photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2012

Szwajcaria serem płynąca

Dzisiaj będzie bez przepisów, ale wciąż o jedzeniu i to nie na słodko. Oprócz czekolady ze Szwajcarią kojarzą się sery - ciężkie, intensywne zapachowo i smakowo. Zdecydowanie różne od tych, które głównie znajdziemy w naszych sklepach. Na kanapkach niekoniecznie mi smakowały, ale musiałam spróbować tradycyjnych, szwajcarskich potraw serowych.


Domowe fondue serowe, w uproszczonej wersji. W tutejszych sklepach są specjalne mieszanki serowe, które wystarczy wymieszać z winem i podgrzać albo wersja, którą wystarczy otworzyć, wstawić do mikrofalówki i smacznie zajadać :) Będąc w Zurychu chcieliśmy skorzystać z tramwaju fondue, jednak Szwajcarzy to bardzo mało spontaniczny naród i pomimo wolnych biletów nie chcieli nam sprzedać, bo przychodząc trzy godziny przed odjazdem, okazało się, że to za późno. Za to zjedliśmy w domu :)



Porcja idealna dla dwóch osób na kolację, "czerwone" zabieramy do Polski, w ramach prezentów

Druga znana potrawa z sera to raclette. 
Słowo "raclette" jest związane z potrawą wytwarzaną ze specjalnego gatunku sera, podgrzewanego nad ogniem na małych patelenkach. Pierwotnie potrawa była przyrządzana przez szwajcarskich pasterzy na gorących kamieniach ułożonych wokół paleniska.
Raclette można nazwać:
Rodzaj produkowanego w Szwajcarii sera,
Sposób przyrządzenia sera wraz z innymi składnikami,
Urządzenie elektryczne do przyrządzania raclette, zwykle połączone z domowym grillem. 

Na dworcu w Zurychu wpadliśmy na targ, gdzie panowało mnóstwo zachęcających zapachów. Zgłodniali postanowiliśmy się na coś skusić, stanęło na raclette z chlebem. W towarzystwie konserwowych ogórków, cebulek i kukurydz, ser posypany papryką.



Niestety nasz wyjazd dobiega końca, jeszcze przed nami długa podróż do domu. To był bardzo udany tydzień, wyjeździliśmy się i naoglądaliśmy wspaniałych widoków. Mam nadzieję, że za rok uda się powtórzyć :) A od jutra bolesny powrót do rzeczywistości, nowy semestr, nowe wyzwania. 
Na koniec kilka zdjęć z ostatnich dni...

 3020 m.n.p.m. lodowiec Titlis


 freeride'owa trasa, czyli jak wkopać się w śnieg ;)


2564 m n.p.m., najszczęśliwsi!
 szwajcarski karnawał,
orkiestra z twarzami pomalowanymi w kolorach kantonów


snowboard day :)

widok z gondolki, w czasie zjazdu z dołu stoku na parking

czwartek, 16 lutego 2012

tort szwarc...szwajcarski, czekoladowy

Chciałam zacząć od przeprosin, jeśli ostatnio się u kogoś nie odzywam. Staram się czytać wszystkich, ale czasem nie wiem co napisać, bo po powrocie wieczorem padam na twarz i ciężko mi zebrać myśli.
Miałam odpoczywać, zabraliśmy zapasy polskiego jedzenia, żeby nie musieć gotować, a tu się okazało, że trzeba upiec ciasto, najlepiej czekoladowe. Powstał tort, z małymi problemami, ale był pyszny (szczególnie kolejnego dnia). Ze szwajcarskiej czekolady, czyli jak najbardziej w tutejszym klimacie. Mini tort czekoladowy, z nieszwajcarską precyzją.




Składniki na blachę 24cm:
biszkopt czekoladowy:
-7 jajek
-3/4 szklanki cukru
-szklanka mąki pszennej
-1/3 szklanki maki ziemniaczanej
-pół szklanki startej czekolady


Biszkopt miał być kakaowo-czekoladowy, jednak przez omyłkę zamiast gorzkiego kakao (którego nie było) zostały zakupione groszki czekoladowe. Postanowiłyśmy je zmielić i dosypać pyłek czekoladowy do ciasta.
Białka i żółtka oddzielamy, białka ubijamy ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania dodajemy stopniowo cukier, a następnie żółtka stale ubijając. Na koniec przesiewamy mąki i dodajemy czekoladę, delikatnie mieszamy. Pieczemy w 165 stopniach przez 35-40 minut. Po wyjęciu upuszczamy blachę z wysokości 60cm.


Masa czekoladowa:
-2 tabliczki gorzkiej czekolady (tutaj znalazłam specjalną czekoladę do gotowania!)
-1/5 szklanki wody
-łyżeczka kawy
-2/3 szklanki kremówki
-jajko
-2 łyżeczki cukru
Żółtko miksujemy z łyżeczką cukru na biały krem. Czekoladę roztapiamy z wodą i kawą. Miksujemy czekoladę z żółtkiem. Ubijamy białko z resztą cukru i dodajemy do masy. Ubijamy kremówkę i łączymy wszystko. Zostawiamy nasz mus do schłodzenia.


Polewa:
-tabliczka gorzkiej czekolady
-tabliczki mlecznej
-2/5 szklanki kremówki
Śmietankę zagotowujemy i dorzucamy połamaną czekoladę, mieszamy do roztopienia i chłodzimy.
Biszkopt przekrawamy na dwie połowy, przekładamy musem czekoladowym i oblewamy polewą. Chłodzimy, najlepiej smakuje następnego dnia.


***
We wtorek podbijaliśmy kolejny stok, oczywiście najładniejsze widoki mieliśmy jadąc na miejsce, szczególnie wjeżdżając po serpentynach na wysokość 1400m, a jak chciałam robić zdjęcia ze szczytu to przyszły chmury i mgły. Wczoraj śnieg postanowił nas zasypać, więc po wczesne pobudce stwierdziliśmy, że nie ma sensu jechać na stok, bo w takiej zamieci nie będzie się dobrze jeździło. Za to wybraliśmy się do Zurychu, gdzie miło spędziliśmy większość dnia. Trzymajcie kciuki za dzisiejszą pogodę!



nie mogliśmy się powstrzymać z L. w czasie wtorkowych zakupów

Jeśli chodzi o słodką stronę Szwajcarii to przede wszystkim jest to czekolada. W sklepach króluje Lindt (uwaga, ceny takie same jak w Polsce, tylko że we frankach), podobnie jeśli chodzi o reklamę na ulicach. Banery, napisy, fabryki przy drogach. Oprócz tego jest pełno innych czekolad, wysokiej jakości, ale niedostępnych w Polsce. W Zurychu jest mnóstwo kawiarni i cukierni, niektóre były przeurocze, do tego sklepów z półproduktami do wyrobu czekolady, ale także dość ekskluzywnie wyglądających sklepów z pralinkami i czekoladkami. W głównej części miasta takie miejsca są co chwilę, kuszą wystawami i zapachami. W tym, do którego weszliśmy z L. i jego siostrą była kuchnia za szybą, gdzie dwoje "czekoladników" wykonywało czekoladowe serca. Po długich naradach kupiliśmy zestaw czekoladek wybranych przez nas - po trzy do spróbowania dla rodziny, marcepanowa, kawowa i serduszko o nieznanym smaku, do tego kilka orzechowych dla nas.
Z innych wyrobów próbowałam muffinkę z malinami, ale była diabelnie słodka. Kusiło mnie, żeby porównać pączki do naszych, ale jednak z tego zrezygnowałam.

 czekoladowy prezent do domu

wystawa jednej z cukierni

 sklep idealny dla domowych wytwórców czekolady,
ziarna kakaowca, masy czekoladowe itp.

 naliczyliśmy z pięć Starbucksów, i strasznie się rozczarowałam,
bo kawę mają dobrą, ale gorąca czekolada jest ze zwykłego proszku :(


wdrapaliśmy się na wierzę kościelną :)

widok wieczorem, pod koniec naszej wycieczki

wtorek, 14 lutego 2012

ciasto czekoladowe z serem w kształcie serduszek

W Gliwicach jest pewna kawiarnia, Cynamon Cafe, którą bardzo lubię. Przytulne miejsce, pełne miłych wspomnień. Serwują tam jedno z najlepszych ciast na świecie - sernik w cieście czekoladowym z sosem czekoladowym na gorąco <3 Jak sobie o tym cieście pomyślę to się rozpływam. Jakiś czas temu naszła mnie na nie chęć, więc postanowiłam wypróbować połączenie ciasta czekoladowego z sernikiem. Efekt wyszedł trochę inny od zamierzonego. Okazało się, że mój najlepszy przepis na murzynka nie radzi sobie z wyrośnięciem pod warstwą serową (wyszedł rasowy, przepyszny zakalec czekoladowy), w zamian za to postanowiłam porcjom nadać ciekawy kształt i wycięłam z całego ciasta serca.


Składniki na blachę 24x30cm (może być i mniejsza, wtedy ciasto wyjdzie większe):
ciasto czekoladowe:
-1 margaryna/masło
-pół szklanki mleka
-szklanka cukru

-4 łyżki kakao
-tabliczka czekolady
-4 jaja
-2 szklanki mąki

-łyżka proszku do pieczenia





Do garnka wlewamy mleko, dorzucamy masło, połamaną czekoladę, kakao i cukier. Roztapiamy wszystko na gładką masę. Po ostudzeniu przesiewamy mąkę z proszkiem i mieszamy, dodajemy żółtka i znów mieszamy. Na koniec ubijamy białka na pianę i łączymy delikatnie z masą czekoladową. 


sernik:
-50 dag sera, najlepiej wielokrotnie zmielony twaróg do serników
-3 jajka
-2/3 szklanki cukru
-cukier wanilinowy
-budyń waniliowy




Ser mielimy, jeśli trzeba. Z jajek i cukru ucieramy kogel-mogel, dodajemy porcjami ser. Następnie dodajemy budyń i mieszamy. Na koniec ubijamy pianę z białek i delikatnie łączymy.

Na blachę wylewamy połowę ciasta czekoladowego, na to część serową, na górę resztę ciasta czekoladowego. Pieczemy w 175 stopniach przez ok godzinę. Studzimy w lekko otwartym piekarniku.


***
Dojechaliśmy bezpiecznie, w Dreźnie wiele nie zobaczyliśmy, bo byliśmy padnięci, a trzeba się było zerwać białym świtem. Wczoraj wstaliśmy dość późno, żeby pojechać na stok koło 12 :) 1803m osiągnięte, zaliczone kilka tras, które były świetnie przygotowane. Bardzo mało ludzi, jeździliśmy na okrągło. Wieczorem była mała impreza urodzinowa (szwagier L.), upiekłam mini tort czekoladowy. Dzisiaj jeździmy cały dzień, i mam kilka zdjęć...