photo 1_zpsf71e6e78.png photo 2_zpsa04d1f5f.png photo 3_zps76d47384.png

piątek, 4 stycznia 2013

narciarskie jadło - zupa gulaszowa

Każdy, kto uprawia sport wie, jak ważne są odpowiednie posiłki. Szczególnie w przypadku długich wypadów na rower, wycieczek górskich czy całego dnia spędzonego na  stoku. 
Moje wspomnienia związane z wypadami na narty są bogate w tosty, bułki z kotletem, czekoladę i sycące dania jednogarnkowe. Jako dziecko zawsze chciałam frytki w barze przy stoku, bo zamawiane przez rodziców zupy wcale mi się nie podobały. Do flaków, które zamawiała Rodzicielka wciąż nie mogę się przekonać, za to wszelkie gulasze i zupy gulaszowe (wybór Tatusia) uwielbiam. Są proste w przygotowaniu, a ich największą zaletą jest to, że im więcej razy odgrzewane tym lepiej smakują ;) Wystarczy więc zrobić jeden wielki gar zupy gulaszowej i mamy ciepły, sycący obiad na najbliższe 2-3 dni. 
Ostatnio stałam się posiadaczką cudnych misek - zawsze mi się podobały takie z jednym solidnym uchwytem, więc musiałam ugotować dobrą zupę i się pochwalić ;)


Składniki na ok 4 porcje:
-25dag wołowiny
-20dag wieprzowiny
-duża cebula
-duża, czerwona papryka
-duża, żółta papryka (ewentualnie zielona)
-opcjonalnie ziemniak
-1/2 papryczki chili + rękawiczki bądź foliowe woreczki
-przecier pomidorowy lub sok pomidorowy (ok 1,5 szklanki)
-woda lub bulion
-czosnek
-majeranek
-słodka papryka

Mięso kroimy w kostkę, w garnku rozgrzewamy oliwę i wrzucamy mięso. Kroimy cebulę w piórka i po chwili dorzucamy do mięsa, czekamy aż się zeszkli. Zalewamy mięso z cebulą wodą lub bulionem - tyle, by płyn zakrył mięso i gotujemy. Po pół godzinie dorzucamy pokrojone papryki i ziemniaki oraz dolewamy przecier/sok pomidorowy. Kiedy mięso i warzywa staną się miękkie doprawiamy przyprawami, przeciśniętym czosnkiem i papryczką chili pokrojoną w drobne paseczki. Przy krojeniu papryczki warto założyć rękawiczki albo chociaż foliowe woreczki - kapsaicyna zawarta w papryczkach może poparzyć palce. Jeśli jednak kroicie bez rękawiczek to pamiętajcie, żeby nie zbliżać rąk do oczu czy nosa. 




***
Z okazji urodzin L. wybraliśmy się do kina na "Hobbita". Słyszałam wiele opinii przed seansem, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Nie będę się rozpisywać o filmie, bo myślę, że większość z Was fabułę zna :) Nam się film podobał. Nie jest to "Władca Pierścieni", ale ciężko oczekiwać porównywalnie świetnego filmu, skoro książki się różnią. Niektóre dialogi były nieco przydługie, ale mimo to czas w kinie nam się nie dłużył.

środa, 2 stycznia 2013

sylwester i urodzinowy przepis gościnny

Drugi stycznia to kolejny powód do świętowania, bo są to urodziny mojego L. W związku z tym oraz z moją końcoworoczną przerwą od kuchni (tj. brakiem nowości), sięgam po przepis i zdjęcie, które od pewnego czasu leżą i domagają się publikacji. Obiad zrobiony przez L. :)
Przygotował go dla mnie podczas jednego z naszych pierwszych spotkań i bardzo mi posmakował. Obecnie kiedy nie mam czasu albo siły na gotowanie, L. wchodzi do kuchni i przygotowuje schab duszony w potrawce z papryki, cebuli i pieczarek.


Składniki na 2-3 porcje:
-kilka kotletów schabowych (u nas zazwyczaj po 2-3 na głowę)
-średnia cebula
-spora papryka
-kilka(naście) pieczarek
-sól, pieprz, przyprawa do gulaszu, papryka w proszku

Mięso rozbijamy i nacieramy przyprawami. Cebulę i paprykę kroimy drobno i podsmażamy na patelni, po chwili dodajemy pieczarki i jeszcze chwilę grzejemy (aż się cebula zeszkli). Następnie dodajemy mięso, dolewamy 1/4 szklanki wody i dusimy aż mięso będzie dość miękkie. 
Podajemy z kaszą albo z ziemniakami. 

***
Po mojemu. Zamiast szpilek buty narciarskie. Zamiast misternie ułożonej fryzury warkocz. Zamiast szminki zimowy balsam do ust. Spiłowane paznokcie, żeby się nie połamały w rękawiczkach (mój największy zimowy problem). W sumie trzy godziny w drodze, ale my przecież lubimy jeździć razem. Tańce w kolejce do "tłustych bitów", przerwa na kiełbaskę i herbatę. Szampan pity z plastikowego kubeczka na szczycie góry. Noworoczny buziak i zaczynamy ten rok od jazdy w dół. Przede mną biel, w uszach szum i co chwila nowy, kolorowy wybuch. Wiem, że za mną jedzie L., a na dole oboje będziemy uśmiechać się jak wariaci ze szczęścia. Czysta radość, niesamowite wrażenia, które rozgrzewają pomimo niskiej temperatury. Sylwester po naszemu. 

co z tego, że kolejka na 15 minut stania,
będzie fajnie!


z parkingu :)

Zaraz po 'śniadaniu', czyli ok. 14.00 poszliśmy na kawę
żeby trochę rozbić zmęczenie.
Jak widać po twarzach - nie wyszło ;)