wtorek, 16 lipca 2013

na jagody, czyli prywata

Proszę o więcej takich weekendów! W piątek zaraz po pracy, czyli chwilę po 18-stej ruszyliśmy w drogę przy ulubionych piosenkach z samochodowych płyt. Na miejsce dojechaliśmy na szczęście po opadach deszczu, ale i tak czekało nas wejście na górę (do chaty jest dojazd tylko jeśli posiada się samochód 4x4) w mokrej trawie po kolana, prawie po ciemku i we mgle. Moi rodzice byli godzinę przed nami, więc nie musieliśmy otwierać i porządkować całej chaty.
Sobotę rozpoczęliśmy dość późno, ale chata idealnie sprzyja długiemu spaniu. Sprzyjała temu także pogoda za oknem - deszcz i 11 stopni. Większość dnia spędziliśmy odpoczywając i czytając. W ramach obiadu udało się zrobić grilla pod daszkiem, a na deser wsunęliśmy ciasto z poprzedniego postu. Niedziela łaskawie obdarzyła nas nieco wyższą temperaturą (16 stopni!) i promieniami słońca. Niewiele myśląc chwyciłyśmy z mamą bańkę oraz garnuszek i udałyśmy się na łąkę na jagody.
W tym roku owoców jest pełno! Tak jak przez ostatnie dwa lata jagody były niewielkie, było ich niedużo i często były wyczesywane przez zbieraczy zarobkowych, tak w tym roku naprawdę jest co zbierać. W ciągu dwóch godzin bez większego problemu uzbierałyśmy 3-4 litry. Z tego większość przyjechała ze mną do Gliwic :)

Nasze koszarawskie jagody smakują zupełnie inaczej niż te, które kupuję w sklepach w mieście. Są słodkie i dobrze wyrośnięte, a mi przywołują wspomnienia z dzieciństwa. A w drodze do krzaczków przechodzi się przez poziomkowe pole, które w cieplejsze dni pachnie poziomkami.

Aż żal było wracać wieczorem, ale wychodząc z windy miałam wrażenie, że nie było nas tydzień. Oj tak, dobrze odpoczęliśmy.

Pierwsza tura za nami :)







Skarby na strychu


Jak będziemy mieć miejsce, to przywiozę
i odrestauruję


Mam nadzieję, że wybaczycie mi niekulinarny wpis, ale chwilowo nie mam czym się pochwalić ;) Ale popołudniu coś wymyślę i będzie...jagodowo!


17 komentarzy:

  1. Troszkę takich jesienno - nostalgicznych klimatów. Lubię lubię... podobnie jak jagody... mniaaaam !

    OdpowiedzUsuń
  2. jak ja kocham jagódki:) mniammmm
    pychaaa

    OdpowiedzUsuń
  3. O takich jagodach śnię i tak bardzo żałuję, że jednak nie pojadę w Bieszczady......... bo tam też jest wiele dobroci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piękny jagody ! ale bym zjadła.. :) a czasem taki kilkugodzinny wypad potrafi naładować mocno akumulatory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę takiego miejsca, gdzie można uciec od codzienności. Klimatyczna chata i miejsce... Ech, taką mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znienawidzona, kiedy byłam dzieckiem, a teraz ją uwielbiam :)

      Usuń
    2. Często tak bywa, że w dzieciństwie nie doceniamy pewnych rzeczy. Ja np.nie doceniałam szpinaku ;)

      Usuń
  6. Oj, ale Wam zazdroszczę... też bym tak chciała... do takiego domku, z dala od wszystkich, gdzie panuje cisz i spokój... ;)
    Cieszę się bardzo, że udało Wam się odpocząć i nabrać sił na kolejne tygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz odliczamy dni do kolejnych wyjazdów :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oswajam się z nowym obiektywem, więc testowałam jego możliwości w różnych warunkach.

      Usuń
  8. Narobiłaś mi ochoty na jagody!
    śliczne zdjęcia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie, że wyjazd się udał i nawet w niedzielę troszkę pogodowo było lepiej;)
    Zdjęcia cudowne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nowy obiektyw się spisuje :-)
    Taki stolik z nóg od maszyny mam i uwielbiam! Jest swietny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę się go i sprawdzam :) Są momenty, że totalnie mnie zaskakuje, ale jest to fajna nauka.

      U mnie jest w komplecie z maszyną jeszcze :D Także będę myśleć co z tego zrobić i w jakiej formie za jakiś czas.

      Usuń
  11. Zazdroszczę takiej chatki. W trakcie czytania poczułam się jakbym tam była. Dawno tak nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie niekulinarne wpisy to fajna odskocznia :). Proszę o więcej takich :)). Na początku dziwnie mi było takie wrzucać, a teraz bardzo je lubię :).

    Zazdroszczę Wam tej chaty! :)))
    I marzę o stoliku z singerowskiej maszyny - takie mini biureczko pod laptopa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde słowo :) I przepraszam anonimowych czytelników za brak możliwości komentowania, jednak zalewająca mnie fala spamu zmusiła mnie do wyłączenia tej opcji. Będzie mi miło poznać Was - zarejestrowanych ;)