photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png

poniedziałek, 31 grudnia 2012

śniadaniowe love na noworocznego kaca

Budzi mnie ŁUP, ŁUP, ŁUP ŁUP. Otwieram oczy i muszę je od razu zamknąć, bo wdziera się niesamowita łuna światła. Czyli ranek, a L. pisze coś na klawiaturze. Dzień po.

Znam szereg mądrych porad jak uniknąć takiego stanu, ale czasem nie mają one jak być zastosowane. No bo jak cały czas coś przegryzać (najlepiej tłustego), skoro mając ostatnie pieniądze w portfelu i wybór pomiędzy frytkami a piwem na pewno nie wybierzemy frytek?
Jak przed pójściem spać wypić dwie szklanki wody, skoro fizycznie w żołądku nie ma miejsca na cokolwiek więcej (dobra, jeszcze jeden kieliszeczek się zmieści, ale dwie szklanki?!).
Wiadomo - nie mieszać, ale skoro w gronie znajomych każdy kupuje coś innego i przecież trzeba spróbować wszystkiego kolejno, to jak nie mieszać?

Lepiej się zastanowić jak przeżyć kolejny dzień. Ja zaczynam od... coca-coli. Brzmi dość niecodziennie, ale pita w niewielkich ilościach pozwala mi stanąć na nogi. Następnie napój izotoniczny. A potem zazwyczaj mogę już zacząć żyć ;)
Jeśli jednak czujecie się bardzo źle dobrym rozwiązaniem jest także gorzka herbata, rosół, sok pomidorowy, banan, woda z cytryną albo sucharki.
Często miewam różne zachcianki na jedzenie, np. frytki, hamburgera czy pyzy z mięsem. Łączy je jedno - musi być tłuste i węglowodanowe. Dlatego dziś mam dla Was propozycję na bardzo solidne śniadanie, które jest smaczne, łatwe w przygotowaniu, świetnie się nadaje po imprezie czy przed dniem na stoku narciarskim ;)


Wariacja na temat croque monsieur, słynnych francuskich kanapek oraz jajecznica na maśle i szynce:
-dwie kromki chleba
-dwa plasterki sera, najlepiej ementaler lub gruyere
-plasterek szynki
-dwie łyżki masła
-łyżka musztardy

-4 jajka
-2 plasterki szynki
-łyżka masła


Myślę, że jajecznicę każdy umie zrobić ;) Moja ulubiona to na maśle i szynce. 
Kromki chleba smarujemy musztardą, na każdą kładziemy po plasterku sera, na jedną szynkę i składamy. Na patelni rozgrzewamy masło i smażymy kilka minut z obu stron, żeby chleb był chrupiący i złocisty, a ser roztopiony. 
Do tego kubek dobrej kawy albo szklanka soku pomarańczowego. Ostatecznie szampan, na noworoczny klin ;)


***
Bawcie się dzisiaj dobrze, mam nadzieję, że nikt nie będzie musiał jutro cierpieć. My będziemy szusować na nartach ze znajomymi :)

Szczęśliwego nowego roku!

PS Post pisany z przymrużeniem oka i wyolbrzymieniem ;)

sobota, 29 grudnia 2012

makowiec oszustki

Mój pierwszy makowiec w życiu. Oszukany, bo z gotową masą makową. 
Nie jestem fanką tego ciasta, głównie z racji bakalii w środku ;) I za rok jednak zostawię jego wypiek mojej babci, a sama skupię się na ciastach, które bardziej lubię.  


Składniki na 3 ciasta:
-3 szklanki mąki pszennej
-2-3 dag drożdży świeżych
-4 żółtka
-2 jajka
-6 łyżek cukru
-3/4 szklanki mleka
-100 g masła, roztopionego i przestudzonego
-puszka (850g) masy makowej
-2 białka
-kilka łyżek cukru pudru

Mleko podgrzewamy, żeby było lekko ciepłe. Dodajemy drożdże, łyżkę mąki i łyżkę cukru. Mieszamy i odstawiamy na 5-10 minut, żeby drożdże ruszyły. Masło roztapiamy i studzimy. Do dużej miski wsypujemy mąkę, dodajemy zaczyn oraz lekko ubite jajka (4 żółtka + 2 jajka) z cukrem, a na koniec masło. Wyrabiamy ciasto, które może być trochę klejące i odstawiamy do podwojenia objętości.
Masę makową łączymy z ubitymi białkami i cukrem pudrem do smaku.

Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiamy (można dosypać ciut mąki), dzielimy na trzy równe części, każdą rozwałkowujemy na prostokąt, smarujemy 1/3 masy makowej i zwijamy. Układamy na blaszce i zostawiamy na 20 minut do podrośnięcia. Pieczemy ok 40 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. 

Lukier pomarańczowy wzięłam stąd.


***
Święta minęły błyskawicznie, a dwa kolejne dni jeszcze szybciej (z racji imprezy zlały się bardziej w jeden). Prezenty bardzo udane, jedzenie bardzo smaczne, a dojadanie resztek to moje ulubione poświąteczne zajęcie :) 
A za dwa dni Sylwester! Nasz plan, który bardzo chciałabym zrealizować to wieczór na stoku. Staramy się dogadać ze znajomymi, ale jeśli będziemy tylko we dwójkę to też będzie w porządku, bo zazwyczaj tak jeździmy ;)