznie, ale nie lubię ich na słodko.

    Mir.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jest to jakieś wyjście :pp

    OdpowiedzUsuń
  23. Też nie lubię pracy zespołowej.

    Pamiętam taką jedną przentację ze studiów. Miałam robić ją z dwoma kolegami. I dobrze, że coś mnie podkusiło, żeby swoją wersję zrobić, bo jeden z kolegów całkiem olał sprawę, a to, co zrobił drugi wołało o pomstę do nieba.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)