photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png

poniedziałek, 23 września 2013

czekoladowy tort z malinami

Kolejny sezon urodzin się skończył jak co roku wielką imprezą pod koniec września. I jak od kilku lat postanowiłam odciążyć moją mamę z przygotowań tortów. Siostra zażyczyła sobie schwarcwaldzki, a ja chciałam od dawna zrobić czekoladowy z malinami. To zrobiłam :) Jest intensywny - tak warto go opisać. Chciałam przełamać smak kremu alkoholem, ale na imprezie miały gościć dzieci, więc się powstrzymałam (szczególnie, że w drugim już nieco było).
Tutaj tylko jedno zdjęcie w trakcie pracy, bo dekoracje możecie znaleźć tutaj :)



Składniki na tort 16 cm:
- 4 jaja
- 1/2 szklanki cukru
- 1/2 szklanki mąki
- czubata łyżka kakao
- czubata łyżka mąki ziemniaczanej
- pół tabliczki roztopionej i przestudzonej czekolady

- 250g mascarpone
- 150ml kremówki
- 150g gorzkiej czekolady
- 1/4 szklanki cukru pudru
- małe opakowanie malin
- mały kieliszek wódki (pominęłam, bo na urodzinach gościły dzieci)

- herbata malinowa bądź sok malinowy

Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni. Jajka rozdzielamy na białka i żółtka. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Następnie dodajemy powoli cukier, stale mieszając. Po uzyskaniu lśniącej piany dodajemy żółtka i ubijamy. Na koniec delikatnie dodajemy przesiane mąki oraz czekoladę Masę przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy ok 35-40 minut. Po upieczeniu wyciągamy ciasto i opuszczamy na koc na podłogę z wysokości ok 50 cm. Wstawiamy do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Przekrawamy na trzy części.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i studzimy. Wlewamy ją do mascarpone, miksujemy. Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem na sztywno i mieszamy z masą czekoladową. Wstawiamy na ok. godzinę do lodówki.

Blaty nasączamy herbatą, nakładamy masę i maliny. Potem drugi biszkopt i powtarzamy.
Do oblania możecie przygotować ganache czekoladowy.

prawie w płatkach róż

Oj, tym razem rozminęłam się z moją wizją. Niestety. Na szczęście tort na moje urodziny, więc tylko czuję lekki zawód, ale nie od razu Rzym zbudowano ;)

Miał być lekki, miał być śliczny i dziewczęcy. Niestety zwykła masa do kwiatów i lekkich dekoracji średnio się nadaje (albo brak wprawy zrobił swoje), bo nie mogłam uzyskać tak cienkich elementów, jakbym chciała. A dwa, że niestety foremka o średnicy 9 cm jest za duża do robienia płatków na tort o średnicy 16 cm ;) Może gdybym postawiła na falbanki wyszłoby nieco lepiej?

No ale, żeby nie było tylko o tym co nie wyszło - jestem zadowolona z róż :) Pierwsze podejście i całkiem fajnie się robiło. Wykonanie trzech zajęło mi 20-25 minut, a ostatnia była oczywiście najładniejsza, bo już załapałam jak szczegółami można podnieść ich walory estetyczne.

Średnica: 16 cm.
Smak: czekoladowy biszkopt, mascarpone z kremówką i czekoladą, dużo malin i nasączanie herbatą z domowym sokiem malinowym.

Barwniki: azorubina w proszku, do dolnych płatków.

Tym razem poszłam na łatwiznę i cały lukier zamówiłam, bo wiedziała, że nie będę mieć czasu na robienie swojego.
Zamówiłam 0,5kg białego i 250g różowego. Wykorzystałam ok 2/3 - nie pokrywałam całego tortu białym, wycięłam koło o średnicy ok 19cm i przykryłam z wierzchu.
Niestety lukier szybko wysychał i był koszmarnie kruchy i np. przy dokładaniu ostatniej dekoracji, czyli paseczka delikatnie popękał.

Dodatkowe narzędzia: wykrawaczka do róż, narzędzie do modelowania z kulką, gąbka (zwykła kuchenna, wyparzona).