wtorek, 20 grudnia 2011

mało świąteczne krokiety i bardzo świąteczny handmade

Mój rocznik urodzenia wskazuje, że jestem już dzieckiem wolnej Polski, więc nie mam w jaki sposób pamiętać tego, co się działo w czasach PRL-u. Na szczęście są książki oraz opowiadania rodziców i dziadków, więc mogę sobie trochę ten "inny świat" wyobrazić. Ominęły mnie kolejki, ominęły mnie talony, ale nie ominęły mnie instytucje, które ciężko spotkać gdziekolwiek indziej - bary mleczne. Kiedy ostatnio odwiedzali nas starsza siostra L. razem z mężem, który nie jest Polakiem, szwagier bardzo chciał zjeść obiad w barze mlecznym (z naciskiem na pierogi). Zabraliśmy ich do baru, który jest 3 minuty od naszego mieszkania i może nie jest to typowy bar mleczny, ale mają bardzo dobre jedzenie. W liceum bywało, że szliśmy tam na pierogi ruskie (jest 5 minut od mojej szkoły), a w zeszłym roku, kiedy wprowadzili więcej potraw zrobiłyśmy z mamą odkrycie, że mają tam najlepsze krokiety ze szpinakiem. Od tego czasu kiedy nie mam czasu, żeby zrobić obiad, a ochota na pizzę jest niewielka, L. idzie do baru i kupuje krokiety. W sobotę trochę czasu miałam, więc postanowiłam zrobić domowe krokiety ze szpinakiem i sosem czosnkowym.


Składniki:

na ciasto naleśnikowe
-szklanka mąki
-jajko
-szklanka mleka + szklanka wody do dolewania
na farsz szpinakowy
-opakowanie szpinaku

-ser pleśniowy "Lazur"
-czosnek
na panierkę
-bułka tarta

-jajko
-olej do smażenia


Robimy ciasto naleśnikowe, pewnie każdy z Was ma swój wypróbowany przepis. Powinno być jak gęsta śmietana. I smażymy cienkie naleśniki.

W garnuszku dusimy szpinak (albo rozmrażamy) dodajemy pokruszony ser oraz wyciśnięte 2-3 ząbki czosnku i doprawiamy do smaku.
Na naleśnik nakładamy cienką warstwę szpinaku, zostawiając miejsce po bokach. Zakładamy dwa boki do środka i zawijamy najkrótszy do środka. Maczamy w jajku, następnie obsypujemy bułką kartą i smażymy aż panierka będzie złota.







A sos czosnkowy znajdziecie tutaj.


***
Tydzień przedświąteczny to jeden z najbardziej nerwowych tygodni w roku. Sprzątanie, gotowanie, pieczenie, choinka, nowy łańcuch, nowy obrus, serwetki i masa innych problemów. Do tego wszystkiego dochodzą prezenty i sposób ich zapakowania. Dla niektórych zabawa z papierem pakunkowym to świetna zabawa, chwila na odstresowanie się, ale dla innych powód do rwania włosów z głowy. Tym bardziej kiedy okazuje się, że nie mamy żadnego pudełka, żeby zapakować drobiazg. Okazało się, że nie mam w co zapakować pierniczków - żadnych zbędnych pudełek czy kartoników, zupełnie nic. I nawet nie wiem, gdzie coś takiego można za niewielkie pieniądze zdobyć. Postanowiłam, że zamiast kupować mogę wrócić pamięcią do mojej pasji sprzed kilku lat - origami. Japońska sztuka składania papieru bez użycia nożyczek, kleju czy innych ozdabiaczy. I pudełka złożyłam sama, ale postanowiłam je ozdobić i nadać im bardziej świąteczny charakter.



Na 6 pudełek o wymiarach ok. 12 cm potrzebujemy:
-2 arkusze brystolu A1 (albo 12 kwadratowych arkuszy o wymiarach ok. 30-35cm), kartki nie mogą być ani za miękkie ani za twarde, mój brystol miał grubość 120g/cm^3 (tak to się chyba oznacza)
-nożyczki
-ołówek
-długą linijkę (albo metr krawiecki)
-papier do ozdobienia
-klej lub taśmę klejącą

Jedno pudełko to dół i góra, które wykonuje się tak samo. Jedyna różnica - na górę użyłam kartki o wymiarach 33x33 cm, a na dół 31,5x31,5cm, żeby przykrywka weszła na mniejsze pudełko. U mnie jest na styk, czyli gdyby dół był 32x32 całość mogłaby się nie złożyć ładnie.

Musimy być bardzo precyzyjni przy wycinaniu kartek z brystolu, bo najmniejsze przesunięcie może utrudnić wykonanie naszego projektu.
Postaram się przedstawić Wam instrukcję wykonania, ale warto też poszukać sobie filmików ;)


1.Mamy kwadratową kartkę. Jeżeli chcecie robić takie pudełko z papieru, który ma dwie różne strony to stroną, na której kartkę położycie będzie wzorem wierzchnim pudełka. Zginamy ją na pół, rozginamy i znów zginamy na pół, ale względem drugiego boku. Chcemy otrzymać kwadrat podzielony na 4 części (4 mniejsze kwadraty) przez nasze zagięcia. 
2. Bierzemy róg i zaginamy go do środka. Powtarzamy to z każdym rogiem i otrzymujemy kopertę. 


            


3. Bierzemy jeden bok i zaginamy go do środka. Z drugim robimy to samo.



4. Rozginamy boki, otrzymujemy postać koperty i zaginamy teraz dwa kolejne boki w ten sam sposób. Rozginamy, chwytamy dwa trójkąty na przeciw siebie i rozginamy.

5. Boki (lewy i prawy na zdjęciu wyżej) stawiamy pionowo. Chwytamy trójkąciki i zaginamy je do środka.
6. I teraz zaginamy ten kawałek z trójkątem na górze do środka. To samo powtarzamy z drugim bokiem i mamy pudełko :)
            

7. Pasek na środku to kawałek papieru pakunkowego, o szerokości 6 cm. Długość nie wiem :pp mierzyłam przesuwając pudełko. Przykleiłam od wewnątrz taśmą klejącą, bo okazało się, że klej nie działa.


A w środku pierniczki, 3 warstwy musiałam ułożyć, żeby wszystkie zmieścić. Oddzielone watą.

Pudełka można ozdobić jak tylko chcecie. Nadają się świetnie na schowanie prezentu, a robiąc je z ładnego papieru i odpowiednio ozdabiając mogą być prezentem same w sobie ;)

P.S. A dzisiaj rano z mojego ósmopiętrowego okna i maszerując na uczelnię podziwiałam zamarznięty świat. W końcu trochę tej przedświątecznej magii.
P.S.2 Koszmarnie mnie wkurza edytor blogera i to, że mi robi takie przerwy w tekście jak mu się podoba :/

34 komentarze:

  1. Jak byłam młodsza, to nie prze-padalam za krokietami i szpinakiem. Najpierw polubilam krokiety z kapusta i grzybami, z mięsem do tej pory nie lubię, później zasmakowały mi "biedne" krokiety kiedys zrobione przez Byłego, czyli krokiety z pasztetem, ogórkiem kiszonym i serem. Za to od 2-3 m-cy zajadam się szpinakiem ;) Ludzkie smaki badzo zmieniają się z wiekiem.
    Ehhh origami brrrrr nie lubię. Jakoś nigdy nie wiem co, gdzie i jak zagiąc (pomimo instrukcji obsługi) ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja. Pudełko można samemu zrobić i przy tym zaoszczędzić. Ja uwielbiam krokiety, ale z parówkami i serem w środku. Natomiast krokietów ze szpinakiem jeszcze nigdy nie jadłam, ale może kiedyś, kiedyś spróbuję.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Koliberek, jak byłam młodsza to nie znosiłam szpinaku ;) Ale mi się zmieniło i teraz bardzo go lubię ;) Krokiety z kapustą i grzybami też bardzo lubię :D A z mięsem...wolę kluski z mięsem.
    Heh, ciekawa wersja z pasztetm i ogórkiem.
    A mi się zawsze podobało składanie czegoś z kartki papieru. Świetna sprawa.

    Cosiowa, nawet nie przypuszczałam, że to tak ładnie wyjdzie. Pierwotnie chciałam zrobić pudełko i je całe zapakować w papier, ale okazało się, że z tym paskiem na środku wyglądają bardzo fajnie i same w sobie są ładnym, świątecznym opakowaniem ;)
    Dzisiaj jesteście moją skarbnicą wiedzy na temat krokietów :D Parówki to do ciasta francuskiego wrzucam ;)
    Ze szpinakiem polecam, są naprawdę pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm... krokiety ze szpinakiem... to moze byc dobre. Az musze sprobowac :) Ja tez kiedys nie cierpialam szpinaku, ale ostatnio stalam sie jego fanka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kfiatushek, tak jak ja :) Polecam wszystkim fanom szpinaku. I szczerze mówiąc to lepsze były następnego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham szpinak, więc mam dzięki Tobie kolejną pozycję na liście " do wykonania" ;-) Muszę tylko przekonać swojego K., że szpinak to nie "trawa" i to się je.
    Bardzo pomysłowe te pudełka, na ciasteczka jak znalazł. Niestety poczyniłam w tym roku mega ilości, wiec musiałam się poratować ogromnym pudełkiem plastikowym do przechowywania żywności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jagoda, L. nie narzeka na warzywa ;) Ale nie raz spotkałam się z komentarzem co do mojej sałatki na drugie śniadanie, że jem trawę (dlatego zaczęłam wrzucać tam jakieś mięso :pp).
    Do przechowywania mam puszki i pudełka plastikowe, ale na prezenty musiałabym specjalnie kupować, a tak zaoszczędziłam trochę pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A u mnie nawet nie mrozi, już o śniegu nie wspominając. Kiepsko widzę zimę w te święta.
    Kiedyś też robiłam takie pudełka z origami. Teraz trochę brakuje mi cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  9. W tym roku pogoda rozczarowuje, ale liczę, że w końcu ten śnieg spadnie ;)
    Mi się wydają dość proste te pudełka, zrobiłam 3 i kolejne już z automatu szły :p

    OdpowiedzUsuń
  10. Za szpinakiem raczej nie przepadam... choć ostatnio przekonałam się do brokułów więc może i szpinak wkupiłby się w łaski? hmm.
    a co do pudełek, to są genialne ;) wnętrze też :D No i powiem Ci, że pierniczki już odgapione ;P moja wersja u mnie na blogu ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Bombelka, zawsze możesz wrzucić do środka grzyby, szynkę czy ser ;)
    Dziękuję :) Czasem można zrobić coś ładnego i efektownego niewielkim kosztem i nakładem sił.

    OdpowiedzUsuń
  12. Naleśniki ze szpinakiem robiłam wiele razy, ale czemu nigdy nie zrobiłam krokietów ? Po świętach muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawda? Też wiele razy robiłam takie naleśniki, ale dopiero ostatnio naszło mnie na krokiety ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam bary mleczne, jest taki jeden w moim mieście, w którym nie zmieniło się nic od czasów PRL-u. Aż czasem strach tam pójść, ale przeżycia niesamowite! :)

    Ja twoje krokiety mogłabym zaserwować na Wigilię, czemu nie ;))

    Och, jak zawsze zaskakujesz swoim Twórczym hand-made, extra! Buziole!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne pudełeczka....
    krokieciki też wyglądają smakowicie ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Aurora, ja znam taki jeden w Krakowie. Obiad z dwóch dań z deserem dla dwóch osób kosztował 9-15zł ;) Przeżycie niesamowite. Gdyby nie nowoczesna kasa - masz wrażenie, że cofnęłaś się w czasie.
    U mnie raczej króluje wszystko z kapustą i grzybami ;)
    Miałyśmy origami robić razem :D

    Kasia, dziękuję :) I równie dobrze smakowały.

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny ten pomysł na pudełko! :)
    Ja UWIELBIAM bary mleczne! U mnie w mieście był kiedyś świetny! Ale.. zamknęli go i w tym miejscu zrobili fast food..
    Na takie krokiety bym się z chęcią skusiła. Muszę zrobić domowe! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję ;)
    U mnie w mieście jest kilka tego typu barów i to świetna sprawa, bo mają tanie jedzenie i jest go duuużo :D
    Zachęcam, bo wychodzą pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Po pierwsze, mimo, iż nie urodziłam się w wolnej Polsce, lecz kilka lat wcześniej to nie pamiętam nic co charakteryzuje PRL. No może poza małym żółtym telewizorkiem ;)). Za to bary mleczne wręcz kocham! Polecam ten artykuł: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10845174,Mlodzi_nie_wytrzymali__przejeli_zamkniety_bar_mleczny.html

    Po drugie - rewelacyjny przepis! Muszę go wykorzystać po świętach :))). Jest w nim wszystko co najlepsze - szpinak, czosnek i lazur ;)

    Po trzecie - pudełka świetne, ale ja poległabym na wstępie - nie umiem równo nic ciąć :/. No chyba, że ktoś by mi pociął ;) - ze składaniem chyba bym sobie poradziła ;)

    A po czwarte - edytor w bloggerze też mnie czasem drażni. Odstępy to bardzo tajemnicza sprawa ;). Poza tym jest dość hmm... ograniczający ;)

    Się rozpisałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam o tej akcji, super pomysł ;)
    Dziękuję i dziękuję ;) No to musisz kupić sobie już pocięty karton. Ja się bawiłam - długa linijka, ołówek, rysowanie linii, żeby to jakoś wyszło, potem wycinanie...
    Ale efekt jest fajny :)

    Mi wystarcza to co jest, ale nie umiem pojąć ich zamysłu co do odstępów :pp

    OdpowiedzUsuń
  21. A po co ten szał? I tak już pędzimy co dnia... :) trenujmy zwalnianie tempa... szczególnie w tym okresie! Wiem, że to trudne... ale myślę, że warto :)
    Krokiety wyglądają pysznie, choć chyba wolę naleśniki, bo lżejsze... :)

    P.S. Kasiu! Tylko nie pisz mi, że Kevina wałkujecie ;D może coś dasz radę zacytować :P a z tą Kinder Niespodzianką to świetny pomysł ;) trzeba sobie dawać prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Akurat dla mnie robienie tych pudełek to była chwila relaksu, podobnie jak pakowanie prezentów. Uwielbiam to robić ;)
    Dlatego też krokiety jem dość rzadko ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No i podsunęłas mi pomysł na wykorzystanie szpinaku z zamrażalnika. A jeśli o ciasto chodzi, to gęstość której śmietany masz na myśli - rzadkiej Łaciatej, czy tej z plastikowych pudełek?

    Pogubiłam się czytając o pudełku :-)

    Z edytorem sobie radzę - najpierw piszę w wordzie, potem wklejam do bloga i jest OK, zwłaszcza, gdy w wordzie 2007 piszę, bo wtedy i "trzcionka" (pisownia mojej szkolnej koleżanki) jest taka jak chcę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tych gęstszych ;) musi być na tyle rzadkie, żeby się dobrze rozlewać, i na tyle gęste, żeby się ładnie ścięło.

    Dlatego napisałam, że zawsze można poszukać filmiku w internecie, bo to znacznie prostsze niż zdjęcia i opis ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. W Warszawie był do niedawna Bar Uniwersytecki i swego czasu stołowałam się w nim. Wyglądał jak żywcem wyjęty z PRL i tylko talerzy przykręconych do stołu i sztućców na łańcuchu mi w nim brakowało - http://tiny.pl/hjg1q. Bar miał też drugą, nieoficjalną nazwę - Karaluch. Odwiedzałam też Bar Familijny, nieco droższy od Uniwersyteckiego, ale też z większą ilością bezdomnych czyhających na pozostawione bez opieki talerze.

    U mnie białawo za oknem :-/

    OdpowiedzUsuń
  26. Mniam mniam krokietki :) Ahhh zazdroszczę takiej umiejętności gotowania :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Warszawie nie miałam okazji się stołować ;) Niestety, bezdomni nie dodają smaku takim miejscom.
    U mnie bielutko :D I sypie dalej.

    Noele, ależ to nic trudnego ;) Ja dalej jestem początkująca w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  28. A krokiety to ja zawsze bardzo lubię, o każdej porze:)
    U mnie zasypało drogi, wszędzie biało i cudownie!:)
    Jeszcze nie popakowałam prezentów:) Pewnie jutro się za to zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Sprytne te Twoje pudełeczka :-) ciekawa metoda i może się w sytuacji kryzysowej przydać :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocia dama, u mnie też wszystko zasypane :D Jaki wspaniały świat ;)

    Kulka, tak jak mi teraz :) Wyszły idealne do pakowania pierniczków.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja bardzo często robię takie pudełeczka :)Bardzo się cieszę, że spadł śnieg ! Oby się utrzymał do poniedziałku ...

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja nigdy ich nie potrzebowałam, a teraz okazały się być świetnym rozwiązaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pięknie Ci to wyszło Kasiu, zdolniacha jesteś:) Ja to zawsze ograniczam się do torebek :D a co do barów mlecznych, uwielbiam:P

    OdpowiedzUsuń
  34. na widok tych krokietów zrobiłam się głodna...a to niebezpieczne o tej godzinie..;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)