photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png

poniedziałek, 3 września 2012

na zamówienie - lody czekoladowe

Lody malinowe wyszły całkiem dobre, śmietankowe również były smaczne. Jednak to wciąż nie był taki klasyczny smak lodów, jak tych z lodziarni. Nad kolejnymi długo się nie zastanawiałam. Po pierwsze to jedne z moich ulubionych, po drugie padły dwie prośby dotyczące tego smaku. Z dedykacją dla Jagody i Ani - lody czekoladowe. Są idealne, musowe, dość miękkie przy nakładaniu! i przede wszystkim - intensywnie czekoladowe.


Składniki na nieco ponad litr lodów:
-400ml mleka
-375ml kremówki
-5 żółtek
-100g cukru
-2 tabliczki czekolady
-1/3 szklanki likieru czekoladowego

W garnuszku mieszamy mleko z kremówką i cukrem i podgrzewamy aż do rozpuszczenia cukru. Żółtka ubijamy aż będą jasne i puszyste, wlewamy do mleka i podgrzewamy do zgęstnienia stale mieszając. Nie możemy doprowadzić do wrzenia, bo nam się jajecznica zrobi ;) Jak zgęstnieje - zdejmujemy z palnika i wrzucamy połamaną czekoladę, dolewamy likier i mieszamy do rozpuszczenia (ew. miksujemy). Ochładzamy, a następnie wstawiamy w pudełku do zamrażalnika. Wyjmujemy co jakiś czas (godzina, półtorej) i miksujemy, rozbijając w ten sposób kryształki lodu i tworzymy bardziej kremową konsystencję. 



***
Weekend minął bardzo dobrze. Sobotnie zakupy udane, maraton zumby również. Niedziela bardzo rodzinnie - kościół, obiad u rodziców i wizyta u dziadków, bo dzisiaj lecą do Hiszpanii na wycieczkę. L. jeszcze nie wrócił, z powodu opóźnionego lotu. 
I tym sposobem dorobiliśmy się września, a ja w niedzielę znowu się zestarzeję. 

sobota, 1 września 2012

sałatka pomieszanych smaków

Potrzebowałam pomysłu na szybki obiad w upalny dzień. W takich chwilach zazwyczaj myślę o sałatkach różnego rodzaju. Jednak obiad musi być także pożywny, a ani ja ani L. samymi warzywami za bardzo się nie najemy w ramach tego posiłku. Sięgnęłam po jedną z moich ulubionych szynek, której połączenie z serem brie okazało się być zabójczo smaczne. Jednak ostrzegam - nie jest to lekkie, ani dietetyczne połączenie. Taki talerz ma ok 450-500kcal!


-ulubiona sałata (u mnie mieszanka sałat, z której skrupulatnie wygrzebywałam rukolę, bo nie jestem w stanie znieść jej smaku)
-pomidor
-szynka parmeńska/schwardzwaldzka
-ser brie
-pomarańcza



***
Ostatni tydzień, jak na moje możliwości, był raczej leniwy (tylko 3h konkretnych ćwiczeń, a tak to głównie spacery), ale dzisiaj trochę to sobie odbiję, bo popołudniu jedziemy na maraton zumby :) Już nie mogę się doczekać! Rano jeszcze jedziemy z rodzicami do Ikei, po półkę na książki, o której myślę od wiosny :p
L. poleciał do Gdańska na konferencję z tworzenia gier komputerowych, w piątek bladym świtem wstał i wróci jutro przed północą.