Składniki (na formę 22cm i trzy małe foremki):
-1,5 szklanki mąki (u mnie orkiszowa, pszenna i trochę otrębów)
-5 dag masła
-jajko
-łyżka miodu
-nieco wody/mleka (nie wiem ile dokładnie, wyjdzie w czasie ugniatania)
Mąki siekamy z masłem, dodajemy jajko oraz miód i nieco wody. W zależności od potrzeby dodajemy jeszcze trochę wody bądź mąki.Ciasto powinno być dość twarde, jednak elastyczne i dobrze się zagniatające. Takie jak tradycyjne kruche. Wstawiamy do lodówki na pół godziny, rozkładamy na blasze, nakłuwamy w kilku miejscach widelcem, a następnie pieczemy w 180 minut ok 25 minut.
Składniki na masę:
-300g truskawek
-opakowanie galaretki truskawkowej
-łyżeczka żelatyny
-250ml wody
-250g jogurtu/twarogu sernikowego/serków homogenizowanych (co wolicie i co używacie)
Truskawki blendujemy i mieszamy z serem/jogurtem. Galaretkę i łyżeczkę żelatyny rozpuszczamy w zagotowanej wodzie, a kiedy ostygnie łączymy z masą truskawkową. Kiedy zacznie tężeć przelewamy na ciasto i wstawiamy do lodówki.
***
"Królewna Śnieżka i Łowca" bardzo nam się podobał :) Na pewno nie jest to film dla dzieci. Królowa jest bardzo mroczna, krasnoludki piją, przeklinają i rabują, Śnieżka nie jest bezradną dziewczynką, a ukochany książę...no cóż, niekoniecznie ma status księcia ;)
Najlepszą rolę ma Charlize Theron, grająca złą królową. Jej postać napędza całą historię i jest postacią tragiczną. W rolę Śnieżki wcieliła się Kirsten Stewart, znana przede wszystkim z roli "zmierzchowej" Belli (szczerze uważam, że zarówno jej, jak i Patisonowi te role przyniosły sporo szkody) i daje radę :) Tytułowym Łowcą jest Chris Hemsworth (znany bardziej jako filmowy Thor) i nie wiedzieć czemu przypomina mi nieco Brada Pitta.
Film warto zobaczyć, nie jest to tradycyjna bajka, a fantasy. Co prawda L. stwierdził, że drażniło go wiele podjętych motywów, które nie były wprowadzone, a trzeba się było domyślić z symboliki. Ja uważam, że takie jest fantasty - bardzo bogate, bardzo różnorodne, podejmujące wiele wątków kulturowych oraz symboli.
Dzisiaj wolny dzień, jednak jutro szykuje mi się egzamin z angielskiego, także odrobina stresu jest mimo wszystko ;) Rodzice i Młoda pojechali w góry, zahaczają po drodze o Ustroń i będą się orientować czy możemy im się tam zwalić z L. na piątek i sobotę, czy jednak Mały jest za mały i lepiej tylko przyjechać w sobotę.
A moje szaleństwo zakupowe z okazji Dnia Dziecka trwa dalej, dzisiaj przyszła do mnie zumbowa koszulka :)